Made in Space to już nie literacka fikcja. Polski biznes nie ustępuje innym i też jest gotowy do produkcji w kosmosie

AIP
Anna Kaczmarz / Dziennik Polski /Polska Press
Produkty z oznaczeniem „Made in Space” mogą trafić na rynek w ciągu zaledwie dekady. Przemysł w przestrzeni kosmicznej opuścił sferę marzeń i na naszych oczach staje się rzeczywistością. W ubiegłym roku polskie firmy wyspecjalizowane w robotyce kosmicznej, obserwacjach planetoid i integracji systemów kosmicznych podpisały umowę konsorcjum EX-PL, którego celem jest realizacja szeregu projektów z obszaru górnictwa kosmicznego. Umowa jest odpowiedzią na luksemburską inicjatywę wsparcia rozwoju tej perspektywicznej branży.

Stany Zjednoczone podjęły już kroki prawne, mające na celu legalizację obrotu minerałami wydobywanymi z przelatujących w pobliżu asteroid. Pozyskiwanie materiałów produkcyjnych z kosmosu jest częścią wizji, w której Ziemia staje się przestrzenią mieszkalną i handlową, a większość przemysłu odbywa się w stanie nieważkości.

„To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości" – powiedział Neil Armstrong stawiając pierwszy krok na Księżycu 20 lipca 1969 roku. Od lądowania Amerykanów na Księżycu minęło prawie 50 lat i zdaje się, że w tym czasie ludzkość nie poczyniła kolejnych, równie istotnych kroków w podoju kosmosu. Nie oznacza to wcale, że przez połowę stulecia nic się w tej materii nie działo.

Do najważniejszych wydarzeń w rozwoju przemysłu kosmicznego można zaliczyć udane lądowanie rakiety wielokrotnego użytku Falcon 9 stworzonej przez Space X. Pojazdy tego typu to nadzieja na tańsze, częstsze i dostępne na szeroką skalę loty w przestworza.

Szerokim echem odbił się również udany start rakiety Falcon Heavy, która nie tylko wyniosła w kosmos Teslę Roadster, lecz przede wszystkim udowodniła, że Space X potrafi wynieść na orbitę ciężki ładunek i zrobić to taniej niż konkurencja. Firma Elona Muska postawiła przed sobą ambitny cel: stworzenie kolonii na Marsie, co wiąże się z opracowaniem nowych technologii i zgromadzeniem funduszy, które umożliwią to przedsięwzięcie. Już dziś Space X współpracuje z NASA realizując zlecenia amerykańskiej agencji kosmicznej, co stanowi dla firmy spore źródło dochodu. Podobnych kontraktów, związanych z kursami na międzynarodową stację kosmiczną czy wynoszeniem satelitów na orbitę ma być coraz więcej.

Podczas gdy świat koncentruje swoją uwagę na czerwonej planecie i jej kolonizacji, przemysł kosmiczny równolegle rozwija się w innym, mniej odległym kierunku. Dopiero po głośnym komentarzu twórcy i prezesa zarządu firmy Amazon alternatywna koncepcja doczekała się odpowiedniego rozgłosu. Jeff Bezos, podczas kalifornijskiej konferencji Code, poruszył wiele zagadnień wiązanych z działalnością największego sklepu internetowego świata, jednak nic nie przykuło uwagi dziennikarzy tak, jak jego wypowiedź poświęcona kosmicznej ekspansji.

– Dostęp do energii jest ograniczony. W ciągu kilkuset lat będziemy zmuszeni pokryć całą powierzchnię Ziemi panelami słonecznymi. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Myślę, że trzeba będzie przenieść w przestrzeń kosmiczną cały ciężki przemysł pozostawiając Ziemię przestrzenią mieszkalną i strefą lekkiego przemysłu – stwierdził Bezos pozostawiając słuchaczy w osłupieniu.

Zdaniem założyciela firmy Amazon pozyskiwanie energii słonecznej w kosmosie jest dużo prostsze niż na Ziemi, ponieważ światło słoneczne dostępne jest bez zakłóceń 24 godz. na dobę. Przeniesienie przemysłu ciężkiego w okolice ziemskiej orbity oznacza, że zanieczyszczenia powstające w procesach produkcyjnych przestaną wpływać na atmosferę naszej planety, a największym wyzwaniem stanie się transport gotowych produktów z kosmicznych fabryk na jej powierzchnię.

