Na własne "M" pracujemy średnio 9 lat. Średnia europejska jest o prawie pół roku dłuższa [16.01.2020]

Bartosz Turek, HRE Investments/ AIP
Wynik nie jest mimo wszystko imponujący, choć porównując się do europejskiej średniej możemy mieć powody do zadowolenia.
Wynik nie jest mimo wszystko imponujący, choć porównując się do europejskiej średniej możemy mieć powody do zadowolenia. Jaroslaw Jakubczak/ Polska Press
Prawie 5 lat w Brukseli i bez mała 44 lata w Monako. Średnio tyle trzeba pracować i przy tym odkładać wszystkie zarobione pieniądze, aby zarobić tam na własne 50-metrowe „M”. Polska z wynikiem niższym niż 9 lat wypada na tle europejskim przyzwoicie. Średnia europejska jest o ponad 5 miesięcy dłuższa.

8 lat 10 miesięcy i 6 dni. Tak długo należałoby w Warszawie odkładać każdą zarobioną złotówkę, aby kupić na własność 50-metrowe mieszkanie poza centrum stolicy wynika z szacunków HRE Investments opartych o dane portalu numbeo. Pod uwagę wzięliśmy przy tym przeciętne wynagrodzenia netto i średnie ceny płacone za metr kwadratowy mieszkania poza centrum miasta, które na bieżąco aktualizuje portal numbeo. Z jego wyliczeń wynika, że w Polsce za metr poza centrum stolicy trzeba już płacić prawie 9 tys zł, a przeciętna pensja netto wynosi w Warszawie ponad 4,2 tys. zł miesięcznie.

5 miesięcy krócej

Wynik nie jest mimo wszystko imponujący, choć porównując się do europejskiej średniej możemy mieć powody do zadowolenia. Statystycznie rzecz ujmując na starym kontynencie wartość 50-metrowego „M” poza centrum stolicy odpowiada bowiem równowartości ponad 9-letniej średniej pensji. Wynik ten jest o 5 miesięcy wyższy niż nadwiślański - wynika z szacunków HRE Investments.

W 15 krajach jest gorzej

Ponadto w zestawieniu znaleźć możemy aż 15 europejskich stolic, gdzie dojście do własności zajmuje dłużej niż w Polsce. I choć jest to nikłe pocieszenie, to spójrzmy na przypadek skrajny. Chcąc kupić na własność 50 metrów mieszkania poza ścisłym centrum Monako trzeba by pracować za monakijską średnią płacę aż 43 lata i 6 miesięcy. Wynik szokujący tak jak i szokująca jest tam cena metra kwadratowego własnego "M".

Jak bowiem szacuje portal numbeo za metr kwadratowy w ścisłym centrum trzeba zapłacić równowartość 234 tys. zł. To tyle, co za kawalerkę w dużych polskich miastach. Poza ścisłym centrum za metr przyjdzie zapłacić co prawda o około 60 tysięcy mniej, ale wciąż mówimy o cenach skromnych nieruchomości idących w miliony złotych.

Są to potężne kwoty nawet dla osób pracujących w Monako i zarabiających tamtejszą średnią (równowartość 16,7 tys. zł netto). Dlaczego więc ceny nieruchomości są tam aż tak wysokie? Monako jest synonimem bogactwa i luksusu, a oliwy do ognia dodają bardzo ograniczona powierzchnia tego państwa oraz fakt, że jest to raj podatkowy przyciągający najbogatszych ludzi świata.

Ze względu na wysokie ceny dłużej niż w Polsce do własności przyjdzie także dochodzić w Wiedniu, Pradze, Londynie czy Paryżu. Sztuka ta zajmie w tych miastach od ponad 9 do nawet bez mała 16 lat.

Bruksela szokuje kosztami

Z drugiej strony nie brakuje też przykładów, w których dojście do własności powinno być łatwiejsze niż w Polsce. Co więcej, w tym gronie znajdziemy aż 24 stolice europejskie. Są to między innymi Rzym, Amsterdam, Oslo, Berlin, Ryga czy Zurych.

Ciekawym przykładem jest Kijów. Tam 50-metrowe mieszkanie poza centrum odpowiada równowartości 6,5-rocznej średniej kijowskiej pensji. W tym wypadku dobitnie widać jednak ułomność średniej jako miary statystycznej. O co chodzi? Trzeba pamiętać, że na Ukrainie mamy do czynienia z potężnym rozwarstwieniem społecznym. Chodzi o to że najlepiej zarabiający bardzo wyraźnie zawyżają przeciętną płacę. I tak podczas gdy minimalne wynagrodzenie na Ukrainie wynosi obecnie około 750 złotych brutto, to średnia kijowska netto jest około 3 razy wyższa, bo sięga wg numbeo kwoty 2,2 tys. złotych.

