Zabraknie 1,5 mln samochodów. Klienci ustawiają się w kolejkach

Materiał informacyjny superauto.pl
Klienci ustawiają się w kolejkach po nowe auta. Zabraknie ich dla 1,5 miliona chętnych. Obecnie w Europie nie pracuje około 20 fabryk samochodów, najczęściej z powodu przerwania łańcucha dostaw podzespołów. Przewidywaliśmy, że w tym roku toczyć się będzie walka o zapewnienie podaży, jednak apogeum dopiero przed nami uważa Bartosz Chojnacki, wiceprezes Superauto.pl, ekspert rynku motoryzacyjnego.

III kwartał bez samochodów

Konsekwencją tego, że fabryki nie pracują normalnie, będzie kompletny brak podaży w III kwartale 2021 roku. Obecnie sprzedają się samochody, które wyprodukowane były jeszcze w zeszłym roku i trochę ich na stokach zostało, ale już niewiele. Nawet jeśli fabryki ruszą pod koniec czerwca, jak to jest zapowiadane, wiadomo, że zanim auta zostaną wyprodukowane, przetransportowane, dostarczone na place importerów, będzie sierpień. Większa część trzeciego kwartału tego roku zapowiada się bez samochodów. - Tak naprawdę jesteśmy przed najgorszym momentem w całej pandemii, jeśli chodzi o podaż aut – twierdzi Bartosz Chojnacki, wiceprezes Superauto.pl. - Kiedy ponad rok temu rozpoczął lockdown, dealerzy, importerzy weszli w ten okres z pełnymi stokami i raczej był problem, co zrobić z autami, żeby je spieniężyć, bo był brak popytu. Teraz odwrotnie. Jest kompletnie pusto, a popyt się całkowicie odrodził – zaznacza Bartosz Chojnacki.

Czy klient zdecyduje się na kompromis?

Po pięciu miesiącach tego roku wynik sprzedaży nowych aut to prawie 200 tysięcy samochodów osobowych i użytkowych do 3,5 tony, co zdaniem Chojnackiego jest bardzo przyzwoitym wynikiem. – Trudno to porównywać do roku ubiegłego, a tym bardziej do 2019. Sytuacja zmieniła się diametralnie. Obecnie klient nie ma takiego wyboru jak jeszcze dwa lata temu, natomiast wynik sprzedażowy spokojnie mógłby być wyższy nawet o 25%, gdyby te auta były – przewiduje. Teraz cześć klientów musi raczej iść na kompromisy, wybierać inne modele, czy nawet marki. Wielu nie jest na to gotowych, więc odkłada zakup w czasie i czekają, kiedy wróci wszystko do normy.

Apogeum przed nami

Sytuację spowodował brak podzespołów. Nie rzadko są to elementy, które kosztują pół euro, a powodują, że samochód warty 50 tysięcy euro nie może wyjechać poza bramy fabryki, bo brakuje tego jednego elementu. Efekt? Zapchane place fabryczne. Co prawda niektóre marki ratują się w ten sposób, że decydują się wypuścić nie do końca kompletne samochody, a klient będzie wzywany do serwisu w celu uzupełnienia wyposażenia np. radia, czy innego elementu, którego brak oczywiście nie wpływa na bezpieczeństwo i komfort jazdy. Jeśli jednak sytuacja dotyczy półprzewodników, których brak np. uniemożliwia uruchomienie samochodu, te auta po prostu kwitną na placach przyzakładowych i czekają. - To, co zapowiadaliśmy, że ten rok to będzie walka o zapewnienie podaży dla klienta, to się dzieje, a apogeum jest przed nami – uważa ekspert.

Droga lekcja dla branży

Producenci samochodów zaplanowali produkcję w oparciu o zeszły rok. Złe wspomnienia z zamrożenia gospodarki sprawiły, że już wcześniej oddali część miejsc producentom podzespołów AGD, RTV czy branży IT. Moce produkcyjne fabryk półprzewodników są w 100 proc. wykorzystane, z tą różnicą, że w znacznie mniejszym stopniu dla branży automotiv. I to zdaniem Bartosza Chojnackiego będzie droga lekcja dla branży. Uzależnienie od dostaw z Azji, sporo nas będzie kosztować. - Bardzo się dziwię, że taka gałąź gospodarki, jaką jest motoryzacja w Europie nie zabezpieczyła się na taki wypadek. Warto powiedzieć, że naprędce ma powstać fabryka półprzewodników w Europie i bezpieczeństwo łańcucha produkcyjnego ma zostać odbudowane jednak dopiero teraz. Zatem wynik finansowy dla branży będzie bardzo mocno obniżony. Bartosz Chojnacki przyznaje, że w trakcie spotkań z kontrahentami dominuje jeden temat rozmów. To zapewnienie podaży i bycie słownym. To ostatnie jest ogromną bolączką. - Nikt nikomu, przy złożonym zamówieniu, nie jest dzisiaj w stanie zapewnić, kiedy faktycznie auto będzie. Czysta loteria. Jest zapaść, każdy jest zły, bo większość z nas nie lubi tego uczucie bezsilności i bezradności. Są klienci, importerzy zgłaszają pobyt, a producenci nic nie mogą zrobić. Ogromna presja w branży ma wpływ oczywiście na rynek samochodów używanych, którego nie ma czym zasilać. - Jeśli duża firma nie ma szans na nowe auta, przeciąga użytkowanie samochodów i na rynek wtórny nie trafiają auta już używane. Pętla się zaciska, a kolejki wydłużają.

Dodaj ogłoszenie