By sen Jeffa Bezosa stał się rzeczywistością potrzeba nie tylko nowej klasy pojazdów kosmicznych, lecz również maszyn i robotów, które poradzą sobie w stanie nieważkości.
– Rozwiązania, które obecnie rewolucjonizują przemysł, takie jak np. Internet rzeczy czy technologie kognitywne, mają szanse sprawdzić się w przestrzeni kosmicznej, jednak by produkcja w stanie nieważkości ruszyła pełną parą, będziemy potrzebowali innowacyjnych maszyn, przystosowanych do pozaziemskich warunków. Jestem natomiast bardzo ostrożny, co do przenoszenia w kosmos najbardziej szkodliwych dla środowiska gałęzi przemysłu. Zbyt wielkie wrażenie zrobiła na mniej literatura i filmy SF, które przewidywały bunty kolonii pozaziemskich z powodu fatalnych warunków życia – zwraca uwagę Piotr Rojek z DSR, firmy specjalizującej się w nowoczesnych rozwiązaniach IT dla przemysłu. Spytany czy prowadzona przez niego spółka planuje rozszerzyć działalność o technologie kosmiczne odpowiada, że na razie – podobnie, jak konkurencja – skupia się ona na udoskonalaniu technologiach naziemnych.

Nie oznacza to jednak, że Polacy nie zamierzają wziąć udziały w wyścigu o kosmiczne bogactwa.

W ubiegłym roku polskie firmy wyspecjalizowane w robotyce kosmicznej, obserwacjach planetoid i integracji systemów kosmicznych podpisały umowę konsorcjum EX-PL, którego celem jest realizacja szeregu projektów z obszaru górnictwa kosmicznego. Umowa jest odpowiedzią na luksemburską inicjatywę wsparcia rozwoju tej perspektywicznej branży.

- Perspektywa pierwszych misji wydobywczych to 20-40 lat. W tym czasie musi powstać szereg technologii i rozwiązań, które takie misje umożliwią. Konsorcjum ma zamiar pracować właśnie nad takimi rozwiązaniami. Pierwszy, bardzo istotny projekt, jest obecnie na etapie dopracowywania szczegółów i zostanie wkrótce ogłoszony przez konsorcjum – mówi dr Grzegorz Brona z Creotech Instruments S.A.

W skład konsorcjum EX-PL weszły firmy specjalizujące się w robotyce kosmicznej, obserwacjach planetoid i integracji systemów kosmicznych: ABM Space, Cilium Engineering, Creotech Instruments S.A. i Sybilla Technologies. Działaniom konsorcjum towarzyszy także współpraca z grupą obserwatorów i partnerów, w tym PIAP oraz młodymi zespołami tworzącymi przyszłe rozwiązania dla kosmicznego górnictwa.

Idea przeniesienia przemysłu w przestrzeń kosmiczną brzmi intrygująco i z pewnością w przyszłości, pewnie nie my, lecz nasi potomkowie, doczekają się jej realizacji. Na razie jednak większość argumentów przemawia na niekorzyść takiego rozwiązania. – Myśląc o przemyśle w stanie nieważkości musimy, wśród wielu innych czynników, wziąć pod uwagę logistykę takiego przedsięwzięcia. Koszty transportu gotowych produktów na powierzchnię są obecnie nie do przeskoczenia. Nawet jeśli będą to wyłącznie metale szlachetne.

Należy się również zastanowić, Ile będzie kosztować rekrutacja, szkolenie i utrzymanie pracowników. Istotny jest również aspekt ciągłości produkcji. Już teraz wiadomo, że produkcja dla motoryzacji ulokowana poza UE ma znaczące większe ryzyko opóźnienia dostaw z powodu kontroli celnych. Jakie kontrole będą przy transporcie z innej planety? – sprowadza na Ziemię Piotr Rojek z DSR SA, odsuwając futurystyczne wizje produkcji, prowadzonej na szeroką skalę w przestrzeni kosmicznej, o co najmniej 100 lat.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

NBP nowy do 14.07

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu