reklama

„Podwyżki? Nie ma pieniędzy”. Związek Nauczycielstwa Polskiego żąda dymisji minister Anny Zalewskiej

Kacper Rogacin / AIPwideo: Maciej Badowski, Kacper Rogacin AIP

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
- Zarząd główny ZNP występuje do premiera z wnioskiem o odwołanie minister Anny Zalewskiej z funkcji ministra edukacji narodowej - mówi prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz dla Agencji Informacyjnej Polska Press.

W poniedziałek zarząd główny Związku Nauczycielstwa Polskiego w jednomyślnej uchwale zadecydował, że wystąpi do premiera Mateusza Morawieckiego z wnioskiem o odwołanie Anny Zalewskiej z funkcji ministra edukacji narodowej. Przedstawiciele ZNP zaapelowali również do premiera o spotkanie i rozmowę na temat stanu polskiej oświaty.

- Przygotowaliśmy dziesięć punktów, które stanowią uzasadnienie tego wniosku i naszym zdaniem pokazują rozmiar destrukcji, którą Anna Zalewska przeprowadza w polskim systemie oświaty - powiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press.

- Zwracamy uwagę przede wszystkim na to, co dotyka naszego środowiska, środowiska nauczycielskiego. Chodzi o te wszystkie półprawdy, czy wręcz kłamstwa, które w ustach pani minister Zalewskiej się pojawiają, a które absolutnie dezinformują społeczeństwo, jeżeli chodzi o sytuację nauczycieli - dodał.

Przeczytaj koniecznie!

Nowy kodeks pracy 2018: ta zmiana przebija wszystkie. Nie odmówisz pracy w godzinach nadliczbowych, ale nie dostaniesz za nie pieniędzy z pensją. Chcesz poznać wszystkie szczegóły tego bijącego pracownika po kieszeni rozwiązania, kliknij po prostu w ten tekst

Broniarz zaznaczył, że ZNP nie chodzi tylko o zwolnienia wśród nauczycieli, lecz także o wszystkie „zmiany prawne, ustawowe, nowe akty prawne, uderzające bezpośrednio w środowisko nauczycielskie”.

Jedną z kluczowych kwestii podnoszonych przez ZNP są zaplanowane przez MEN podwyżki dla nauczycieli. Od 1 kwietnia budżetowa kwota bazowa dla nauczycieli wzrośnie o 5,35 procenta. Dotychczas ta kwota wynosiła 2752,92 zł, natomiast po podwyżce będzie ona wynosiła 2900,20 zł. Abstrachując od „skandalicznie niskich wzrostów płac” Związek Nauczycielstwa Polskiego alarmuje, że pieniądze na podwyżki mają pochodzić z samorządów, które... tych funduszy nie posiadają.

- Tymi problemami są nie tylko działania ministra edukacji narodowej, lecz także, a może przede wszystkim, niedostatek nakładów na edukację, o czym mówią także samorządy terytorialne, choćby w kontekście planowanej podwyżki płac dla nauczycieli, na którą samorządy absolutnie nie są przygotowane finansowo - potwierdza Sławomir Broniarz.

- Nauczyciele są grupą, której podwyżki się należą. Nie mieli ich od bardzo dawna. Ich postulaty nie mogą być spełnione od razu, ze względu na ograniczenia budżetowe. Do 2020 roku płace nauczycieli wzrosną jednak o 15 procent - mówiła Anna Zalewska w styczniu tego roku.

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich mówi, że resort edukacji źle obliczył kwotę podwyżek.

- Dziś w szkołach samorządowych mamy prawie 590 tysięcy etatów nauczycielskich, natomiast MEN pokazało nam wyliczenia dla zaledwie 540 tysięcy nauczycieli - powiedział Wójcik dla Portalu Samorządowego. Mówiąc krótko - rząd zamierza przekazać samorządom niedostateczną ilość pieniędzy.

Prezes ZNP zdradził, że Związek wysłał do tej pory dwa pisma do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbami o spotkanie. Oba pozostały bez odpowiedzi, ponieważ...

- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów poinformowała, że te pisma zaginęły. Naprawdę. Nie ściemniam - mówi Broniarz.

- ZNP wniósł do pana premiera pismo z prośbą o przeprowadzenie rozmów już 28 grudnia ubiegłego roku. Ponowiliśmy to także w tym roku. Za każdym razem Kancelaria Premiera stwierdziła, że nasze pismo zaginęło. To jest o tyle kuriozalne, że prowadzimy np. rozmowy z wójtami i nigdy nie zdarzyło się, żeby jakiemuś wójtowi takie pismo zaginęło. A tutaj tak się stało. Dwukrotnie KPRM poinformowała nas, że nie ma pisma, które byłoby nadawane i sygnowane przez ZNP - wyjaśnia.

Przeczytaj koniecznie!

Teraz bez problemu pracodawca wydłuży czas pracy nie tylko palaczom, ale pijącym kawę w pracy, wysyłającym prywatne mejle i zajmującym się innymi osobistymi sprawami w czasie pracy. Na jakiej podstawie? Kliknij w ten tekst a się dowiesz

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

n
nn

i móc sobie coś jeszcze odłożyć na wakacje i czarną godzinę. Tyle ile twierdzi MEN, że zarabiamy w sumie powinno wystarczyć.

N
Nn

Tak, mają po kilka etatów by godnie żyć i mieć na jedzenie

B
Brzęczyszczykiewiczówna

a ile byście q... chcieli zarabiać? 24 godziny pracy i oczekują milionów. Tak większość jest przepracowana, że są w stanie 2 etaty połączyć. Ludzie litości. To albo ma się tyle dodatkowych zajęć, typu sprawdzenie klasówek, przygotowanie do zajęć, albo ktoś ściemnia. Najlepiej ogłosmy strajk ogólnopolski, że zarabiamy za mało.

k
kiki

Świetną datę Pani minister wybrała 1 kwietnia, no, no...
Prima aprilis!

k
kod

Ten pan chyba nie ma powodu do narzekania na zarobki

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3