Złomiarze rozkradają EC Miechowice. Skutkiem ogromny wyciek oleju z transformatora, który zagrażał stałym zamknięciem oczyszczalni ścieków

Aleksandra Wielgosz
Aleksandra Wielgosz
Po kradzieży, która miała miejsce w nocy 25 lutego, nastąpił wyciek oleju z transformatora. Od tamtej pory trwa oczyszczanie kanału ściekowego.
Po kradzieży, która miała miejsce w nocy 25 lutego, nastąpił wyciek oleju z transformatora. Od tamtej pory trwa oczyszczanie kanału ściekowego. Aleksandra Wielgosz
Od tygodnia w największej dzielnicy Bytomia - Miechowicach trwa odpompowywanie oleju, który przedostał się do kanalizacji miejskiej z transformatora EC Miechowice. Jak twierdzi właściciel obiektu, odpowiedzialnymi za wyciek są złomiarze, którzy regularnie okradają mienie elektrociepłowni. Napisał pełen gorzkich słów list do bytomskiej komendy policji, gdzie w ostrych słowach zarzuca brak odpowiedniej reakcji na wielokrotne zgłoszenia, wspomniał również o realnym zagrożeniu wymarcia złoża biologicznego oczyszczalni i wyłączeniu jej z użytkowania. W tle groźba rezygnacji z przyszłej inwestycji.

Okoliczności wycieku oleju z transformatora EC Miechowice

Wieczorem, 26 lutego mieszkańcy Miechowic mogli zauważyć kilka zastępów straży pożarnej w okolicach ulicy Elektrownia, nieopodal EC Miechowice i Atrium Plejada. Na miejscu pojawiły się również samochody należące do Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego. Pracujący na miejscu strażacy, zapytani o prowadzone działania odpowiadali, że "nastąpiła awaria wodociągu". O okolicznościach rzeczonej "awarii" dowiadujemy się z listu, który wystosował nowy właściciel EC Miechowice, Sebastian Surowiec do Komendanta Miejskiego Policji w Bytomiu i prezydenta miasta, Mariusza Wołosza.

- W nocy 25.02. przyszedł sobie złodziej na elektrownię, może dwóch, kto by ich liczył. I urwał miedzianą rurkę od chłodnicy transformatora, uszkadzając zawór. Zaczął ciec olej, małym strumyczkiem (jak z kranu) w dół w piwnicę, do kanałów ściekowych, aż w poniedziałek (26.02. - przy. red.) BPK zaalarmowało Fortum, a Fortum nas, bo w punkcie pomiarów ścieków przy elektrowni wyszło zanieczyszczenie. Szybko się okazało, że przez niemalże dobę wyciekło ok. 15 ton tego oleju (prawie cysterna) i przez ostatni tydzień, dzień w dzień sam nie wiem ile osób usuwało następstwa tego zdarzenia - czytamy w liście słowa Sebastiana Surowca, współwłaściciela firmy PBŚ Sp. z.o., do której należy EC Miechowice.

Opis sytuacji potwierdzają: asp. Szymon Michalski, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Bytomiu oraz Jacek Ławrecki, rzecznik prasowy Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o.,

- W EC Miechowice stał stary transformator i miała miejsce skuteczna kradzież jakiegoś jego elementu. Na skutek tego doszło do wycieku oleju transformatorowego. Olej ściekł do kanalizacji, a stamtąd do kanału, który biegnie do oczyszczalni - mówi asp. Szymon Michalski.

- Na terenie sąsiadującym z Fortum doszło do wycieku oleju, który przedostał się do kanalizacji. Następnie za pośrednictwem kanalizacji Fortum olej trafił do kolektora miejskiego i dalej do oczyszczalni ścieków. Zaraz po uzyskaniu informacji o zanieczyszczeniu, upewniliśmy się, że wyciek nie pochodzi z urządzeń Fortum. Wyciek zlokalizowano na sąsiednim terenie i natychmiast go zlikwidowano - mówi Jacek Ławrecki.

Jak zapewnia Bytomskie Przedsiębiorstwo Komunalne zdarzenie zostało natychmiast zgłoszone telefonicznie do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach, Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego oraz na policję i staż miejską.

Akcja zapobiegania katastrofie biologicznej - odpompowywanie oleju

Odcinek między EC Miechowice, a oczyszczalnią ścieków to nie więcej niż kilometr w linii prostej. Wieczorem, 26 lutego, wzdłuż idącego tam cieku wodnego można było zauważyć strażaków z 1000 litrowymi zbiornikami Mauzer.

- Nasze działania polegały na rozstawieniu zapór sorpcyjnych na tym kanale i wypompowaniu z niego substancji. Od 26 lutego jesteśmy tam codziennie, odpompowujemy olej z powierzchni wody i po 24 godzinach robimy ponowne rozpoznanie. Jeżeli są jakieś ślady substancji to dalej ją odpompowujemy. Tak jest w tym przypadku, bo śladowe ilości oleju ciągle napływają do kanału - mówi asp. Szymon Michalski.

