Mieszkania w tym roku podrożeją o 20 proc., prognozują eksperci. A co dalej – kupować czy czekać na spadek cen?

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Za ciągle rosnące ceny metra kwadratowego mieszkań odpowiadają przede wszystkim drożejące materiały budowlane i działki, coraz kosztowniejsza robocizna, a także rosnąca inflacja. Proces budowy wydłuża się, rosną koszty przygotowania inwestycji. Do tego dochodzą zapowiadane podwyżki cen prądu.
Za ciągle rosnące ceny metra kwadratowego mieszkań odpowiadają przede wszystkim drożejące materiały budowlane i działki, coraz kosztowniejsza robocizna, a także rosnąca inflacja. Proces budowy wydłuża się, rosną koszty przygotowania inwestycji. Do tego dochodzą zapowiadane podwyżki cen prądu. Paweł Relikowski / Polska Press
Gdy ceny mieszkań idą wciąż w górę, a dawno przekroczyły rekordowe poziomy, trudno jest podjąć decyzję o kupowaniu. Z jednej strony można bowiem kupić mieszkanie drogo, u samego szczytu cenowego – zaraz potem straci ono na wartości. Ale z drugiej – końca wzrostu nie widać i jak prognozują eksperci, osoby, które zdecydowały się kupić mieszkanie na początku roku zapłaciły 10-20 proc. mniej, niż trzeba by za nie zapłacić w grudniu br. Co więc robić?

Według szacunków, w ciągu ostatnich 2 lat ceny mieszkań wzrosły w wybranych miastach o ok. 1/3 lub więcej. W stolicy od stycznia do lipca tego roku metr kwadratowy podrożał nawet o 1 tys. złotych.

Eksperci: Od przyszłego roku rynek powinien spowolnić. Ale na tańsze mieszkania nie ma co liczyć

Eksperci prognozują, że część metropolii osiągnie do końca br. wynik ponad 20% większy w relacji rocznej. Mimo znacznych wzrostów, nabywców zachęcają tanie kredyty. Ale jeśli te ostatnie podrożeją, to może nastąpić ograniczenie wzrostu cen na rynku nieruchomości, a nawet chwilowy ich spadek.

Kiedy pęknie bańka cenowa

W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej pytań nt. przyszłych cen nieruchomości. Najważniejsze pytanie brzmi, kiedy pęknie tzw. bańka cenowa. Jak zaznacza Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors, 2 lata temu wydawało się, że mieszkania już są dość drogie. Ale od tamtego czasu mocno podrożały. Największy wzrost odnotowano w Sosnowcu – o 41%. Następne na liście są takie miasta, jak Radom – 35%, Łódź – 29%, a także Lublin – 27%. Natomiast na końcu zestawienia można zauważyć m.in. Bydgoszcz – 12%, Poznań – 15%, jak również Gdańsk – 17%.
– Do wzrostu cen przyczyniają się m.in. takie czynniki jak - niska podaż gruntów inwestycyjnych, koszty materiałów budowlanych czy długie postępowania administracyjne. Tylko od stycznia do lipca tego roku mieszkania w Warszawie podrożały nawet o 1000 złotych za metr kwadratowy. Takie wzrosty oznaczają spadek dostępności tego typu nieruchomości dla zwykłego Kowalskiego. Odwrócenie trendu wzrostowego leży zatem w gestii rządu – komentuje Patryk Kozierkiewicz z Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Wzrost o 11, 15, 20 procent

Natomiast Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl podkreśla, że ceny nowych mieszkań na ośmiu głównych rynkach w kraju wzrosły średnio od początku roku o blisko 11%. Zdaniem eksperta, jest bardzo prawdopodobne, że do końca roku będzie to około 15%, a dla wybranych metropolii – nawet ponad 20%. Jednak tak silny wzrost nie może trwać w nieskończoność, ponieważ prowadzi do kreacji bańki cenowej i jest nie do wytrzymania przez stronę popytową.
– Widzimy wzrosty na rynku deweloperskim, głównie małych i średnich mieszkań do 50 m kw. Podobno zrywane są umowy rezerwacyjne, ale tego nie doświadczyłam. Niektórzy sprzedający windują ceny ofertowe. Do złudzenia przypomina to sytuację z lat 2007-2008. To potrwa do momentu, w którym okaże się, że oczekiwania sprzedających są absolutnie nierealne dla rynku. Ludzie tego mogą nie udźwignąć, bo zarobki społeczeństwa nie rosną proporcjonalnie do apetytu sprzedających – stwierdza Joanna Lebiedź, ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Ceny będą rosły, ale wolniej

Z kolei Jarosław Sadowski podkreśla, że wiele osób wciąż stać na własne M, mimo że trzeba się liczyć z coraz większymi wydatkami. Ostatnio tempo wzrostu cen na rynku nieruchomości wynosi średnio 8–10% w skali roku. Ale ten skok był łagodzony przez taniejące kredyty hipoteczne. One stały się wręcz najtańsze w historii i cały czas widać duże zainteresowanie nimi. Jak prognozuje ekspert, tempo wzrostu cen prawdopodobnie spowolni, tak do 4–6%.

