Woda Żywiec znowu nadaje się do picia

Damian Witek AIP
Prace nad ustaleniem tego, w jaki sposób drażniąca substancja znalazła się w butelce nadal trwają
Prace nad ustaleniem tego, w jaki sposób drażniąca substancja znalazła się w butelce nadal trwają Tomasz Hołod
Udostępnij:
Po incydencie z ubiegłego tygodnia, w którym mężczyzna poparzył sobie przełyk wodą Żywiec, producenci zapewniają, że woda jest już bezpieczna.

Mieszkaniec Bolesławca na Dolnym Śląsku pijąc wodę „Żywioł Żywiec Zdrój” poparzył sobie przełyk. W wodzie bowiem z nieznanych powodów znalazła się drażniąca substancja. Produkcję wody wstrzymano na tydzień. Po tym czasie postanowiono ją wznowić.

Producenci wody chcąc poprawić nadszarpnięty wizerunek firmy ogłosili w piątek konferencję prasową. Zapewniali na niej, że woda nadaje się się do picia, a sprawą zajęła się już prokuratura, która wyjaśni przyczyny wszystkich nieprawidłowości.

Butelka, w której znaleziono nieznaną substancję nadal jest badana. - Wykonaliśmy olbrzymią pracę mającą na celu sprawdzenie procesu produkcji i dystrybucji, to samo sprawdzały również służby sanitarne oraz policji - powiedziała w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press Martyna Węgrzyn, rzeczniczka prasowa Żywiec Zdrój. Dodała, że sprawa badana jest przez prokuraturę z Bolesławca, a komunikaty wydaje prokuratura w Zielonej Górze, z którą firma jest w stałym kontakcie. - Nie boimy się tego raportu, bo jesteśmy przekonani, że po naszej stronie wszystko jest w porządku - zapewniła Węgrzyn.

W wyniku dotychczasowych badań stwierdzono, że bezpieczeństwo produktów „Żywiec Zdrój” nie zostało zakwestionowane. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Wałczu przeprowadził kontrolę w fabryce w Mirosławcu, z której felerna woda trafiła do Bolesławca i nie stwierdził jakichkolwiek niezgodności. Także Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinie przeprowadziła badania próbek oraz z bieżącej produkcji i potwierdziła, że również nie wzbudzały zastrzeżeń.

Producent zapewniał w komunikacie prasowym, że w wyniku badań stwierdzono, że pierwszym miejscem gdzie mogła znaleźć się skażona butelka jest hurtownia wielobranżowa Techbol, w której konsument z Bolesławca kupił produkt. Zapewniono również, że nie może być mowy o tym, że butelka została wcześniej skażona w zakładzie produkcyjnym w Mirosławcu, w centrum dystrybucyjnym w Tychach czy w hurtowni SIM w Jeleniej Górze. - Ustalenia te są wynikiem analizy precyzyjnych danych produkcyjnych, danych z działu logistyki i dokumentów sprzedażowych - stwierdziła Martyna Węgrzyn.

Prace nad ustaleniem tego, w jaki sposób drażniąca substancja znalazła się w butelce nadal trwają. - Firma cały czas pozostaje do pełnej dyspozycji organów kontrolnych i współpracuje z Inspekcją Sanitarną, Policją i Prokuraturą, by umożliwić rzetelne i jak najszybsze wyjaśnienie sprawy do końca - zapewniał producent.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Strefa Biznesu
Dodaj ogłoszenie