Wybory do Europarlamentu. Powody, dla których nie głosujemy i dla których powinniśmy

Maryla Pawlak-ŻalikowskaZaktualizowano 
Daina Le Lardic / European Union 2017 - EP
W ostatnim głosowaniu do Europarlamentu frekwencja w Polsce wyniosła mniej niż 24 procent. Dało nam to czwarte miejsce od końca wśród głosujących państw. Dlaczego Polacy nie idą głosować w tych wyborach? Czy to skutek myślenia, że europoseł zarabiający kilka razy więcej niż oni niczego ważnego nie wniesie do życia w Polsce? Dlaczego warto jednak w tym głosowaniu wziąć udział?

Zapytaliśmy o to gości redakcji przy okazji debaty o funduszach europejskich dla woj. podlaskiego.

Czytaj też:

Fundusze europejskie dla Podlaskiego. Jak je wydawać z lepszym skutkiem dla wzrostu standardu życia w regionie

Filip Skawiński z przedstawicielstwa KE w Polsce:
- Robiliśmy badania przed różnego rodzaju wyborami, m.in. dlaczego Polacy nie interesują się wyborami do Parlamentu Europejskiego. Okazało się, że przede wszystkim nie mają pojęcia co to jest i do czego służy. Jeśli już znają jakiś posłów, to nie z ich działalności europejskiej, tylko np. z tego, że ktoś popełnił wykroczenie drogowe albo był po prostu znany jako polityk krajowy, który teraz jest w Brukseli. I oczywiście drażni fakt, że europosłowie będą tam tak dobrze zarabiać, więc wyborcy nie chcą przykładać do tego ręki. Taka jest postawa większości obywateli.
Dlaczego jednak nie warto myśleć w ten sposób? Bo Parlament Europejski, choć o tym nie wszyscy wiemy i nie czujemy tego na co dzień, myślę, że ma porównywalny wpływ na nasze życie jak polski parlament. Gdyby popatrzeć, na ilość prawodawstwa, które nas obowiązuje jako obywateli, to okazało by się, że większość albo pochodzi wprost z Brukseli, albo jest determinowana tym, co tam powstaje. Europarlamentarzyści wpływają więc – może nie bezpośrednio –na to, ile będziemy zarabiać i za ile będziemy kupować produkty, jakie będziemy mieli możliwości pracy, podróżowania czy korzystania ze studiów i na wiele innych rzeczy.
Moim zdaniem, nawet jeśli do końca nie rozumiemy tych mechanizmów, to… jeśli się zainteresujemy, kto kandyduje… da się znaleźć wśród polityków takiego, do którego mamy elementarne zaufanie. Jeśli tego nie zrobimy, to inni za nas wybiorą, a mogą wybrać naszym zdaniem źle.

Czytaj też: Konarski: Polacy ufają Unii

Urszula Mirończuk, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej UM Białystok:
- Mówi się, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze… Myślę też, że w tym przypadku, nawiązując do wypowiedzi pana Filipa Skawińskiego, może jest problem z komunikacją. Może instytucje unijne za mało robią, byśmy jako obywatele UE rozumieli dlaczego warto pójść na wybory?
Swoja drogą problem ten nie dotyczy tylko tych wyborów; również z frekwencją do wyborów krajowych nie jest najlepiej. Niemniej sądzę, że w przypadku wyborów do Europarlamentu właśnie nie rozumiemy, jakie przełożenie mają decyzje podejmowane w Brukseli na nasze codzienne życie. Brakuje tego wytłumaczenia dokonanego prostym językiem.
To są niezwykle skomplikowane procesy; w ich opisach jest mnóstwo paragrafów, nowomowy unijnej, którą mało kto rozumie. Lata lat temu byłam dziennikarką piszącą o funduszach unijnych i zawsze prosiliśmy w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego o uproszczenie tego języka. Wiele w tym zakresie zostało zrobione i na pewno poprawiło się wśród Polaków rozumienie mechanizmów rządzących funduszami europejskimi, ale to jednak nadal za mało.

Czytaj też: Brexit: firmy gotowe na każdy scenariusz

Izabela Smaczna-Jórczykowska, rzecznik prasowy marszałka woj. podlaskiego:
- Myślę, że ta słaba frekwencja wynika z niewiary Polaków w siłę swojego głosu. Niska frekwencja, jak już państwo mówiliście, nie jest problemem tylko tych wyborów. To także problem wyborów krajowych czy nawet samorządowych. Komunikacja, zgadzam się z Ulą Mirończuk, odgrywa w tym na pewno ogromną rolę. Ja mogę się cieszyć, że brałam zawodowo udział w „tłumaczeniu” skomplikowanego języka unijnego będąc w zespole redagującym biuletyn informacyjny urzędu marszałkowskiego Zmieniamy Podlaskie poświęcony funduszom unijnym.
Mam nadzieję, że gdy będziemy dalej nad tym pracować, także w Komisji Europejskiej i Europarlamencie, aby prosta informacja trafiła do mieszkańców wspólnoty europejskiej, to ludzie będą pełniej rozumieć zarówno czym są fundusze europejskie, jak i to, że one są w ich otoczeniu i zmieniają to otoczenie. A to przełoży się na zrozumienie wagi tych wyborów i aktywne w nich uczestnictwo.

Henryk Owsiejew, właściciel i przewodniczący rady nadzorczej firmy Malow:
- Podzielam zdanie państwa, że u podłoża naszych problemów z frekwencją w różnych naszych wyborach leży problem komunikacji. Ale za tę komunikację i przekaz dotyczący znaczenia naszej aktywności odpowiadają nie tylko urzędy czy UE. To jest sprawa każdego z nas.
Ja u siebie w przedsiębiorstwie, na różnego rodzaju spotkaniach z załogą, zawsze podnoszę temat naszej obecności w UE. Tym bardziej, że my eksportujemy nasze produkty w zasadzie do wszystkich krajów unii. I tłumaczę na czym ta wspólnota polega: że to nasz chleb; że dzięki zasadom jej działania mamy pracę. Z wielu rozmów wynika, że dzięki temu moi pracownicy mają wyższy niż średnia krajowa udział w wyborach do Europarlamentu.
A tak przy okazji, skoro pan Filip Skawiński wspomniał o znaczeniu przepisów wewnętrznych obowiązujących w UE, to moim zdaniem byłoby bardzo dobrze gdybyśmy wreszcie przyjęli euro.

Czytaj też: PE zatwierdza umowy z Singapurem

Wojciech Winogrodzki, właściciel i prezes T-Matic Grupa Computer Plus, wiceprezes Podlaskiego Związku Pracodawców:
- Dla mnie problem z wyborami do Europarlamentu wynika z problemu kompetencji, o którym mówię nieustannie analizując nasze życie gospodarcze i hamulce jego szybkiego rozwoju. Gdy mówię o brakach kompetencyjnych, to uwaga ta dotyczy nie tylko naszych menedżerów, ale i naszych polityków. Są oni w końcu emanacją naszego społeczeństwa, czyli mamy na tyle kompetentnych polityków na ile kompetentne mamy społeczeństwo.
I ci nasi, przepraszam, że tak powiem, ale mało kompetentni politycy, do startu w wyborach europarlamentarnych desygnują ze swojego grona kolegów o najniższych kompetencjach. Czyli mamy do czynienia z selekcją negatywną. Takie jest moje zdanie, z którym oczywiście nie każdy musi się zgodzić, ale usiłujemy tu zdiagnozować pewne zjawiska, więc sobie pozwolę na tego typu sformułowania.
Do przeciętnego polskiego wyborcy dociera z Brukseli obraz takiego „zoo” politycznego, gdzie jest więcej afer niż merytoryki. A jeśli już mamy polityka, który odniósł merytoryczny sukces… mam na myśli Donalda Tuska czy Jerzego Buzka… to my ich pracowicie wdeptujemy w błoto, a media to ochoczo podchwytują. Powinniśmy się więc nauczyć tego, że rzeczywiście dużo ważniejsze rzeczy dzieją się w Brukseli niż u nas przy Wiejskiej i że powinniśmy wybierać tam ludzi najmądrzejszych, najbardziej kompetentnych, obytych i językowo sprawnych.

Wideo

Materiał oryginalny: Wybory do Europarlamentu. Powody, dla których nie głosujemy i dla których powinniśmy - Kurier Poranny

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3