W Polsce nierówności płacowe są znacznie niższe. Płaca minimalna wynosi u nas 2,6 tys. zł brutto, a średnia warszawska netto nie jest nawet dwa razy wyższa (4,2 tys. zł). W efekcie łatwo można zaryzykować stwierdzenie, że relatywnie niewielki odsetek mieszkańców Ukrainy inkasuje co miesiąc równowartość tamtejszej średniej płacy, a przeważająca większość dysponuje niższym dochodem.

Bruksela odstrasza kosztami

Skrajnymi przykładami są ponadto Bruksela i Reykjavik. W miastach tych wynagrodzenia są znacznie wyższe niż w Warszawie, a ceny nieruchomości niekoniecznie. W efekcie cena 50-metrowego lokum poza centrum odpowiada sumie mniej niż 5-letnich zarobków.

Dlaczego jednak w Brukseli ceny mieszkań są relatywnie atrakcyjne? Możliwym wytłumaczeniem mogą być koszty transakcyjne. W Belgii, kupując mieszkanie na własność, trzeba się przygotować na wydatek rzędu od kilkunastu do ponad 20 proc. wyższy niż sama cena mieszkania.

Dodatkowe koszty transakcyjne są więc kilka razy wyższe niż w Polsce. To właśnie wysokie belgijskie podatki związane z nabyciem mogą zniechęcać do zakupu czy wręcz utrudniać zakup nieruchomości, co przekłada się wprost na ceny mieszkań.

Islandia zniechęca trudami życia

Na Islandii sytuacja wygląda inaczej. Nie tylko nie mamy do czynienia z nienaturalnie wysokimi kosztami przeprowadzenia transakcji, ale są one jednymi z najniższych w Europie. Do tego zarobki ludności są dość wysokie - przekraczają równowartość 12 tys. złotych miesięcznie. Mimo tego metr poza centrum Reykjaviku kosztuje równowartość 14 tys. zł.

Jeśli do tego dodamy potężny napływ turystów, którzy w ostatnich latach odkryli uroki tej wulkanicznej wyspy, to fakt, że ceny nieruchomości położone na niej wciąż pozostają relatywnie niskie (w odniesieniu do zarobków) może być zaskakujący.

Tu wytłumaczenia możemy jednak szukać we wspomnianych urokach wyspy. Te co prawda bardzo przyjemnie się ogląda zwiedzając podczas krótkich wyjazdów, ale już dla lokalnych stałych mieszkańców codzienne życie może być mniej urokliwe za sprawą pogody, nierzadko nieprzejezdnych dróg, erupcji wulkanów, aktywności sejsmicznej czy zjawiska nocy i dnia polarnego. To bez wątpienia skutecznie ogranicza popyt na zakup nieruchomości na własność.

Obejrzyj wideo:

Ukraińcy przestaną przyjeżdżać do pracy w Polsce. Powodem zbyt niskie zarobki

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

L
Leo

Przepraszam ale wasze komentarze świadczą o tym że jesteście baranami które nie potrafią czytać ze zrozumieniem.W artykule jasno jest napisane że to średnia zarobków które musielibyśmy odkładać przez 9 lat nic z nich nie wydając...

G
Gość

9 lat ??? jako 2% najbogatszych Polaków lub jako bankier, polityk

a
ayo

9 lat?? 30 lat pracuje się dla banku!!!

L
Lena

Cześć! Nazywam się Lena, mam 27 lat. Chcę znaleźć mężczyznę do intymnych spotkań i komunikacji. Z przyjemnością odpowiem wszystkim, napisz do mnie na stronie randkowej, oto moja strona - http://loveto.one/lena92

G
Gość

Wszystko liczą według pensji warszawskiej

G
Gość

Trzeba sporo zarabiać żeby przez 9 lat odłożyć na mieszkanie, bez kredytu bym nie kupiła mieszkania od fabryki domów. I tak na Białołęce w stolicy mieszkam, bo to jedna z tańszych dzielnic w Warszawie. O centrum i jakimś większym metrażu to mogłam sobie pomarzyć.

G
Gość

co za brednie pisza szybciej na zachodzie kupi sie mieszkanie a nie w polsce jak srodnio małuzensto ma około 5 tys zł na miesiac jak mieszkaja na stancji to placa 1,5 tys plus opłaty min 500zł zycie ubior i z czego odłozyc na zakup mieszkania kredyt na 30 lat jak ma sie umowe na czas nieokreslony komu te kity wciskacie chyba ze jestes z Pis to

E
EdW

Manipulacja. Średnie ceny netto, poza centrum i każda złotówka. Trzeba coś jeść, płacić rachunki, a przede wszystkim ŻYĆ! Założyć rodzinę i wówczas 50 metrów już nie wystarcza. Bez tego za jakiś czas nie będzie miał kto mieszkać w tych kawalerkach.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3