Gospodarka wciąż hamuje przez koronawirusa, firmy jednak częściej tną wynagrodzenia niż zwalniają. Czy pracownicy powinni się obawiać?

AIP
Cięcia płac planuje 36 proc. dużych firm, 37 proc. średnich, 35 proc. małych i 25 proc. mikrofirm. Plany w tym zakresie różnicują przedsiębiorstwa w zależności od sektora działalności w znacznie mniejszym stopniu, aniżeli statystyki dotyczące spadku przychodów oraz zwolnień. Karolina Misztal / Polska Press
Marzec przynosi jeszcze mieszane obserwacje dotyczące sytuacji w przemyśle. W pierwszej dekadzie miesiąca epidemia koronawirusa w relatywnie niewielkim stopniu wpłynęła na funkcjonowanie firm. Później nastąpiło zamrożenie gospodarki, co uderzyło w wiele biznesów. Badanie z połowy kwietnia wskazuje, że nawet jednak ci pracownicy, którzy utrzymają stanowiska, mogą doświadczyć obniżki wynagrodzeń. Cięcia płac planuje bowiem 36 proc. dużych firm, 37 proc. średnich, 35 proc. małych i 25 proc. mikrofirm.

Komunikat GUS o produkcji przemysłowej w marcu (21 kwietnia) dostarczył pierwszych danych o przetwórstwie przemysłowym już po nałożeniu restrykcji na gospodarkę. W marcu br. produkcja sprzedana przemysłu odnotowała ujemną dynamikę -2,3 r/r oraz dodatnią +2,4 proc. m/m. Wyłączenie czynnika sezonowego przynosi korektę do poziomów -4,8 proc. r/r oraz -7,2 proc. m/m.

- Na ten stan rzeczy wpływają dwa zjawiska, których intensywność w różnych gałęziach będzie zmienna: techniczna możliwość produkcji oraz skuteczne znalezienie nabywców na towary - wyjaśnia dr Sonia Buchholtz, ekspertka Konfederacji Lewiatan. - Zmiana preferencji konsumentów dobrze tłumaczy wzrost produkcji dóbr konsumpcyjnych nietrwałych (4,1 proc. r/r). Dane makroekonomiczne odzwierciedlają typowe dla wysokiej niepewności zjawisko chomikowania dóbr pierwszej potrzeby (żywności, leków, produktów higienicznych i niektórych kosmetyków), ale zarazem powstrzymywania się od zakupu większości kategorii dóbr trwałych - o ile jeszcze są one dostępne.

Słabnie produkcja samochodów i tekstyliów, leki jak ciepłe bułeczki

W ocenie ekspertki z tego właśnie powodu produkcja sprzedana wyrobów farmaceutycznych notuje niemal 40-procentową dynamikę (39,7 proc. r/r), na wyraźnych plusach są chemikalia (6,9 proc.) oraz artykuły spożywcze (7,7 proc.), podczas gdy produkcja dóbr konsumpcyjnych trwałych oraz dóbr inwestycyjnych dramatycznie spadła (w obu przypadkach przekraczając -15 proc. r/r). W tych kategoriach najbardziej dotknięty jest przemysł samochodowy (dynamika sprzedaży aut wyniosła -28,6 proc.), gdzie brak popytu wzmacnia zamknięcie fabryk w całej Europie. Ale przemysł tekstylny również mocno dostał w kość: sprzedaż odzieży -27,3 proc. r/r, wyrobów skórzanych -21,4 r/r, tekstyliów -13,8 proc. - sezonowość w tej branży powoduje, że straty będą bardzo trudne do odrobienia. Uwagę zwraca również kategorii: naprawa, konserwacja i instalowanie urządzeń ze wzrostem 18,2 proc. - bodźcem dla tej branży była błyskawiczna reorganizacja pracy, która wymagała przywrócenia maksymalnej użyteczności posiadanych przez firmy zasobów kapitałowych.

- Marzec przynosi jeszcze dość mieszane obserwacje - w pierwszej dekadzie miesiąca funkcjonowanie wielu firm było w relatywnie niewielkim stopniu dotknięte przez epidemię. Później sprawy potoczyły się szybko i wprowadzono ograniczenia aktywności gospodarczej na szeroką skalę. Jednocześnie jednak, popyt nie wygasł równomiernie, a skoncentrował się na dobrach pierwszej potrzeby. Dane kwietniowe będą opowiadały inną historię: zamkniętych przez cały miesiąc firm, wygaszonego popytu sektora usługowego oraz brak pików wynikających z gromadzenia zapasów. Będą więc czytelnym sygnałem dla polityków, że mrożenie gospodarki ma konkretny wymiar finansowy - podkreśla dr Sonia Buchholtz.
Konfederacja Lewiatan

Nie ma jednak branż odpornych na pandemię

Kwietniowe badanie koniunktury GUS nie pozostawia żadnych wątpliwości: nie ma branży odpornej na globalną pandemię, silne ograniczenia administracyjne nałożone na działalność gospodarczą oraz obawy konsumentów o zdrowie czy swoją sytuację na rynku pracy.

We wszystkich prezentowanych obszarach gospodarki koniunktura oceniana jest najgorzej od początku gromadzenia danych. Dla wszystkich analizowanych gałęzi wykres przybiera kształt klifu.
- Zazwyczaj w tym miejscu piszemy o poziomach wskaźników, ale obecnie bardziej miarodajnym byłoby wskazać rzędy wielkości: dla większości analizowanych branż wskaźnik wyrównany sezonowo plasuje się na minusie w przedziale między -40 a -50, z wyłączeniem zakwaterowania i gastronomii, w której wskaźnik sięga prawie -75, i tradycyjnie lepiej radzących sobie informacji i komunikacji oraz finansów i ubezpieczeń ze wskaźnikiem oscylującym wokół -20. Dla porównania warto przypomnieć, że jeszcze przed miesiącem w większości analizowanych gałęzi notowaliśmy wyniki w okolicach zera - jednocyfrowo na plusie lub, częściej, na minusie - wyjaśnia dr Sonia Buchholtz.

Po hotelarstwie nawet finanse

Przedsiębiorcy prognozują dalsze pogorszenie proporcjonalne do siły odebranych dotychczas ciosów - dla przetwórstwa, budownictwa, handlu czy transportu oczekiwania szacowane są na -70, w hotelarstwie i gastronomii przekraczają -80, i nawet branże, w których świadczenie usług pozornie nie uległo istotnej zmianie, jak informacja, oczekują osłabienia swojej pozycji (-49.0). Podobną tendencję widać także w usługach finansowych, w których upatruje się ważnej roli w wychodzeniu z recesji (-60,8). Nie powinno to jednak zaskakiwać, wziąwszy pod uwagę pogarszającą się kondycję klientów, większe ryzyko ogólnogospodarcze, czy konieczność wypłat ubezpieczeniowych.
Jak podkreśla ekspertka, cenny dodatek do komunikatu GUS stanowi aneks, w którym przedsiębiorców pyta się o wpływu COVID-19 na ocenę koniunktury gospodarczej w marcu i kwietniu.