Najbardziej intensywne działania straży pożarnej odbywały się w dwóch pierwszych dniach po wykryciu wycieku, czyli 26 i 27 lutego, mimo upływu dni wciąż trwa nadzór kanału, na ten moment nie ma mowy o ściągnięciu zapór. Nasuwa się pytanie, ile oleju przedostało się do miejskich ścieków.

- Trudno jest określić ilość odpompowanego oleju, ponieważ w zbiornikach jest też woda. Szacunkowo jest to ok. 3 tys. litrów - mówi asp. Szymon Michalski.

Przypomnijmy, właściciel EC Miechowice mówił o wycieku ok. 15 ton oleju.

- Aktualnie nie jesteśmy w stanie określić jaka ilość oleju została wprowadzona do systemu kanalizacyjnego. Służby BPK cały czas pracują nad usuwaniem oleju i szacowaniem, jaka jego ilość została wprowadzona do kanalizacji - wyjaśnia Bytomskie Przedsiębiorstwo Komunalne.

Zagrożenie skażenia biologicznego przez wyciek oleju transformatorowego

To, co najbardziej przerażające w tej historii, to fakt przedostania się oleju do oczyszczalni ścieków, co potwierdza asp. Szymon Michalski.

- Olej dotarł do oczyszczalni w pierwszym dniu, na szczęście zostało to w porę zauważone - mówi oficer prasowy komendy PSP w Bytomiu.

Jak twierdzi Sebastian Surowiec w przytoczonym wcześniej liście, wyciek stanowił realne zagrożenie dla miechowickiej oczyszczalni ścieków. Tak wielka ilość oleju mogła spowodować wymarcie złoża biologicznego obiektu, czego skutkiem byłoby wyłączenie go z użytkowania. Poprosiliśmy Bytomskie Przedsiębiorstwo Komunalne o odniesienie się do tej tezy.

- Konsekwencje zdarzenia w chwili obecnej są bardzo trudne do przewidzenia. Skutki, jakie wywołał zrzut oleju do kanalizacji będą możliwe do określenia dopiero po całkowitym pozbyciu się substancji z urządzeń infrastruktury technicznej BPK - czytamy w piśmie skierowanym do redakcji, podpisanym przez prezesa BPK, Longina Siemlata i wiceprezesa, Marka Stajndora.

W odpowiedzi nie odnajdujemy zaprzeczenia.

Kradzieże na terenie EC Miechowice i ich nieuchwytni sprawcy

Tyły terenu EC Miechowice otaczają zrekultywowane hałdy i niezagospodarowane łąki po nieistniejącej już KWK Miechowice. To miejsca rzadko odwiedzane przez mieszkańców dzielnicy. Zwykle spacerują tamtędy właściciele czworonogów lub osoby uprawiające sporty. Od czasu przejęcia terenu EC Miechowice równie częstymi "gośćmi" są złomiarze.

- Dziś złożyłem kolejne zawiadomienie o popełnionym przestępstwie na terenie dawnej Elektrociepłowni Miechowice w Bytomiu. Standardowo kradzież z włamaniem. Tym razem szkoda była większa niż zazwyczaj bo rzędu 50-70 tys. zł. Było to zawiadomienie numer sam nie pamiętam który, łącznie było ich pewnie już z kilkanaście, a zgłaszamy tylko te które są jakkolwiek dotkliwe finansowo. Łącznie licznik już nabił pewnie powyżej 300 tys. zł, a licząc z zeszłoroczną kradzieżą na szkodę sąsiedniej firmy spod tego samego adresu pewnie zbliżamy się do 400 tys. zł. Przy okazji jakby zliczyć zgłoszenia na nr 112 o wtargnięciu na teren z ostatnich 8 miesięcy odkąd tu gościmy, to pewnie już powyżej 50 można naliczyć - pisze Sebastian Surowiec w liście z 4 marca skierowanym do bytomskiej komendy i prezydenta miasta.

Teren EC Miechowice jest ogrodzony, ale nietrudno na niego wejść od północnej strony. Jak potwierdza kom. Anna Oczkiewicz, oficer prasowa Komendy Miejskiej w Bytomiu funkcjonariusze otrzymywali zgłoszenia w tej sprawie.

- Od maja 2023 r. do dnia 5.03.2024 r. odnotowanych zostało 26 interwencji, z czego większość dotyczyła usiłowania, bądź przygotowania do kradzieży różnych elementów złomu. Ponadto obecnie w Komisariacie Policji I w Bytomiu oraz Komendzie Miejskiej Policji w Bytomiu prowadzone są trzy postępowania przygotowawcze dotyczące kradzieży - mówi kom. Anna Oczkiewicz.

Jak twierdzi Sebastian Surowiec przy każdym zgłoszeniu funkcjonariusze apelują o dokładniejsze zabezpieczenie terenu. Jednak w ocenie współwłaściciela obiektu, problem leży gdzie indziej. Twierdzi, że bytomscy funkcjonariusze są opieszali w kwestii reakcji na zgłoszenia.

- Za każdym razem przekazujemy zdjęcia (bardzo wyraźne) z fotopułapek, pokazujemy gdzie się dostają, wszystkie wnioski o naszych podejrzeniach kim mogą być sprawcy albo z kim współpracują. Ogólnie fajnie, bo często słyszeliśmy, że dobrze, iż się staramy współpracować. Te wszystkie zawiadomienia przybrały już taką formę wręcz rutyny - czytamy w liście.

Obiekt patrolują dodatkowo pracownicy PBŚ-u, którym udało się zatrzymać jednego złodzieja. Z naszych ustaleń wynika, że sprawców kradzieży jest około dziesięciu.

- Nieśmiało podpowiadamy przyjedźcie kiedyś na interwencje bez sygnałów i świateł, może przypadkiem jakimś cudem ktoś nie zdąży uciec, weźcie te zdjęcia, przejdźcie się po komisariatach w Bytomiu, pewnie jeden dzień zajmie zidentyfikowanie wielu z nich (złodziei - przyp. red). Niby proste, ale się nie chce. Szablony formularzy do umorzeń łatwiej się wypełnia. Mniej roboty - sugeruje w liście do bytomskiej policji Sebastian Surowiec.

Sprawa jest poważna, sam olej, który wyciekł był wart kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zamiast zysku jest strata, Sebastian Surowiec jako właściciel jest odpowiedzialny za to, co dzieje się na terenie EC Miechowice.

- Jako właściciel terenu, będę ponosił za to (wyciek - przy. red.) odpowiedzialność. Najpewniej dość bolesną - czytamy w liście.

Jednak jak informuje BPK, koszty usunięcia skutków zdarzenia poniesie Fortum Silesia S.A., to zastanawiające, bo jak powszechnie wiadomo w ubiegłym roku sprzedała EC Miechowice firmie PBŚ.

- Obecnie najważniejsze jest usuwanie skutków wycieku. Pomagamy BPK usunąć zanieczyszczenie w oczyszczalni, czyścimy kanalizację, udostępniliśmy rękawy absorpcyjne. Dyskusja o tym, kto pokryje koszty i w jakim zakresie to dopiero kolejny etap, natomiast pragnę podkreślić, że za wyciek nie jest odpowiedzialne Fortum - informuje rzecznik Fortum, Jacek Ławrecki.

"Z planami jest tak, że często lubią się zmieniać" - losy bytomskiej inwestycji

Na początku następnego tygodnia rozpocznie się rozbiórka budynków EC Miechowice, prace na powierzchni mają potrwać około roku. Później nastąpi oczyszczanie piwnicznych części obiektu. Jak informowaliśmy w grudniu 2023 roku, firma PBŚ po zakończeniu demontażu miała pozostać w Bytomiu.

- Kiedy PBŚ kupuje nieruchomość to najczęściej nie mamy konkretnego celu ponownego zagospodarowania nowej przestrzeni. Natomiast w przypadku zakupu EC Miechowice cel był. Nie mogę jeszcze go zdradzić, ponieważ m.in. jest to część umowy między nami, a „Fortum”, które nałożyło na nas kilka ograniczeń co do korzystania z nieruchomości. Musimy to respektować. Poza tym z planami jest tak, że często lubią się zmieniać. Jednak obecnie wszystko wskazuje na to, że nasz cel się zrealizuje – mówił na koniec ubiegłego roku Sebastian Surowiec.

Teraz inwestycja, nie mniej tajemnicza niż w grudniu, stoi pod znakiem zapytania.

- Mi też się już nie chce. Wysilę się jeszcze na napisanie sobie odpowiedzi na ten list. Braki kadrowe, ogólna sytuacji w Policji, trudność w wykrywaniu takich przestępstw… itp. itd. Ale gorzej, że nie chce mi się tu być. Tu w Bytomiu. Skupujemy te tereny przemysłowe po całej Polsce, robimy raz lepsze raz gorsze rzeczy, ale coś po nas powstaje. Jakąś korzyść te lokalne społeczności finalnie mają, bo coś po nas dostaje drugie lub inne życie. Nawet do niedawna był plan, że sami zagospodarujemy ten teren. Nie piszę tego po to, żeby wzbudzić poczucie winy, piszę tak po prostu, tego planu już nie ma. Sąsiad ten okradziony w zeszłym roku,
też już planu nie ma - informuje w liście Sebastian Surowiec.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tragiczne zdarzenie na Majorce - są zabici i ranni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Złomiarze rozkradają EC Miechowice. Skutkiem ogromny wyciek oleju z transformatora, który zagrażał stałym zamknięciem oczyszczalni ścieków - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu