WIBOR to nie tylko kredyty hipoteczne. Jak likwidacja wskaźnika i zastąpienie go innym wpłynie na rynek i na zwykłych konsumentów?

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Zasady, według których powinny być opracowywane wskaźniki referencyjne, które miałyby zastąpić dotychczas stosowany w Polsce WIBOR, określa unijne rozporządzenie BMR. Te stawki wpływają na oprocentowanie kredytów, lokat, kont oszczędnościowych, produktów strukturyzowanych, papierów dłużnych i innych instrumentów finansowych.
Zasady, według których powinny być opracowywane wskaźniki referencyjne, które miałyby zastąpić dotychczas stosowany w Polsce WIBOR, określa unijne rozporządzenie BMR. Te stawki wpływają na oprocentowanie kredytów, lokat, kont oszczędnościowych, produktów strukturyzowanych, papierów dłużnych i innych instrumentów finansowych. Marcin Obara / Polska Press
Udostępnij:
Zmiana WIBOR na inny wskaźnik będzie mieć konsekwencje dla bilansów przedsiębiorstw i instytucji finansowych, ale i dla budżetów domowych. Wprowadzenie nowej stawki referencyjnej wymaga czasu i efektywnej współpracy wielu interesariuszy rynku finansowego, tym bardziej że określone wymagania narzucają przepisy unijne.

Decyzja czy stawka WIBOR zniknie i co ją zastąpi dotyczy bezpośrednio i pośrednio wielu uczestników rynków finansowych i konsumentów. Odwołuje się do niej większość portfela kredytowego w Polsce, w tym między innymi znaczna część kredytów hipotecznych dla klientów detalicznych.

Czy istnieje lepsze od WIBOR rozwiązanie i jakie ma cechy oraz jakie mogą być konsekwencje wybranych alternatyw? Na ten temat wypowiedzieli się między innymi eksperci zaproszeni do dyskusji przez firmę doradczą Deloitte.

Wskaźnik WIBOR: kredyty hipoteczne i co jeszcze?

Zasady, według których powinny być opracowywane wskaźniki referencyjne, które miałyby zastąpić dotychczas stosowany w Polsce WIBOR, określa unijne rozporządzenie BMR. Te stawki wpływają na oprocentowanie kredytów, lokat, kont oszczędnościowych, produktów strukturyzowanych, papierów dłużnych i innych instrumentów finansowych.

Problem zmiany istniejących umów oraz zawieranie nowych umów z wykorzystaniem innego wskaźnika budzi wiele emocji. Ma też wymierne konsekwencje zarówno dla domowych budżetów, jak i również dla bilansów przedsiębiorstw i banków. Wskaźniki referencyjne muszą oddawać rzeczywistość ekonomiczną w sposób rzetelny i dokładny, a dane, które wpływają na obliczenie wskaźnika muszą być rzetelne, kompletne i wysokiej jakości.

Okazje na markę Apple

Materiały promocyjne partnera

Co ważne, zasady, według których powinny być opracowywane wskaźniki referencyjne, które miałyby zastąpić dotychczas stosowany w Polsce WIBOR, określa unijne rozporządzenie BMR. Te stawki wpływają na oprocentowanie kredytów, lokat, kont oszczędnościowych, produktów strukturyzowanych, papierów dłużnych i innych instrumentów finansowych.

– Perspektywa zastąpienia WIBOR-u innym wskaźnikiem bierze się bezpośrednio z wymogów BMR. Mówią one, że ma on wiernie odzwierciedlać rynek bazowy, powinien być możliwy do zweryfikowania i odporny na manipulacje. Jednocześnie musi być transparentny i, przede wszystkim, oparty na danych transakcyjnych — zwraca uwagę Paweł Spławski, ACCA, FRM, partner, Risk Advisory, Financial Services Deloitte.

- Poszczególne kraje europejskie wprowadzaniem założeń wynikających z BMR zajmują się już od kilku lat. Na obszarze europejskim nie ma jednego, powszechnie obowiązującego podejścia i wykorzystywane są wskaźniki o zróżnicowanej charakterystyce ekonomicznej – dodaje Paweł Spławski.

