Euro wypiera Kunę, a w Polsce lawina populizmu

Artur Kiełbasiński
Artur Kiełbasiński
Euro wypiera Kunę, a w Polsce lawina populizmu
Euro wypiera Kunę, a w Polsce lawina populizmu pixabay.com/users/moerschy
Od 1 stycznia w Chorwacji następuje zmiana waluty. Narodową Kunę wypiera europejskie Euro. A sama operacja podgrzewa polska dyskusję o narodowej walucie. Dyskusję prowadzoną na dramatycznie niskim poziomie.

Politycy opozycji niemal bezwarunkowo przyklaskują zmianie. Szymon Hołownia na Twitterze pisze o świętowaniu w Chorwacji. Inni politycy idą w jego ślady. Do tego wrzucają bezrefleksyjnie, że za rok Euro wprowadzi Bułgaria i "wyprzedzi Polskę". To wpisy populistyczno-mitomańskie. Nie mające nic wspólnego z analizą ekonomiczną. A dyskusji o skutkach społecznych już nie ma wcale.

Prawdy i mity o Euro

W powszechnym przekonaniu zwolenników Euro waluta ta, po przyjęciu w Polsce, przyniesie szereg korzyści. Najważniejsze z nich to niska inflacja, niskie koszty transakcji międzynarodowych, przewidywalność prowadzenia biznesu, dostęp do taniego kapitału. Tyle w teorii. Co w praktyce jest prawdą?

Niewątpliwie przewidywalność kursów to plus dla biznesu. Niższe koszty transakcyjne także. Ale pozostałe elementy nie są już takie pewne. Nie jest prawdą, ze Strefa Euro oznacza pewność niskiej inflacji. W posługujących się wspólną walutą państwach bałtyckich inflacja jest wyższa niż w Polsce. Estonia i Litwa odnotowywały inflację na poziomie 22% (źródło: Eurostat). To pokazuje, że samo przyjęcie Euro nie oznaczało pewności niskiej inflacji, w zderzeniu z kryzysem energetycznym. Oczywiście średnia inflacja w Strefie (ok 10%) jest wyższa niż w Polsce (ok. 17%), ale nie ma tu mowy o gwarancji stabilności cen.

Podobnie jest z dostępem do taniego kapitału. Wejście do strefy Euro może to poprawić, choć nie musi.

Wielkie ryzyko dla eksportu

Jednak największym zagrożeniem dla gospodarki jest ryzyko utraty konkurencyjności. Po wprowadzeniu Euro różne gospodarki reagowały różnie. Dla Niemiec, Euro to absolutnie znakomity dopalacz rozwoju i wsparcia eksportu. Jednak wiele gospodarek, reagowało inaczej.

Szczególnie niepokojący jest przykład Włoch, niegdyś przemysłowej potęgi, dziś kraju z poważnymi kłopotami. Przykład Włoch analizują zresztą wybitni ekonomiści.

Leon Podkaminer profesor ekonomii, doradca prezesa NBP na łamach Obserwatora Finansowego pisał tak: "Jeszcze w 1998 r. Włochy miały nadwyżkę w handlu zagranicznym (towarami i usługami) sięgającą 34,5 mld euro (w tym czasie nadwyżka Niemiec wynosiła jedynie 24,6 mld euro). Po 1999 r. konkurencyjność państwa Półwyspu Apenińskiego malała sy­stematycznie i szybko. Już w 2006 r. miało ono deficyt w handlu bliski 13 mld euro, w 2010 r. deficyt sięgnął 30 mld euro. W tym samym czasie Niemcy zyskiwały systematycznie (nie tylko względem Włoch, ale także Francji, Hi­szpanii i całej reszty świata), notując 129 mld euro nadwyżki w 2006 r. i 135 mld. w 2010 r. Łącznie, w latach 2005–2010, Włochy zadłu­żyły się za granicą – z tytułu samych tylko deficytów handlowych – na sumę 95 mld euro. W tym samym czasie partnerzy Niemiec za­dłużyli się z tego samego tytułu w tym kraju na sumę 962 mld euro."

A jak jest obecnie? W sierpniu 2022 r. deficyt włoskiej gospodarki wyniósł 10 mld Euro. W jednym miesiącu, choć był to wynik rekordowy.

Co ten przykład oznacza dla Polski? Otóż to, że wejście do Strefy Euro trzeba solidnie przedyskutować i oszacować zyski i ryzyka. Polska jest krajem przemysłowym, z silną pozycją eksportu w strukturze PKB. Tylko w I półroczu 2022 r. eksport przekroczył 165 mld Euro. I musimy zrobić wszystko by ten eksport wspierać. Powoływanie się na proste (rzekomo) korzyści polityczne, to za mało. A to oznacza potrzebę rzetelnej dyskusji m.in. o kursie wymiany PLN na Euro. Tymczasem nikt się dziś nie zajmuje. Zamiast poważnej dyskusji, jest polityczny zachwyt lub potępienie europejskiej waluty. W dodatku zachwyty odwołują się do taniego populizmu, jakoby przyjmujący Euro byli w ekskluzywnym klubie dla wybranych. To uproszczenie zupełnie ślepe na realia rynku.

Musi być zgoda

Ale dla wszystkich ideologicznych dyskutantów mam złą wiadomość, dobrą zaś dla gospodarki. Wprowadzenie EURO wymaga zmiany Konstytucji. Tego nie da się zrobić bez porozumienia wszystkich najważniejszych sił politycznych.

Zwolennicy i przeciwnicy Euro powinni przestać stroszyć pióra i zacząć rozmawiać. Poważnie rozmawiać. Mam jednak wątpliwości czy to możliwe.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Praca sezonowa. Jaką umowę podpisać?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Euro wypiera Kunę, a w Polsce lawina populizmu - Dziennik Bałtycki

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Przezylem w Niemczech wprowadzenie Euro za Marki !!! Tak jak zostali wyru-ani niemcy to nikt nie uwierzy kto tego nie doswiadczyl !! Pierwsze trzy miesiace byly dwie ceny ,w Euro i w Markach ,przelicznik 1:2 .Przyklad , chleb kosztowal 2 Marki czyli 1 Euro po zlikwidowaniu cen w Markach cena zostala 2 pozostala ale w ..Euro !Czyli ten chleb podrozal o 100% ! Do dzis nigdzie w Unii to Euro nie stracilo tyle wartosci co w niemczech ! Dzis to Euro jest warte 65-70 % tego z 2001 !! Nie bierzcie tego gnoju bo to moze jest i dobre ale nie dla obywateli !
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu