Koronawirus wpłynął na zatory płatnicze firm - jednak odwrotnie niż można by oczekiwać: 16.06.2020 r.

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Ze względu na odcięcie od rynku i klientów, a także niedobór pracowników zajętych opieką nad dziećmi, w ograniczonym zakresie lub wcale nie działało w kwietniu i na początku maja aż 59 na 100 z małych i średnich firm.
Ze względu na odcięcie od rynku i klientów, a także niedobór pracowników zajętych opieką nad dziećmi, w ograniczonym zakresie lub wcale nie działało w kwietniu i na początku maja aż 59 na 100 z małych i średnich firm. Maciej Jeziorek / Polska Press
W trudnych czasach firmy zmobilizowały się do zabiegania o zapłatę, częściej sprzedają na przedpłaty i same starają się też robić przelewy szybciej niż zwykle by nie przysparzać partnerom biznesowym dodatkowych kłopotów.

Ubyło firm, które w ciągu ostatnich 6 miesięcy przez ponad 60 dni nie mogły uzyskać płatności za swoje towary i usługi. Paradoksalnie lockdown, który zaszkodził 6 na 10 przedsiębiorstw MSP, przełożył się na poprawę rozliczeń B2B.
W efekcie udział firm, które nie mogą ściągnąć należności spadł z ok. 50 proc. w zeszłym roku do 35 proc. w drugim kwartale br. – pokazują badania przeprowadzone dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Z ostatniej chwili, kliknij!:

Zamrożenie gospodarki, wynikające z ograniczeń związanych z koronawirusem, wpędziło w tarapaty większość firm MSP. Ze względu na odcięcie od rynku i klientów, a także niedobór pracowników zajętych opieką nad dziećmi, w ograniczonym zakresie lub wcale nie działało w kwietniu i na początku maja aż 59 na 100 z nich. W przypadku 35 firm na 100 nie zmieniło się nic. Są też nieliczni wygrani, skalę działania zwiększyło 6 firm na 100 – wynika z badania przeprowadzonego przez Instytut Keralla Research dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Najnowsze - kliknij i przeczytaj!

Działalność firm MŚP w sytuacji pandemii

- Pierwsze tygodnie pandemii wywołały obawy, że przedsiębiorcy ratując się będą jeszcze bardziej niż wcześniej nadużywać kredytu kupieckiego. Tak się jednak nie stało. Po niemal dwóch miesiącach zamrożenia gospodarki firm, które nie mogą się doczekać na należności, jest mniej. Z ok. 50 proc. mikro, małych i średnich przedsiębiorców wyczekujących na liczne płatności przez ponad dwa miesiące, ich udział w pierwszym kwartale stopniał do 40 proc., a w drugim do niespotykanego od lat poziomu 35 proc. Tak dobrego wyniku nie udało się osiągnąć w szczycie koniunktury gospodarczej, a okazał się zasługą kryzysu! I bynajmniej nie jest to wyłącznie efekt dużo mniejszej liczby wystawianych faktur – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Pomagają większa kontrola i przedpłaty

Niestety jakość wzajemnych rozliczeń nie poprawiła się dlatego, że zleceniodawcy i kupującyzaczęli sami z siebie lepiej niż wcześniej pilnować terminów.

Wirus podleczył zatory płatnicze firm

Przedsiębiorcy pod wpływem koronawirusa, zakasali rękawy i zaczęli odrabiać pracę domową, w większym stopniu angażując się w sprawdzanie kontrahentów, szybciej reagując, gdy pieniądze nie przychodzą na konto, korzystając z usług firm windykacyjnych, decydując się też skrócić terminy płatności, które – jak praktyka pokazuje – i tak często są samowolnie przedłużane przez płatników – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Pandemia aż co szóste przedsiębiorstwo skłoniła też do przejścia na przedpłaty. Jedna trzecia z tej grupy zaproponowała takie rozwiązanie wyłącznie firmom, które wcześniej opóźniały rozliczenia, a dwie trzecie bez wyjątków wszystkim swoim klientom: solidnym i niesolidnym, znanym i zupełnie nowym.

Na poprawę jakości rozliczeń B2B wpłynął również wzrost samodyscypliny płacących za towary i usługi. Ponad 8 proc. firm informuje, że ich odbiorcy obecnie starają się płacić szybciej niż zwykle. - Wprawdzie na początku pandemii co trzeci przedsiębiorca deklarował, że w trudnych czasach wykaże się większą empatią wobec swoich partnerów i będzie bardziej cierpliwy oczekując na płatność, ale też szybszy w regulowaniu zobowiązań, dziś myślących w ten sposób jest już znacznie mniej. Dobrze, że pozostała choć część. Empatia ma jednak swoje przyczyny – przedsiębiorcy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i nie chcą przyłożyć ręki do upadłości swoich dostawców, bo zaszkodziłoby to również im. Przerwania łańcucha dostaw lub bankructwa dostawców boi się co piąta firma. W największym stopniu martwi się tym przemysł (37 proc.) i handel (34 proc.) – mówi Sławomir Grzelczak.

Wiele firm, obawia się także, iż zbankrutują ich zleceniodawcy (16 proc.), tu akurat dominują transport i budownictwo. Takie postrzeganie sytuacji może przekładać się na wyższą skłonność do wydłużania terminów płatności, podobnie zresztą jak największe obecnie zmartwienie przedsiębiorców, czyli strach przed brakiem klientów (44 proc.), którzy zmuszeni przez sytuację zaczną ciąć koszty. To w największym stopniu pesymistyczna wizja sektora usług (57 proc.) i budownictwa (47 proc.).

Spóźnione ponad dwa miesiące

W beczce miodu, w której ubywa firm, zmagających się z fakturami opóźnionymi o min. 60 dni, jest łyżka dziegciu - rośnie problem w ujęciu wartościowym. Gdy w minionym roku kłopoty firm skarżących się na niesolidność kontrahentów przeciągających zapłatę dotyczyły średnio 16 zł na każde 100 zł należności, dziś jest to już 23 zł. – Co trzeciej firmie (36 proc.) nie przychodzi na konto przez ponad dwa miesiące od wyznaczonego terminu prawie jedna czwarta z należności. To już jest naprawdę niebezpieczna sytuacja i nie ma się co oszukiwać, w takich warunkach firmy te również nie są w stanie płacić terminowo swoich zobowiązań i zarażają problemem zatorów płatniczych kolejnych. Część z nich na dłuższą metę tego nie przetrwa i skończy ogłaszając upadłość – mówi Sławomir Grzelczak.

Najwięcej niesolidnych; transport i handel

W ujęciu branżowym największe kłopoty ze ściąganiem należności przez co najmniej dwa miesiące ma transport i handel, przy czym ten pierwszy ma najwięcej zleceniodawców, którzy nie regulują płatności przez ponad dwa miesiące. W handlu, gdzie niemal dwie trzecie przedsiębiorców skarży się na opóźnione płatności przez ponad 30 dni, z czasem sytuacja się poprawia i powyżej dwóch miesięcy zobowiązań wobec firm handlowych nie reguluje ok. 40 proc. firm.
W transporcie ponad połowa zleceniodawców nie płaci powyżej 30 dni, a po upływie kolejnych 30 dni niesolidnych płatników ubywa nieznacznie. Skalę opóźnień, której doświadcza transport i handel trudno porównać z sytuacją w innych sektorach. W przemyśle, usługach i budownictwie niesolidnych płatników jest o

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie