reklama

Może nawet 2 lata potrwa stan zawieszenia związany z Brexitem

Szymon SzadkowskiZaktualizowano 
Rząd z Downing Street przeciąga negocjacje czekając na wyniki wyborów w Niemczech i Francji. Nie bez znaczenia jest też fatalny stan włoskiej gospodarki, która wkrótce może potrzebować podobnej pomocy jak Grecja.

- W Anglii podobnie jak w całej UE narasta coraz większe rozwarstwienie społeczeństwa i ubożenie ludzi. Wąskie grono tych zamożniejszych żyje w kompletnym oderwaniu od rzeczywistości – twierdzi Tomasz Wielądek starszy ekonomista ds. międzynarodowych w Barclays. – Problemem są przede wszystkim duże dysproporcje pomiędzy kosztami życia, a zbyt niskimi zarobkami. Społeczeństwo nie tyko w Anglii, systematycznie ubożeje, a ci zamożniejsi i elity polityczne są oderwane są coraz bardziej oderwane od rzeczywistości - dodaje Wielądek z Barclays.

Dużym problemem dla rządu z Downing Street jest brak negocjatorów handlowych. Ostatnio takie osoby były potrzebne w latach 70-tych kiedy Wielka Brytania negocjowała przystąpienie do UE. Później te negocjacje przejęli urzędnicy unijni. Impas trwa, który w dłuższej perspektywie czasu może zaszkodzić nie tylko brytyjskiej gospodarce.

- Wciąż otwarte pozostaje pytanie, kiedy zostanie uruchomiony artykuł 50, który mówi o negocjacjach wyjścia z UE. Rząd Wielkiej Brytanii gra na zwłokę, ponieważ zbliżają się wybory w Niemczech i Francji, a to oznaczać może zupełnie nową arenę negocjacji - uważa Dariusz Lasek dyrektor inwestycyjny ds. Papierów Dłużnych Union Investment TFI. - Równie dobrze może się jednak okazać, że kolejne rządy w Niemczech czy we Francji mogą być dużo bardziej eurosceptyczne niż obecnie - dodaje Lasek.

Jak twierdzą nie którzy ekonomiści, jeśli Brexit pokaże, że wyjście z unijnych struktur nie spowoduje poważnych gospodarczych konsekwencji, a dojdą do władzy w i innych krajach eurosceptycy wtedy może okazać się, że Brexit uruchomi efekt domina. Unia jest słaba. Problemy południa Europy, to już nie tylko problemy Grecji, ale przede wszystkim systemów bankowych Włoch i Portugalii. To również jest nie bez znaczenia dla negocjacji w sprawie Brexitu.

Czy kraje południa Europy zbankrutują ?

Zdaniem Wielądka z Barclays w ciągu kilku lat bardzo prawdopodobny jest we Włoszech scenariusz grecki. Jakiekolwiek próby reform fiskalnych czy likwidacji osłon socjalnych i wprowadzenia oszczędności są natychmiast blokowane politycznie. Niemożliwość wprowadzenia oszczędności powoduje, że państwo to zadłuża się coraz mocniej. Poziom długu już jest tam tak wysoki, że państwo w ciągu kilku lat, nie będzie w stanie obsługiwać tego długu, a to z kolei przełoży się na zawirowania we włoskim sektorze bankowym. Wtedy prawdopodobnie UE będzie musiała pomóc. Podobnie jest w Portugalii, gdzie wzrastają wydatki na socjal. Wzrost wydatków na osłony socjalne, z kolei źle przekłada się na skromny, portugalski budżet państwa.

Czy to ostatni dobry rok dla brytyjskiej gospodarki?

Na razie jednak nie sprawdziły się czarne scenariusze ekonomistów zakładające, że gospodarkę Wielkiej Brytanii czeka mocne wyhamowanie po Brexicie. Jest wręcz odwrotnie. Funt ma się dobrze, bezrobocie jest bardzo niskie, a popyt cały czas rośnie.

- Rzeczywiście, rok 2016 będzie jeszcze rokiem w miarę spokojnym. W Wielkiej Brytanii konsumenci ruszyli na zakupy, bo po przecenie funta dla kupujących z zagranicy towary są wyjątkowo tanie. Dla kupujących Brytyjczyków to może być ostatnia okazja do korzystnych zakupów. Prognozy na 2017 r. są już bowiem dużo gorsze, a wzrost PKB na poziomie 0,5 proc. może pozostawić Zjednoczone Królestwo w ogonie Europy. Niski kurs funta nie pomoże, bo produkcji na Wyspach jest mało - twierdzi Lasek z Union Investment TFI.

Dla Brytyjczyków kluczowy będzie także temat paszportyzacji banków brytyjskich działających na terenie UE. Pierwsze zapowiedzi o braku takiej możliwości mogą doprowadzić do przeprowadzki z londyńskiego City, które jest siedzibą międzynarodowego sektora finansowego.

City zostanie w Londynie?

Największym ryzykiem dla Anglii byłoby przeniesienie londyńskiego City do innego kraju. W ten sposób Wielka Brytania straciłaby 66 mld funtów wpływów do budżetu z tytułu choćby podatków. Zdaniem Wielądka z Barclays, żeby taki scenariusz przeniesienia sektora finansowego do innego kraju został zrealizowany, musiałyby zostać spełnione trzy warunki: przyjazne dla firm prawo pracownicze, bezpieczeństwo fiskalne danego kraju oraz odpowiednia infrastruktura dla 200 tys. pracowników, którzy praktycznie z dnia na dzień przenieśliby się do danego kraju. Zarówno Niemcy jak Francja nie spełniają takich warunków nie mają odpowiedniej infrastruktury, poza tym w tych krajach jest bardzo trudno zwolnić pracowników. Tymczasem jak tłumaczy Wielądek z Barclays fundusze inwestycyjne czy banki to biznes cykliczny. Kiedy jest koniunktura zatrudniają, a w czasach kryzysowych zwalniają. We Francji czy Niemczech takie zwolnienia pracowników jest bardzo trudne i kosztowne. Wielądek z Barclays stawiałby na Barcelonę lub Madryt, który ma odpowiednią infrastrukturę i dogodne przepisy podatkowe i pracownicze. Jednak czy inne państwa członkowskie wyrażą zgodę. Wcześniej Hiszpania otrzymała olbrzymią pomoc finansową. Gdyby sektor finansowy przeniósł się oznaczałoby to przejęcie ogromnych dochodów do budżetu państwa.

- Rząd angielski wie, że jest to bardzo ważny i strategiczny punkt negocjacji dlatego też na pewno będzie mocno walczył żeby sektor finansowy całej UE został w Londynie - dodaje Wielądek z Barclays.

Kolejną przeszkodą jest bezpieczeństwo fiskalne. Banki najczęściej oczekują od rządu w razie kryzysu pomocy. Nie wiele krajów jest zdolnych udźwignąć taki ciężar. Najlepszym przykładem jest Szwajcaria, która ledwo udźwignęła ciężar pomocy dla szwajcarskiego banku UBS. Jest zatem czymś oczywistym, że Polska nie spełnia żadnych z tych kryteriów. Jedyne co jest możliwe to przeniesienie do polski spółek córek inwestycyjnych. Pytań jest wiele, a odpowiedzi poznamy dopiero kiedy Wielka Brytania będzie gotowa do negocjacji i uruchomi art. 50.

100 milionów euro z Funduszy Norweskich na rozwój przedsiębiorczości

Wideo

Materiał oryginalny: Może nawet 2 lata potrwa stan zawieszenia związany z Brexitem - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3