Solidarna Polska chce zawieszenia ETS w Polsce. Projekt ustawy trafił do Sejmu

CB.
Zawieszenie systemu ETS pozwoli na obniżenie rachunków nawet o 40 proc.
Zawieszenie systemu ETS pozwoli na obniżenie rachunków nawet o 40 proc. Lucyna Nenow / Polska Press
Posłowie Solidarnej Polski złożyli w środę projekt ustawy, którego głównym celem jest zawieszenie funkcjonowania unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS) w Polsce. Proponowane zmiany mają przyczynić się do obniżenia cen ciepła i energii, a także zmniejszenia inflacji.

Spis treści

Partia Zbigniewa Ziobry od miesięcy przypomina, że unijny system ETS powinien zostać zawieszony na czas trwającego kryzysu energetycznego. Zdaniem Solidarnej Polski na rynku handlu uprawnieniami dochodzi też do spekulacji, co przyczynia się do sztucznego zawyżania opłat.

Dzisiaj w Sejmie złożyliśmy projekt zawieszający system ETS w Polsce. Przygotowana opinia wybitnego eksperta w zakresie prawa europejskiego, daje możliwość zastosowania art. 347 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej - przekazał rzecznik Solidarnej Polski Jacek Ozdoba.

Projekt ustawy zakłada zwolnienie z obowiązku kupowania szkodliwych pod względem obciążenia finansowego uprawnień do emisji CO2. Co roku wyprowadza się z Polski miliardy złotych parapodatku europejskiego - podkreślił.

Jak dodał wiceminister sprawiedliwości Michał Woś, głównym celem systemu handlu emisjami jest generowanie ogromnych zysków, a nie ochrona środowiska. W przypadku zawieszenia ETS ceny ciepła spadną o 30 proc., natomiast energii nawet o 40 proc.

Ceny energii to nie tylko o 40 proc. wyższe rachunki za prąd, to nie tylko znacznie droższy węgiel w Polsce. To również znacznie wyższe koszty życia, ponieważ ceny energii wpływają na wzrost inflacji. Jeśli chcemy dokonać zasadniczej dobrej zmiany, która pozytywnie wpłynie na sytuację Polaków, powinniśmy zawiesić system ETS - mówił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Czym jest ETS?

Unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU-ETS) został utworzony 17 lat temu, by stopniowo ograniczać emisję gazów cieplarnianych, które są emitowane przez przemysł, linie lotnicze, a także producentów energii. Przedsiębiorstwa mają możliwość otrzymywania lub kupowania tych uprawnień za określoną przez UE stawkę. Pułap jest regularnie obniżany tak, by ilość emisji cały czas spadała.

W przypadku, gdy emisje CO2 uczestnika systemu przekraczają darmowe uprawnienia przyznawane na początku roku, może on kupować dodatkowe z aukcji lub od pozostałych uczestników, którzy obniżyli swoje emisje, dzięki czemu posiadają nadmiarową ilość uprawnień. Uczestnicy EU-ETS mogą też przechować dodatki, by wykorzystać je lub sprzedać w kolejnych latach.

Każdego roku UE ustala przydział emisji CO2 dla wszystkich emitentów. W ramach tych wytycznych mogą oni nabywać lub odbierać uprawnienia do emisji i sprzedawać je podmiotom należącym do systemu. Ilość uprawnień w puli jest ograniczona. Te bezpłatne stanowią 43 proc. wszystkich uprawnień, pozostałe to licencje aukcyjne.

Na początku tego roku za tonę emisji CO2 trzeba było zapłacić nawet 100 euro. Obecnie koszt uprawnień spadł do 65 euro, co jednak nadal jest wysokim wynikiem i znacznie wpływa na wysokość domowych rachunków. Cena certyfikatów jest uzależniona od czynników takich jak popyt na energię wytwarzaną ze spalania paliw kopalnych oraz koszt nabycia surowców energetycznych.

Unia Europejska szykuje ETS2

Do tej pory system nie obejmował emisji dwutlenku węgla z ogrzewania budynków oraz transportu drogowego, które odpowiadają za ok. 15 proc. i 25 proc. emisji CO2 na terenie Unii Europejskiej. Wkrótce ma się to zmienić za sprawą systemu ETS2, który uderzyłby w mniejsze firmy oraz biedniejsze gospodarstwa domowe, których nie stać na wdrożenie energooszczędnych rozwiązań. Pomóc w tym ma Społeczny Fundusz Klimatyczny, który jednak podczas obecnego kryzysu energetycznego może okazać się niewystarczający.

W ramach "Fit for 55" przewidziane jest ujednolicenie opodatkowania gazów cieplarnianych. Nowy program UE zakłada jeszcze niższy limit emisji, a także dużo bardziej restrykcyjne warunki ubiegania się o pulę darmowych uprawnień, które stopniowo będą wygaszane. Wstępnie całkowite odejście od bezpłatnych zezwoleń ma nastąpić w 2036 roku.

Środki zebrane ze sprzedaży uprawnień trafiają bezpośrednio do państw członkowskich. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami 50 proc. puli standardowej oraz 100 proc. puli ze Społecznego Funduszu Klimatycznego ma być przeznaczone na kontynuację transformacji energetycznej. W ubiegłym roku dochód ze sprzedaży uprawnień w Polsce wyniósł 25 mld złotych. Jak wylicza serwis Forum Energii, w kolejnych latach wartość ta może wzrosnąć prawie dwukrotnie.

Handel emisjami, a kryzys energetyczny

Wpływy z UE ETS rosną wraz z ceną za emisję, lecz w przypadku Polski nie są to dobre wieści. Koszty obowiązującej polityki klimatycznej już teraz odpowiadają za 30 proc. wysokości rachunków za energię. W najbliższych latach wzrosną one jeszcze bardziej, dlatego też Polska wnioskuje o natychmiastową reformę systemu umożliwiającego handel uprawnieniami do emisji CO2.

Niecały rok po przedstawieniu założeń "Fit for 55" doszło do inwazji na Ukrainę, co jeszcze bardziej podwyższyło ceny surowców oraz koszty produkcji energii elektrycznej. W 2017 roku za tonę emisji CO2 trzeba było zapłacić 5 euro, trzy lata później 22 euro, natomiast w pierwszej połowie tego roku uprawnienia kosztowały już prawie 100 euro za tonę.

Komisja Europejska nadal chce przyspieszenia procesu rezygnacji z paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii, lecz kraje członkowskie nie wykazują już jednomyślności w tej sprawie. Jednym z kluczowych argumentów przeciw wprowadzaniu nowych rozwiązań jest potrzeba uniezależnienia się od surowców importowanych z Rosji. W związku z tą sytuacją wiele krajów musi wrócić do węgla, zatem stosowanie się do nowych regulacji będzie wyjątkowo trudne.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Nowe narządzie do walki z cyberprzestępczością od CERT Polska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
1 grudnia, 10:54, Gość:

Zero a na przeyebaliście 60 mld które polska zarobiła na handlu uprawnieniami do emisji CO2?

1 grudnia, 14:52, Gość:

Nie kłam. Polska nic nie zarobiła, Polska musi dokupować ETSy za granicą za miliardy euro bo sprzedajna Kopacz i PO ustalili za małe limity dla naszej gospodarki.

ETSy na początku był po 5 EUR, dzisiaj są po 80-100 euro. Zarabiają na nich spekulacyjne firmy i banki z Niemiec, Francji i Holandii nie związane z emisją CO2. Za ETSy muszą płacić polskie firmy kupując je za granicą bo sprzedajna Kopacz i PO ustalili za małe limity dla naszej gospodarki, w konsekwencji nasze firmy stają się mniej konkurencyjne, są wyższe ceny energii, nakręca się inflacja, i z naszego biednego kraju wycieka kolejne kilkadziesiąt miliardów do najbogatszych Niemców. Ostatecznie my Polacy za to płacimy. To kolejne niemieckie złodziejstwo na Polsce.

"W 2021 r. na sprzedaży uprawnień do emisji CO2 Polska zarobiła ponad 25 mld zł. Natomiast w latach 2013-2021 na sprzedaży uprawnień do emisji CO2 była to kwota 60 mld zł z czego do budżetu trafiło ponad 51 mld zł. Informacje przekazał wiceminister klimatu i środowiska Adam Guibourgé-Czetwertyński."

:)

G
Gość
1 grudnia, 10:54, Gość:

Zero a na przeyebaliście 60 mld które polska zarobiła na handlu uprawnieniami do emisji CO2?

Nie kłam. Polska nic nie zarobiła, Polska musi dokupować ETSy za granicą za miliardy euro bo sprzedajna Kopacz i PO ustalili za małe limity dla naszej gospodarki.

ETSy na początku był po 5 EUR, dzisiaj są po 80-100 euro. Zarabiają na nich spekulacyjne firmy i banki z Niemiec, Francji i Holandii nie związane z emisją CO2. Za ETSy muszą płacić polskie firmy kupując je za granicą bo sprzedajna Kopacz i PO ustalili za małe limity dla naszej gospodarki, w konsekwencji nasze firmy stają się mniej konkurencyjne, są wyższe ceny energii, nakręca się inflacja, i z naszego biednego kraju wycieka kolejne kilkadziesiąt miliardów do najbogatszych Niemców. Ostatecznie my Polacy za to płacimy. To kolejne niemieckie złodziejstwo na Polsce.

G
Gość
Zero a na przeyebaliście 60 mld które polska zarobiła na handlu uprawnieniami do emisji CO2?
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu
Dodaj ogłoszenie