Zdaniem Artura Tomaszewskiego prezesa DNB Banku Polskiego, egoizm gospodarczy to działania, które z globalnego punktu widzenia mają negatywne konsekwencje społeczno-gospodarcze, ale dla danego państwa wydają się one korzystne i są uzasadniane potrzebą ochrony indywidualnych interesów. Jednak jak tłumaczy, długookresowe skutki tych zmian są trudne do przewidzenia. Rewolucja technologiczna dziejąca się na naszych oczach przybiera na sile i na pewno będzie stymulowała kolejne zmiany w podejściu do globalizacji i otwartości gospodarczej.

- Zobaczymy jaki będzie ostateczny efekt, ponieważ z egoizmem gospodarczym mamy do czynienia raptem od 10 lat.

Na pewno w długim terminie egoizm gospodarczy może prowadzić do załamania systemów emerytalnych, do ogromnych problemów, przynajmniej w Europie, ze starzejącym się społeczeństwem, brakiem zasobów do pracy, nawet mimo postępującej automatyzacji i robotyzacji- tłumaczy AIP Tomaszewski. - Wreszcie pojawiają się globalne wyzwania z którymi mamy do czynienia, chociażby kwestie klimatyczne, gdzie konieczna i niezbędna jest współpraca państw. Naszym zdaniem i to również w wynika z naszego raportu, ze egoizm gospodarczy doprowadzi w długim terminie do pogłębienia różnic i poziomu życia między państwami- dodaje.

Przeczytaj także:

Po upadku komunizmu procesy globalizacyjne przyspieszyły, co wiązało się z intensyfikacją integracji regionalnej oraz wzrostem otwartości gospodarczej. Globalizacja zaczęła obejmować nie tylko obrót towarów, ale również rynki finansowe, przepływy kapitału, a także migracje ludności. Sytuacja zaczęła się zmieniać po kryzysie finansowym w 2008 roku, na skutek którego globalne PKB spadło w 2009 r. o 1,7 proc. (r/r), a unijne aż o 4,3 proc.

Jak tłumaczy ekspert, zaufanie między dotychczasowymi partnerami gospodarczymi spadło. Jako przykład podaje kryzys migracyjny z 2015 roku, a także Brexit oraz nową politykę handlową Stanów Zjednoczonych.


- Wszystkie te zdarzenia są przejawem rosnącego indywidualizmu lub wręcz egoizmu gospodarczego poszczególnych krajów – mówi Tomaszewski.

Globalizacja na tak

W ostatnich latach można dostrzec, że politycy zmienili podejście do globalizacji i współpracy z sąsiadami. Z punktu widzenia przedsiębiorców działających w Polsce i innych państwach zachodnich kluczowe jest jednak to, czy za hasłami i retoryką wyborczą idą faktyczne zmiany w wymianie towarowej, w dostępie do rynków, do zagranicznej siły roboczej oraz kapitału. Póki co, polscy przedsiębiorcy tego nie odczuwają. Z ankiety przeprowadzonej przez DNB i PwC wśród największych polskich firm wynika, że aż 65,2 proc. badanych nie dostrzega wśród swoich zagranicznych kontrahentów oznak zniechęcenia wobec współpracy z nimi- wynika z raportu DNB Bank Polska i PwC „Kierunki 2019. Nowe nadzieje, nowe zagrożenia w dobie rosnącego egoizmu gospodarczego. Skutki dla polskiej gospodarki i przedsiębiorstw”

Respondenci równie przychylnie postrzegają globalizację – blisko dwie trzecie z nich przyznało, że jest ona zjawiskiem pozytywnym, prowadzi do wzrostu światowego bogactwa i wzajemnego wzbogacania kultur. Co ciekawe, taka odpowiedź była wybierana zarówno w firmach z dużym udziałem kapitału zagranicznego i współpracujących z podmiotami zagranicznymi, jak i wśród tych prowadzących działalność jedynie na terenie Polski.

- Mamy sytuację w której szereg ważnych decyzji zostało podjętych przez osoby, które decydowały o tym jak wygląda pozycja danej partii, jak wygląda decyzja danego państwa, a potem daleko idące konsekwencje, których jeszcze nie jesteśmy w stanie dokładnie ocenić, ponieważ dzisiejszy świat żyje chwilą- tłumaczy w rozmowie z AIP Jacek Socha, wiceprezes PwC Polska.

Poszkodowany przemysł i handel

Wskaźnik otwartości handlowej to stosunek obrotów handlowych (sumy eksportu i importu) do wielkości produktu krajowego brutto danego państwa. Eksperci DNB i PwC przenalizowali na jakim poziomie kształtuje się otwartość gospodarcza Polski, Niemiec, Węgier, Francji, USA, Norwegii i Wielkiej Brytanii. Jak się okazuje najniższy wskaźnik odnotowano w USA (pomiędzy 23-30 proc.). Z kolei na przeciwległym biegunie znajdują się Węgry, gdzie w 2017 roku osiągnął on poziom 192 proc. W przypadku Polski sięga on około 100 proc., ale co ważne w latach 1998-2017 wzrósł aż o 75 proc.

Pomysły takie jak Unia Europejska dwóch prędkości, Inicjatywa Trójmorza, Brexit czy Polexit łączy to, że stanowią one odwrót od obranych niegdyś kierunków rozwoju i najprawdopodobniej pociągną za sobą spadek średniego poziomu globalnej otwartości. Powstanie Unii Europejskiej dwóch prędkości jest w ocenie respondentów najbardziej prawdopodobnym scenariuszem rozwoju Europy – takiej przyszłości spodziewa się 56,5 proc. badanych.

- Bardzo dużo zależy nie tylko od samej koniunktury i procesów gospodarczych, ale od konkretnych decyzji, bardzo konkretnych osób w bardzo konkretnych sprawach- podsumowuje Socha.