WARTO WIEDZIEĆ. Kliknij i przeczytaj!

– Dla wszystkich uczestników rynku najlepszym rozwiązaniem byłoby spowolnienie obecnego tempa wzrostów. Pierwsze symptomy tego pojawiły się w sierpniu, kiedy hossa na rynku pierwotnym wyraźnie wyhamowała. Do końca roku wzrost o dalsze 3–5% wydaje się raczej przesądzony. Od początku 2022 roku rynek powinien jednak spowolnić do kilkuprocentowej zwyżki w skali roku – dodaje Jędrzyński.

Jak przekonuje Małgorzata Ostrowska z J.W. Construction, trend wzrostowy jest nieuchronny. Ekspert nie widzi szans na zatrzymanie go w najbliższym czasie, a tym bardziej – na spadki cen mieszkań. Odpowiadają za to przede wszystkim drożejące materiały budowlane i działki, coraz kosztowniejsza robocizna, a także rosnąca inflacja. Proces budowy wydłuża się, rosną koszty przygotowania inwestycji. Do tego dochodzą zapowiadane podwyżki cen prądu. Do puli kosztów ponoszonych przez deweloperów mają dojść jeszcze w przyszłym roku składki na Deweloperski Fundusz Gwarancyjny. Jednocześnie marże deweloperów nie różnią się, pomimo wysokiego popytu.
– W naszej opinii, obecnie nie istnieją przesłanki, które mówiłyby, że ceny mieszkań wyhamują. Znaczenie mają m.in. rekordowo niskie stopy procentowe. One wręcz skłaniają Polaków do lokowania oszczędności w nieruchomościach – stwierdza ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

A gdy zaczną rosnąć stopy procentowe NBP...

Jak podkreśla Jarosław Sadowski, pojawiają się różne opinie nt. tego, kiedy zaczną rosnąć stopy procentowe. Jedni twierdzą, że być może nastąpi to już w tym roku. Ale inni prognozują, że stanie się to w 2023 roku. Według głównego analityka Expander Advisors, dopóki nie pojawią się podwyżki stóp procentowych, to ceny mieszkań jeszcze mogą rosnąć. Przesądza o tym też fakt, że mamy też bardzo dobrą sytuację na rynku pracy i rosnące wynagrodzenia.
– W 2008 roku, kiedy ceny były wyśrubowane już absolutnie do poziomów astronomicznych, to mieliśmy autentyczny zastój w nieruchomościach. To dotyczyło mieszkań, domów i gruntów. Jedynie wynajmy wzbudzały zainteresowanie. Po czterech latach sytuacja się zmieniła, ale do realnego odbicia doszło w 2017 roku. Sądzę, że wzrost cen nieruchomości o 20–30% w niektórych przypadkach może zdecydowanie zniechęcać już do zakupu – mówi ekspert PFRN.
Zdaniem Jarosława Jędrzyńskiego, jeżeli wzrosty cen nie wyhamują, to już w perspektywie kilku miesięcy możemy oczekiwać okresowego spadku liczby klientów deweloperskich biur sprzedaży. Rosnące ceny w największych miastach skłonią pokaźną część amatorów własnego M do poszukiwania mieszkań na peryferiach aglomeracji czy w miejscowościach sąsiadujących z największymi ośrodkami.
– Jeśli zdrożeją kredyty, to nastąpi ograniczenie możliwości płacenia coraz więcej za nieruchomości. To może również ograniczać wzrost cen, a w dłuższym terminie doprowadzić nawet do ich spadku. Natomiast wkrótce nowym trendem może być wzrost popytu na mieszkania tańsze. W Polskim Ładzie pojawia się zapowiedź programu „Mieszkanie bez wkładu własnego”, który ma być uruchomiony jeszcze w tym roku – podsumowuje Jarosław Sadowski.

Źródło; MondayNews

Chcesz być dobrze poinformowany w tematach budżetu domowego, prowadzenia biznesu i ważnych zmian w prawie? Kliknij w ten tekst i polub nas na Facebooku! Naprawdę warto!

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ceny rosną jak szalone. Cieszę się, że nie czekaliśmy z decyzją tylko kupiliśmy mieszkanie na osiedlu pod dębami na Białołęce i spokojnie je wykończyliśmy. Jak tak dalej pójdzie to za kilka lat będzie warte więcej niż za nie daliśmy.
Dodaj ogłoszenie