Eksperci wskazują, że polski rynek może z powodzeniem skorzystać w wielu przypadkach z doświadczeń zagranicznych regulatorów. Dzięki temu reformę WIBOR można nie tylko efektywniej zaplanować, ale i wdrożyć ponosząc mniejsze koszty. Co istotne, wyzwań związanych z taką zmianą jest dużo, więc warto ją przeprowadzić tak, żeby skorzystał na tym cały, szeroko rozumiany rynek, a nie jego pojedynczy uczestnicy.

WIBOR to dla banków wskaźnik kluczowy w operacjach

Rynek finansowy oparty o wskaźniki, takie jak WIBOR – to nie jest tylko rynek kredytowy, ale też rynek instrumentów zabezpieczających. Banki powszechnie stosują bowiem zabezpieczenia portfeli kredytowych opartych na zmiennej stopie procentowej przed ryzykiem zmiany przepływów pieniężnych.

Efekt takiego posunięcia znajduje odzwierciedlenie w innych dochodach całkowitych, które są elementem kapitałów własnych tych instytucji. Zmiana wskaźnika może więc spowodować, że przepływy z kredytów będą inne niż przepływy z instrumentów zabezpieczających, a to może prowadzić do nieefektywności i konieczności zaprzestania stosowania rachunkowości zabezpieczeń oraz przeniesienia kwot ujętych w kapitale własnym do wyniku.

– Jeżeli dokonamy zmiany wskaźnika, który z różnych powodów nie będzie porównywalny z poprzednim poziomem, może się okazać, że bardzo wiele instrumentów, w tym instrumenty pochodne, obligacje korporacyjne i wiele obligacji rządowych, pożyczek korporacyjnych, w zasadzie każdy instrument finansowy, będą miały inną wartość i te konsekwencje mogą być bardzo zasadnicze. Założenie porównywalności wskaźnika jest niezwykle istotne – mówił podczas debaty Przemysław Szczygielski, lider sektora finansowego w Polsce i zarządzania ryzykiem oraz doradztwa regulacyjnego dla sektora finansowego, Deloitte w Polsce.

Eksperci po wielokroć podkreślają, że reforma WIBOR dotyczy całego sektora finansowego, wszystkich emitentów instrumentów finansowych, Ministerstwa Finansów, banków i na końcu również konsumentów.

Ich zdaniem problem jest bardzo złożony i możliwe, że nie wszyscy mają wyobrażenie, jakie potencjalnie skutki finansowe mogą towarzyszyć tej zmianie.

Nieprzemyślana zamiana WIBOR może doprowadzić do krachu finansowego

– Banki z uwagą analizują propozycje zmian i nie są zaskoczone, że do reformy w tym obszarze dojdzie. To jest dobra praktyka, żeby takie wskaźniki jak WIBOR zastępować stawkami opartymi o risk-free rate. Zaskoczeniem dla sektora bankowego jest proponowany termin tej zmiany. W strategii GPW zapisano datę zmiany w 2025 roku. Biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia oraz to, że jest to zmiana bardzo złożona i czasochłonna, termin 1 stycznia 2023 roku jest nierealny uważa Bożena Graczyk, wiceprezes zarządu, ING Banku Śląskiego.

- Co więcej, każda zmiana, która nie będzie zmianą ekwiwalentną, czyli prowadzącą do tego, że WIBOR zostanie zamieniony na inny wskaźnik, ale zmieniony w sposób nieekwiwalentny, będzie wiązała się z bardzo istotnymi skutkami finansowymi – dodaje Bożena Graczyk.

Z kolei Sławomir Panasiuk, wiceprezes zarządu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych oraz izby rozliczeniowej KDPW_CCP, uważa, że przeprowadzenie reformy zgodnie z wymogami BMR gwarantuje ograniczenie szerokich rynkowych perturbacji.

– Aby bez kłopotów wprowadzić nowy wskaźnik, poza innymi szczegółami konieczne jest uzgodnienie adekwatnej korekty spreadu; bez niej nie da się w zasadzie bez wyraźnej straty jednej ze stron skonwertować transakcji IRS opartych o WIBOR do transakcji OIS, w której część zmienna jest powiązana z jednodniową stawką referencyjną. Ten proces dotyczy również międzynawowych CCP rozliczających instrumenty oparte o WIBOR – uważa Sławomir Panasiuk.

Czas potrzebny jest uczestnikom rynku finansowego nie tylko po to, żeby wdrożyć zmianę, ale też, aby dostosować swój bilans i odpowiednio przeprofilować ryzyka na takie, które chcą zabezpieczyć. To jest świadoma decyzja, czy na jakieś ryzyko dana instytucja się naraża, czy je zabezpiecza. Rachunkowość zabezpieczeń bierze się właśnie stąd, że wiele banków w Polsce dużą część ryzyka transferuje i zabezpiecza.

Następca WIBOR: jakie powinien mieć cechy

Dobry wskaźnik referencyjny po pierwsze budzi zaufanie.

- Każdy wskaźnik referencyjny inkorporuje charakterystyczne dla siebie ryzyka, które jesteśmy w stanie wyodrębnić i które mają jasną charakterystykę. Co więcej, wskaźnik referencyjny powinien być jasno zdefiniowany co do rynku, którego pomiar jest celem; jeżeli zaś „pożycza” dane z innych, powiązanych ryków, co jest dopuszczalne, to powinniśmy być w stanie zdefiniować, co się z takim wskaźnikiem referencyjnym stanie w przyszłości mając na uwadze wykorzystanie informacji z różnych segmentów gospodarki — uważa Aleksandra Bluj, wiceprezes zarządu, GPW Benchmark.

- Jeżeli decydujemy się na zmianę czegoś, co funkcjonuje w rzeczywistości ekonomicznej od 30 lat, to musimy wiedzieć, że zostanie to z nami nie na najbliższe dwa miesiące czy rok, tylko na 30 lat, a może więcej – dodaje Aleksandra Bluj,

Projektowana reforma oznacza zmianę myślenia o wskaźniku referencyjnym z takiego, który patrzy do przodu, na taki, który patrzy na przeszłość. Z ugruntowanej w globalnej sferze gospodarki finansowej myśli o risk-free rate wynika, że instytucje finansowe wiedzą, jakiego rodzaju ryzyka mogą zostać włączane do danego wskaźnika referencyjnego.

Podstawową cechą wskaźnika referencyjnego typu risk free rate jest to, aby ryzyka było jak najmniej. Odpowiedzią na potrzebę wskaźników terminowych z ograniczonym ryzykiem jest compound, czyli procent składany, ponieważ najmniej obarczone ryzykiem są rzeczywiste transakcje jednodniowe, wskaźniki O/N, które można przeliczyć i na ich podstawie opracować terminowy wskaźnik referencyjny.

– Nawet jeśli wszystko uda się wyliczyć, wyprodukować do końca tego roku, to, tak czy inaczej, mamy cały rynek finansowy, który musi się rozwinąć. Pozostają jeszcze relacje z klientami – jak już wszystko wyliczymy, to będziemy się uczyć, jak klientom korporacyjnym i indywidualnym wytłumaczyć, co to jest compound. I to potrwa miesiące albo nawet lata – uważa Paweł Spławski.

Eksperci są zgodni, że jeśli reforma ma być przeprowadzona skutecznie musi obejmować wszystkich uczestników rynku, a nie tylko sektor bankowy. W tym celu – ich zdaniem – powinna powstać grupa robocza, w skład której obok banków, GPW Benchmark czy KDPW powinni wejść także przedstawiciele Ministerstwa Finansów, NBP i KNF oraz inni interesariusze rynku finansowego (np. TFI czy emitenci obligacji).

– Czas jest kluczem do sukcesu, jeśli go zabraknie i znajdą się grupy osób niezadowolonych czy kontestujących zmianę, to w długim terminie możemy mieć kłopot. Może się wówczas okazać, że cała reforma nie doprowadziła nas do celu. Nagle któryś z elementów rynków finansowych czy instrumentów pochodnych po prostu w przyszłości nie będzie działać — podsumowuje Przemysław Szczygielski.

- To będzie dużo bardziej bolesne dla nas wszystkich niż wdrożenie tej reformy miesiąc, pół roku czy rok wcześniej. Czas jest tym, co jest najbardziej w tej chwili potrzebne, aby móc na końcu powiedzieć, że reforma jest sukcesem, jest dobrze wdrożona i jest zrozumiała — dodaje Przemysław Szczygielski, ekspert firmy Deloitte.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Inflacja przyhamuje na jesieni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Strefa Biznesu
Dodaj ogłoszenie