Jak wojna w Ukrainie wpływa na stabilność finansową Polski?

Materiał informacyjny XIV Europejski Kongres Gospodarczy
Udostępnij:
Rosnąca inflacja, sytuacja na rynku mieszkaniowym, a także transformacja energetyczna to wyzwania stawiane przed polską gospodarką, o których rozmawiali eksperci w ramach debaty „Wojna w Ukrainie a stabilność finansowa Polski”.

Wojna w Ukrainie, która została wywołana przez Rosję 24 lutego, bezpośrednio wpływa także na sytuację gospodarczą naszego kraju. Jaki jest wpływ konfliktu zbrojnego na Polskę? W trakcie debaty „Wojna w Ukrainie a stabilność finansowa Polski. Jakie wyzwania gospodarcze czekają nasz kraj w najbliższym czasie?” – zapytaliśmy o to ekspertów z Narodowego Banku Polskiego, Uniwersytetu Warszawskiego i Akademii Leona Koźmińskiego.

Czym jest „Putinflacja”?

W marcu inflacja w Polsce, w skali roku, wyniosła 11 procent. Eksperci zajmujący się sytuacją gospodarczą nie mają wątpliwości, że wpływ na to ma sytuacja w Ukrainie. Stąd określenie „Putinflacja” wskazujące na tego, kto jest współwinny wysokim wartościom. Pozostaje pytanie, które zadają sobie również konsumenci: czy na horyzoncie widać koniec wzrostów?

- Mamy do czynienia z okresem bardzo gwałtownych zmian. Zaskoczeniem była dla nas wojna, a wcześniej agresja energetyczna Rosji na Europę. Jeśli konflikt w Ukrainie pozostanie lokalny i zakończy się w miarę szybko, to być może szczyt inflacji nastąpi w okolicach czerwca. Później inflacja powinna spadać. Dane z Chin i Stanów Zjednoczonych wskazują, że może nastąpić wyciszenie inflacji – twierdził Jerzy Bielewicz, Doradca w Departamencie Zagranicznym Narodowego Banku Polskiego.

Jak wskazywał, zarówno w Chinach, jak i w Stanach Zjednoczonych, spadła sprzedaż detaliczna, podczas gdy produkcja pozostaje na tym samym, wysokim poziomie. Ekspert tłumaczył, że to jeden z pierwszych czynników wskazujących na możliwe zmniejszenie inflacji i w konsekwencji zatrzymanie podwyżek cen produktów.

- Mamy do czynienia z inflacją, która ma charakter progresywny. Mamy tendencję wzrostową. W mojej ocenie, obserwując to, co dzieje się na rynku, uważam, że żyjemy w wysoce zmiennym otoczeniu, które dynamizuje wzrost inflacji. Jednym z katalizatorów jest to, co wydarzyło się po 24 lutego. Ten katalizator nie przełożył się jeszcze w pełni na ceny – tłumaczył dr Jarosław Klepacki z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Jak zaznaczał, wzrosty cen spowodowane wojną w Ukrainie będziemy mogli w pełni zaobserwować dopiero przy następnym odczycie inflacji.

W podobnym tonie wypowiadał się prof. Jerzy Tomkiewicz, dziekan kolegium finansów i ekonomii Akademii Leona Koźmińskiego. - Nie jestem w stanie powiedzieć, czy jesteśmy jeszcze przed szczytem inflacyjnym. Sporo niewiadomych jest po stronie wewnętrznej polityki gospodarczej. 1 lipca wygasa obniżona stawka VAT na żywność. Mamy obecnie niższą akcyzę na paliwa i energię. Nie wiemy, czy te obniżki zostaną przedłużone – wymieniał prof. Tomkiewicz.

Wyzwania gospodarcze Polski

Eksperci, wśród wyzwań, z którymi mierzyć się będzie Polska w najbliższym czasie, wskazali inflację, a także sytuację na rynku walutowym oraz - w perspektywie długoterminowej - zbliżającą się transformację energetyczną.

- Czeka nas przyspieszona transformacja energetyczna, za którą również zapłacimy. To przede wszystkim rezygnacja z importu gazu, węgla i ropy z Rosji, co musi się odbić na cenach. Coraz silniej zaczniemy odczuwać też podwyżkę stóp procentowych. Wzrośnie również wycena naszego długu. Czekają nas napięcia w budżecie, a w tym samym czasie będziemy wydawać spore środki na zbrojenia, infrastrukturę i transformację energetyczną. Poza tym złoty wydaje się niedowartościowany, ale to może oznaczać, że rynki przewidują, że wysoka inflacja utrzyma się u nas dłużej – tłumaczył prof. Jacek Tomkiewicz.

Ekspert przekonywał, że w dłuższej perspektywie transformacja energetyczna będzie jednym z najważniejszych wyzwań stawianych przed Polską.

- Stabilność finansów państwa zależy od bezpieczeństwa. Musimy też dalej iść drogą dywersyfikacji źródeł energii: dokończyć Baltic Pipe, zacząć sprowadzać gaz z Norwegii, rozbudować terminal LNG w Świnoujściu czy budować pływający terminal w Trójmieście – mówił Jerzy Bielewicz z Narodowego Banku Polskiego. Jak dodawał, Polska powinna zapewnić bezpieczeństwo energetyczne dla całego regionu, stąd konieczne są inwestycje w ten sektor gospodarki.

Rynek mieszkaniowy

Sektorem gospodarki, na który znacznie wpłynęła wojna, jest również rynek nieruchomości. W ostatnich miesiącach popyt na nowe mieszkania spadł prawie o jedną czwartą. Należy jednak zauważyć, że w ostatnich kilku latach w Polsce mieliśmy do czynienia z hossą. Teraz spadki sprzedaży mieszkań są odczuwalne, deweloperzy coraz chętniej negocjują ceny, jednak wciąż nie możemy mówić o krachu czy załamaniu. Zainteresowanie mieszkaniami, przede wszystkim na rynku pierwotnym, wciąż jest spore.

- W Narodowym Banku Polskim istnieje duży zespół obserwujący rynek nieruchomości. Nie przewidujemy znacznego wzrostu cen, ani wzrostu popytu w sytuacji, gdy nie wiadomo, co się będzie działo. Zwróćmy uwagę, że po ataku Rosji międzynarodowe organizacje mówią o spadku PKB Ukrainy o ok. 40 proc. Skala zagrożeń jest w tej chwili wręcz niewyobrażalna. Wobec tego musimy trzymać ten konflikt jak najdalej od siebie i wspomagać Ukrainę – wyjaśniał Jerzy Bielewicz.

- Na rynku widać gwałtowny spadek popytu na nowe nieruchomości, w przedziale 20-30 proc. kwartał do kwartału. Mamy hossę na rynku nieruchomości trwającą od mniej więcej dwóch lat. Jej szczyt mieliśmy prawdopodobnie w drugiej połowie zeszłego roku. Teraz pojawiają się takie czynniki, jak wzrost stóp procentowych. Tylko 4,5 proc. względem obecnej inflacji to nie jest dużo. Zgodnie ze sztuką powinniśmy być nawet na wyższym poziomie. Z drugiej strony, Kowalski, który widzi wzrost inflacji, boi się o swoje oszczędności. Przy niskim oprocentowaniu lokat, woli mimo wszystko zainwestować środki w nieruchomości – mówił z kolei dr Jarosław Klepacki z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ekspert przywoływał również dane, z których wynika, że aż 20-30 proc. nabywców nieruchomości na Mazowszu to osoby pochodzące z Ukrainy, kupujące za gotówkę. Uchodźcy aktywnie uczestniczą również w rynku najmu, szukając mieszkań w Polsce w perspektywie krótko- i długoterminowej, co oznacza, że mają coraz większy wpływ na sytuację na polskim rynku nieruchomości.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Jak wojna w Ukrainie wpływa na stabilność finansową Polski? - Dziennik Bałtycki

Więcej informacji na stronie głównej Strefa Biznesu
Dodaj ogłoszenie