Banki chcąc jak najlepiej zamknąć tegoroczny budżet, kuszą klientów promocyjnymi kredytami. Przy okazji świąt reklamują specjalne produkty jako "świąteczne", ponieważ to hasło przyciąga potencjalnych klientów. Należy jednak dokładnie zapoznać się ofertą, by nie podpisać umowy, która tak naprawdę niewiele będzie różnić się od standardowych ofert dostępnych przez cały rok.
Muszą pożyczać pieniądze na... bieżące rachunki
Jak wynika z najnowszego badania Intrum"European Consumer Payment Report 2021", pandemia obniżyła dochody aż 46 proc. konsumentów w naszym kraju, co z kolei wpłynęło na zdolność Polaków do terminowego wywiązywania się ze zobowiązań finansowych. Co 3. osoba (32 proc.) przyznaje, że obecnie musi regularnie pożyczać pieniądze, by mieć je na zapłatę rachunków. W tej grupie co 4. konsument (24 proc.) pożycza co miesiąc sumę wynoszącą 10-25 proc. wysokości swojej pensji, a co 6. nawet 50 proc.
Czy to oznacza, że czeka nas "odchudzona gwiazdka" ? Nie, bo wiele osób, chcąc zorganizować święta, skusi się na kredyt...
Zorganizowanie Bożego Narodzenia jak z reklamy, ale na kredyt, to już polska tradycja czy nierozważne podejście do zarządzania domowym budżetem części z nas?
- 16 proc. pytanych deklaruje, że po zapłaceniu najważniejszych rachunków w portfelu pozostaje im 20-35 proc. pensji, podobny odsetek, bo 15 proc. stwierdza, że jest to 10-20 proc., co oznacza, że niemała grupa konsumentów w naszym kraju żyje "od pierwszego do pierwszego" i nie ma pieniędzy na inne wydatki niż te pierwszej potrzeby - komentuje Dariusz Sikora, ekspert Intrum (zarządzanie wierzytelnościami i windykacja). - Niestety, paradoksalnie można uznać, że te osoby i tak są jeszcze w dobrej sytuacji finansowej, biorąc pod uwagę fakt, że 32 proc. respondentów z Polski przyznaje, że w ciągu ostatnich 6 miesięcy pożyczyli pieniądze lub wykorzystali limit na swojej karcie kredytowej, aby zapłacić rachunki.
Zadłużą się na Święta Bożego Narodzenia 2021
Pożyczamy regularnie i to niemało. Co 4. osoba (24 proc.) pożycza co miesiąc sumę wynoszącą łącznie 10-25 proc. pensji, a 15 proc. konsumentów przyznaje, że jest to nawet aż 50 proc. wysokości wynagrodzenia. Takie podejście pozwala przypuszczać, że niemała grupa konsumentów w naszym kraju "tradycyjnie" zadłuży się na święta.
- Niestety, nie powstrzymają nas przed tym dochody uszczuplone przez pandemię. Wieloma prezentami i bogatą kolacją wigilijną chcemy wynagrodzić najbliższym funkcjonowanie w stresującej covidowej rzeczywistości. Nie brakuje również osób, które wręcz uważają, że ich obowiązkiem jest zorganizowanie rodzinie gwiazdki jak z reklamy i są gotowe zadłużyć się na ten cel. Takie postępowanie może mieć swoje konsekwencje. Wydawanie większych sum niż się zarabia, życie z miesiąca na miesiąc na kredyt, to prosta droga do popadnięcia w problemy finansowe, a w pandemii o to jeszcze łatwiej. W kryzysie nie możemy mieć pewności dotyczącej tego, jak będzie wyglądać nasza sytuacja w kolejnych tygodniach i miesiącach. Dlatego zaciągnie nowych zobowiązań, szczególnie na cele konsumpcyjne, a nie na ważniejsze, nieplanowane wydatki, nie jest dobrym pomysłem - uważa ekspert Intrum.