  • Badanie koniunktury - wnioski:
  • •odsetek firm, dla których negatywny wpływ jest odczuwalny, bardzo szybko wzrasta - dla istotnej części z nich zaczyna już zagrażać stabilności firmy. W zakwaterowaniu i gastronomii na taki skrajny scenariusz wskazało dwie trzecie ankietowanych przedsiębiorstw, w handlu detalicznym i transporcie - jedna trzecia, w budownictwie - jedna czwarta. Z tego względu ok. połowa firm z analizowanych branż (z wyłączeniem budownictwa) wdraża znaczące w skali i charakterze działania ratunkowe - w marcu wskazywano głównie na działania korygujące.
  • •bieżąca sytuacja w oczywisty sposób rozlewa się na wszystkie typy podmiotów w gospodarce: poddostawców, klientów i pracowników. Korygowanie planowanych poziomów inwestycji w dół to jeden z nich. Drugim czytelnym sygnałem jest redukowanie zapotrzebowania na wszystkich etapach działalności - proporcjonalne zmiany zamówień są składane przez klientów, więc przekładają się na proporcjonalnie zmniejszone zapotrzebowanie u dostawców respondentów. O ile o spowolnieniach mówi się w kategoriach schładzania, o tyle teraz mamy do czynienia z błyskawicznym zlodowaceniem.
  • •bardzo niepokojącym zjawiskiem innym jest pojawienie się zatorów płatniczych - w marcu jeszcze wiele podmiotów nie doświadczało ich lub miały one nieznaczny wpływ na prowadzoną działalność. W kwietniowych szacunkach znacznie większy odsetek (ok. 85 proc.) wspomina o ich obecności - dominują zatory uznawane za poważne, a odsetek podmiotów oceniających zatory jako zagrażające stabilności firmy w handlu detalicznym i transporcie sięga 20 proc., a w hotelarstwie i gastronomii - 28 proc..
  • •sposób świadczenia pracy nie zmienia się szybko, co niestety działa na niekorzyść scenariusza V wyjścia z recesji. W świetle oceny ankietowanych firm, praca zdalna w przetwórstwie, budownictwie, czy handlu detalicznym dotyczy ok. 15 proc. stanowisk, tylko nieznacznie lepiej jest w logistyce – 22,3 proc. i handlu hurtowym – 33,6 proc.. Należy przy tym dodać, że ankieta GUS nie obejmuje wielu typów usług nowoczesnych, w których te odsetki będą zdecydowanie wyższe.
  • •kwarantanna ma relatywnie niewielkie oddziaływanie na wielkość kadry, ale jeśli dołączyć do tego urlopy wypoczynkowe i opiekuńcze, uszczerbek staje się odczuwalny. W kwietniu liczba osób efektywnie świadczących pracę spadła o ponad 40 proc. w hotelarstwie i gastronomii oraz o ok. 20-25 proc. w pozostałych analizowanych branżach.

Trudna sytuacja finansowa przedsiębiorstw nie wzmaga planów zwolnień

Nieco optymizmu dodają badania przeprowadzone wśród właścicieli i osób decyzyjnych w firmie w połowie kwietnia.
W połowie kwietnia 6 na 10 firm notuje spadek przychodów, a 11 proc. firm zgłasza, że brakuje im funduszy, by przetrwać nawet miesiąc. W najtrudniejszej sytuacji pozostają mikrofirmy
.
Jednocześnie co czwarta firma ma trudności z regulowaniem zobowiązań, a co 3. z wyegzekwowaniem należności – wynika badania kondycji przedsiębiorstw, przeprowadzonego przez Polski Instytut Ekonomiczny i Polski Fundusz Rozwoju. Przy tak trudnej sytuacji finansowej, co trzecia firma planuje obniżki wynagrodzeń w związku z pandemią, a 14 proc. pracodawców planuje zwolnienia w związku z pandemią koronawirusa. Na oba te wskaźniki były wyższe odpowiednio po 14 punktów procentowych.

Analizując zmiany przychodów przedsiębiorstw w kwietniu br., można zaobserwować, że spadek przychodów zgłosiło 61 proc. firm, z czego w przypadku 43 proc. przedsiębiorstw mieliśmy do czynienia ze spadkiem większym niż 25 proc. Najbardziej ucierpiały firmy z sektora handlu, które doświadczyły spadku łącznej wartości sprzedaży o 53 proc. W dalszej kolejności uplasowały się firmy usługowe, spośród których 46 proc. zanotowało spadek przychodów oraz produkcyjne, gdzie podobne zjawisko wystąpiło w przypadku 34 proc. firm.
Skutki pandemii są także odczuwalne w postaci malejącego popytu. Spadek zamówień odnotowało 62 proc. firm. W przypadku 45 proc. przedsiębiorstw spadek zamówień przekroczył 25 proc. Wyzwaniem stają się również narastające zatory płatnicze. Problemy w tym obszarze zgłasza 23 proc. firm. Prawie jedna trzecia badanych przedsiębiorstw (32 proc.) deklaruje, że nieopłacone w terminie należności stanowią od 25 do 50 proc. wszystkich należności przedsiębiorstwa. Z kolei egzekwowanie należności stanowi wyzwanie dla 36 proc. przedsiębiorstw, a 7 na 10 firm ocenia, że sytuacja pod tym względem pogorszyła się w porównaniu do lutego.

- Polska gospodarka zaczyna odczuwać skutki wyhamowania aktywności na skutek rozwoju pandemii koronawirusa. Świadczą o tym zarówno spadki przychodów przedsiębiorstw, mniejsza liczba zamówień, jak i zauważalny spadek popytu na pracę. W marcu liczba nowych ofert pracy zamieszczonych w serwisach internetowych była niższa o 35 proc. wobec liczby z marca 2019 r. 47 proc. firm deklaruje, że będące w ich dyspozycji środki finansowe pozwolą im przetrwać maksymalnie kwartał. Z drugiej strony, 79 proc. przedsiębiorców twierdzi, że zamierza utrzymać dotychczasowy poziom zatrudnienia. Musimy jednak pamiętać, że szereg reperkusji będzie miał charakter długofalowy. Niemal ¼ firm ma problemy z regulowaniem zobowiązań wobec kontrahentów, a 36 proc. ma trudności w egzekwowaniu należności. Zatory płatnicze to jeden z wielu elementów, które mogą utrudnić bezbolesny powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego – mówi Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Czy pracownicy powinni się obawiać?

W sytuacji kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa bardzo ważne jest monitorowanie sytuacji na rynku pracy oraz planów firm w zakresie polityki zatrudnienia. 13 proc. mikrofirm planuje zmniejszenie zatrudnienia, ale aż 80 proc. z nich nie ma takich planów, co jest sygnałem pokazującym, że w pierwszej połowie kwietnia zwalnianie pracowników mniej pożądanym elementem strategii firm w dobie kryzysu. Wyniki badań PIE i PFR wskazują, że także wśród małych, średnich i dużych firm plany dotyczące redukcji zatrudnienia nie są podstawowym sposobem przetrwania trudnych czasów. W przypadku małych firm zmniejszenie zatrudnienia planuje 18 proc., odmienne plany ma 73 proc. Jeżeli chodzi o średnie przedsiębiorstwa, to redukcję etatów deklaruje 11 proc., a 85 proc. jej nie planuje. Spośród dużych firm, zmniejszenie zatrudnienia planuje 16 proc., zaś 74 proc. nie planuje zmian w wielkości zatrudnienia. Najbardziej narażeni są pracownicy sektora handlu, w którym zwolnienie od 10 do 25 proc. załogi deklaruje 38% proc. firm oraz sektora produkcji, w którym 35 proc. przedsiębiorstw planuje redukcję zatrudnienia o od 25 do 50 proc.

Pierwsze dane z rynku pracy, obejmujące już okres zamrożenia części gospodarki, uwidoczniły tendencję do redukcji zatrudnienia w firmach. Nie są to zjawiska jeszcze najbardziej pesymistyczne i porównywalne z tym co występuje między innymi w USA, ale widać, że część przedsiębiorstw chcąc przetrać stawia na zwolnienia. Warto jednak odnotować, że w naszych badaniach odsetek firm które planują takie kroki zmalał względem końca marca z poziomu 28 proc. do obecnych 14 proc. Może to oznaczać, że po pierwszym szoku i uderzeniu kryzysu sytuacja zatrudnieniowa ulegnie uspokojeniu – podkreśla Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

Nawet jednak ci pracownicy, którzy utrzymają stanowiska, mogą doświadczyć obniżki wynagrodzeń. Cięcia płac planuje bowiem 36 proc. dużych firm, 37 proc. średnich, 35 proc. małych i 25 proc. mikrofirm. Utrzymanie dotychczasowego poziomu wynagrodzeń deklaruje 59 proc. mikrofirm, 50 proc. firm małych, 51 proc. średnich i 44 proc. dużych. Plany w tym zakresie różnicują przedsiębiorstwa w zależności od sektora działalności w znacznie mniejszym stopniu, aniżeli statystyki dotyczące spadku przychodów oraz zwolnień. Utrzymanie wynagrodzeń na obecnym poziomie zgłasza 51 proc. firm z sektora handlu, 56 proc. przedsiębiorstw produkcyjnych oraz 52 proc. firm usługowych. Z kolei obniżkę płac planuje 32 proc. firm handlowych, 30 proc. produkcyjnych oraz 33 proc. przedsiębiorstw z sektora usług.

Chcesz być dobrze poinformowany w tematach budżetu domowego, prowadzenia biznesu i ważnych zmian w prawie? Kliknij w ten tekst i polub nas na Facebooku! Naprawdę warto!

Orzeczenie TSUE. Koniec wynajmów krótkoterminowych?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3