Zobacz wideo: Protest pracowników handlu w Warszawie:
Ludzie rzucają robotę. Nie wytrzymują!
Demonstracja rozpoczęła się o godz. 12.00 przed siedzibą Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która zrzesza największe zagraniczne sieci handlowe obecne w naszym kraju.
Pracownicy protestowali, bo - jak przekonują - jest ich zbyt mało w sklepach, przez co jeden ma tyle obowiązków, ile normalnie trzy osoby i również za mało zarabiają. Ponadto od jakiegoś czasu są zmuszani do pracy w "wolne" niedziele, przez to, że sklepy udają placówki pocztowe.
Z Kujaw i Pomorza pojechali do Warszawy zorganizowanymi grupami i prywatnymi samochodami. Nie wszyscy, którzy chcieli, ponieważ nie każdy dostał wczoraj wolne.
- Byliśmy też przed ambasadą Niemiec i to przedstawicielstwa krajów, gdzie siedziby ma najwięcej sieci funkcjonujących w Polsce - dodaje pani Ewa. - Dość opowiadania w mediach o naszych rzekomo dużych pensjach. Firmy podają oficjalnie wynagrodzenia z Warszawy, w Bydgoszczy i innych miastach Kujaw i Pomorza nikt tyle nie ma, tylko nieco ponad minimalną płacę. Nikt się z nami nie liczy! Ludzie rzucają robotę, a ci, którzy zostali pracują za kilka osób.
- Rozumiem, nie ma ludzi do pracy, ale niech przynajmniej zapłacą godnie tym, którzy są, a wtedy nie będzie problemów kadrowych. Przecież sieci handlowe zarabiają krocie, stać je! - uważa pani Marika, od kilku lat zatrudniona w jednej z regionalnych Biedronek. Też pojechała do stolicy.
- Wiemy, że te same sieci u siebie w krajach traktują pracowników dużo lepiej - denerwowała się pani Dominika, na co dzień kasjerka w Kauflandzie. - Tam na zmianach jest dużo więcej osób. Zarabiają trzy razy tyle, co w Polsce. Nie jesteśmy parobkami zagranicznych firm!
- W handlu dochodzi do licznych patologii - podkreśla w rozmowie z "Pomorską" Piotr Adamczak, szef "Solidarności" w Biedronce. - Pracodawca podzielił kraj na trzy strefy płacowe. W innych regionach ludzie mają mniejsze żołądki niż w Warszawie? Przypomnę też, jaki wyrok wydał TSUE w czerwcu tego roku, a mianowicie zakazujący różnicowania wynagrodzeń ze względu na miejsce zamieszkania. Kto go respektuje? Na pewno nie Biedronka! Cały czas walczymy również o 1500 zł zaległego dodatku covidowego za pracę w ciężkich warunkach i wkrótce wystąpimy do naszej firmy z pismem o dodatkowe pieniądze za pracę w wolne niedziele. Jak trzeba będzie, zorganizujemy jeszcze jedną demonstrację.
Wolna niedziela. Dopiero w lutym 2022 roku
"Nasze postulaty nie dotyczą poszczególnych sieci, ale całej branży. Stąd miejsce naszego protestu. Od lat próbujemy skłonić wielkie sieci do dialogu z pracownikami, ale bez żadnego skutku. Ludzie pracujący w handlu mają dość. Nie są już w stanie pracować ponad siły" - mówi dla portalu dlahandlu.pl Alfred Bujara, przewodniczący handlowej "Solidarności".
Jeden z postulatów "Solidarności" dotyczy niedziel wolnych od pracy w handlu. W ostatnich miesiącach kolejne sieci otworzyły swoje sklepy w niedziele, obchodząc ograniczenia zawarte w ustawie regulującej niedzielny handel. 19 października prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację uszczelniającą tę ustawę. Jednak nowe przepisy wejdą w życie prawdopodobnie dopiero w lutym przyszłego roku.
