NIK sprawdza, dlaczego Urząd Transportu Kolejowego dopuścił do jazdy wadliwe Elfy

agad, (d-ka)
Cztery z sześciu zamówionych Elfów miały trafić na Śląsk do 31 grudnia zeszłego roku. Każdy dzień zwłoki kosztuje Pesę 160 tys. zł
Cztery z sześciu zamówionych Elfów miały trafić na Śląsk do 31 grudnia zeszłego roku. Każdy dzień zwłoki kosztuje Pesę 160 tys. zł Katarzyna Paczewska
Na UTK doniosła NIK katowicka firma House of Solutions.

 Tymczasem od połowy zeszłego tygodnia w bydgoskiej firmie znowu są specjaliści z UTK. Sprawdzają pojazdy.

Według katowickiej firmy House of Solutions, która zajmuje się m.in. analizami rynku transportowego, urząd wydał pozwolenie przed usunięciem ok. 40 usterek w Elfach.

- Skarga wpłynęła do nas w połowie stycznia - mówi Zbigniew Matwiej, szef biura prasowego NIK. - Jest rozpatrywana i analizowana, by nadać jej dalszy bieg. W tej chwili tylko tyle mogę powiedzieć.

House of Solutions uważa, Urząd Transportu Kolejowego wydał tzw. świadectwo zgodności z typem 27 grudnia zeszłego roku, 28 grudnia zaś testowy pociąg nie przeszedł prób technicznych.

 

Dodajmy, że pozwolenie do eksploatacji to bardzo ważny dokument, można go porównać do dowodu rejestracyjnego samochodu.

W Elfach wykryto 40 usterek

Elf podczas próby m.in. pracował w trybie awaryjnym, co spowodowało skrócenie trasy testu. Według Wojciecha Dingesa, dyrektora katowickiej firmy, pociąg nie przeszedł próby technicznej także na początku stycznia. Tym razem wykryto nieprawidłowości w układzie napędowym i hamulcowym. W protokole z testu napisano m.in., że po awaryjnym otwarciu drzwi system sterowania nie reagował, a Elf nadal mógł jechać. Natomiast w kabinie maszynisty nie działała sygnalizacja przeciwpożarowa. Elf miał łącznie ok. 40 usterek.

Zwróciliśmy się do Urzędu Transportu Kolejowego z pytaniem, jak to możliwe, że niesprawny pociąg został dopuszczony do eksploatacji. Niestety, UTK nie chce komentować tej sprawy.

Wiemy jednak, że od środy zeszłego tygodnia w bydgoskiej Pesie są specjaliści tego urzędu i sprawdzają Elfy.  - Zakończy to procedurę związaną z wydaniem odpowiedniej dokumentacji, by mogły być dopuszczone do jazdy - mówi Michał Żurowski, rzecznik Pesy.

Pesa: nie wybieramy drogi na skróty, byleby tylko wypełnić terminy

Nie wie jednak, kiedy dokładnie pociągi pojadą do klienta, czyli Kolei Śląskich. Wcześniej Pesa wydała oświadczenie w tej sprawie:

"Pesa zawsze stara się osiągnąć najwyższą możliwą jakość. Nigdy nie wybieramy drogi na skróty, byleby tylko wypełnić terminy i przekazać klientowi pojazdy, nawet gdyby miało to oznaczać kary za opóźnienie w dostawach".

Kary (już milionowe) rosną od 1 stycznia, bo cztery z sześciu zamówionych Elfów miały trafić na Śląsk do 31 grudnia zeszłego roku. Każdy dzień zwłoki kosztuje Pesę 160 tys. zł.
 

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Gadżety i ceny oficjalnego sklepu Euro 2024

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu