Rzadziej chodzimy do restauracji i korzystamy z hoteli. Największe długi wśród mazowieckich przedsiębiorców

OPRAC.:
Maciej Badowski
Maciej Badowski
W Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej widnieje 13,386 firm zajmujących się zakwaterowaniem lub wyżywieniem. Większość (11 658), działa w gastronomii. Głównie są to restauracje, a ich dług opiewa na ponad 205,9 mln zł.
W Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej widnieje 13,386 firm zajmujących się zakwaterowaniem lub wyżywieniem. Większość (11 658), działa w gastronomii. Głównie są to restauracje, a ich dług opiewa na ponad 205,9 mln zł. Tomasz Czachorowski/ Polska Press
Branża noclegowo-gastronomiczna zmaga się z coraz większymi problemami finansowymi. W ciągu ostatniego roku jej łączne zadłużenie wzrosło o 14 proc. i na koniec lutego wyniosło 311,6 mln zł. Największe długi w branży noclegowo-gastronomicznej wygenerowali mazowieccy przedsiębiorcy (78,3 mln zł).

Spis treści

Firmy zajmujące się zakwaterowaniem i wyżywieniem w KRD

W Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej widnieje 13 386 firm zajmujących się zakwaterowaniem lub wyżywieniem. Większość (11 658) działa w gastronomii. Głównie są to restauracje, a ich dług opiewa na ponad 205,9 mln zł.

Wrocławska firma ma 59 niespłaconych zobowiązań na ponad 4,2 mln zł, przede wszystkim za leasing – wskazuje KRD.

Wśród pozostałych rodzajów działalności związanej z wyżywieniem catering ma do uregulowania 33,7 mln zł, a pozostałe przedsiębiorstwa zajmujące się przygotowywaniem posiłków i napojów prawi 16,2 mln zł. Średnie zadłużenie jednej firmy gastronomicznej to 21,9 tys. zł.

Na koniec lutego oferujący zakwaterowanie nie wywiązali się ze zobowiązań na 55,8 mln zł, z czego największą kwotę powinny oddać hotele. 971 takich obiektów nie zapłaciło 34,7 mln zł.

Przeciętnie na jeden zadłużony obiekt noclegowy przypada 32,3 tys. zł przeterminowanych zobowiązań finansowych – podano.

Największe długi w branży noclegowo-gastronomicznej wygenerowali mazowieccy przedsiębiorcy (78,3 mln zł). Odpowiednio 36,6 mln zł i 32,8 mln zł do spłacenia mają także firmy z województwa śląskiego i dolnośląskiego. Wysoko na tej liście są też Małopolska (27,5 mln zł) i Pomorze (27,2 mln zł).

HoReCa sama ma też odzyskania przeszło 23,7 mln zł od swoich dłużników. Najwięcej są jej winni konsumenci – 14,5 mln zł. Wśród branż gros zaległości finansowych mają wobec niej: budownictwo – ponad 2,4 mln zł oraz handel – 1,1 mln zł.

Branża noclegowo-gastronomiczna z drugim po pandemii kryzysem

Tym razem ich sytuację wyraźnie pogorszyła inflacja, szczególnie w przypadku gastronomii. Jedną z przyczyn wyraźnych kłopotów finansowych jest zmniejszony popyt na tego rodzaju usługi. Według badania KRD „Oszczędzanie Polaków w inflacji” prawie 2/3 społeczeństwa ograniczyło wydatki w związku z podwyżkami cen.

W ciągu roku zaległości gastronomii urosły o ponad 37 mln zł. Niepokojące są też najnowsze dane. W czwartym kwartale ubiegłego i na początku obecnego roku wzrosła dynamika zadłużenia, z miesiąca na miesiąc dług potrafił wzrosnąć nawet o kilka milionów. Przyczyn trzeba jednak szukać wstecz – wskazuje cytowany w komunikacie Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Jak wyjaśnia, jest to efekt pogorszenia się sytuacji biznesu sprzed wielu miesięcy, wywołanego inflacją i dużymi skokami cen. Wzrosły koszty działalności, pracy, produktów. – Przerzucenie tych podwyżek na klientów to dla gastronomii miecz obosieczny. Powoduje odpływ konsumentów, bo coraz więcej osób dokładniej ogląda każdą złotówkę – tłumaczy.

Natomiast jak wynika z Raportu Dotykačka, przeciętna polska firma gastronomiczna zanotowała w 2022 roku solidne wzrosty sprzedaży, nie tylko pozostawiając za sobą koszmar spadków z lat 2020-2021, ale również osiągając przychody o ponad 33 proc. wyższe w porównaniu z rokiem 2019.

Jednak autorzy raportu podkreślają, że nominalnie wysokie przychody są w dużej mierze wynikiem stale rosnących cen, kompensujących dwucyfrową inflację oraz rosnące koszty produktów, energii, transportu i pracy. Samo odblokowanie sektora turystycznego poprawiło sytuację barów i restauracji hotelowych – tutaj wzrosty w 2022 roku wyniosły ponad 40 proc. w porównaniu do roku 2019. Jednak przeciętny biznes gastronomiczny zarejestrował w 2022 roku niespełna 10% więcej transakcji niż rok wcześniej. Konsumenci redukują wydatki na pozycje, które nie są niezbędne – między innymi rzadziej jadają na mieście oraz rzadziej zamawiają jedzenie do domu lub biura.

Skoro osłabła dynamika wzrostu liczby transakcji, skąd wzięły się tak znaczące wzrosty przychodów? W 2021 roku przeciętna wartość rachunku klienta odwiedzającego lokal lub zamawiającego jedzenie z dostawą wynosiła 39,43 zł. W 2022 roku rachunek ten opiewał już na 46,64 zł. Był więc większy o ponad 18 proc. Rekordowy był grudzień zeszłego roku, gdy średnia wartość rachunku wyniosła 53,50 zł, jednak głównie za sprawą licznych świątecznych uroczystości i spotkań firmowych.

Nie najlepiej jest też w hotelarstwie

Popandemiczne odbicie okazało się krótkie i miejsca noclegowe znów obserwują niepokojąco niskie obłożenie. Według ankiety Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego w styczniu, mimo startu ferii, kolejny miesiąc z rzędu zwiększyła się liczba obiektów, w których frekwencja wyniosła mniej niż 30 proc. Spadł też odsetek hoteli z obłożeniem przekraczającym 50 proc.

Pod koniec roku w KRD zadłużenie obiektów noclegowych zaczęło rosnąć. Na koniec lutego zaległości na łącznie ponad 55,8 mln zł miało 1728 firm. Sektor ten jest co prawda mniej rozdrobniony niż gastronomia – JDG-i i spółki stanowią po 50 proc. Te pierwsze są winne 26 mln zł, te drugie – 29,8 mln zł.

Z kolei w przesłanym nam komentarzu Grzegorz Kaleta, CBRE wskazuje, że branża hotelowa może zaliczyć poprzedni rok do udanych. Jak podaje, w pierwszych sześciu miesiącach roku na skutek wojny w Ukrainie pokoje były zapełnione. Wakacje również przeważnie były zadowalające, natomiast w drugim i trzecim kwartale do spotkań wrócił biznes, co napawa optymizmem na ten rok.

– Hotelarze marzą o wynikach sprzed pandemii, choć niepewność utrudnia prognozowanie – dodaje.

– Najlepiej na powrocie biznesu do hoteli wyszły miasta takie jak Warszawa, Katowice, Gdańsk czy Wrocław. Najgorsza sytuacja wydaje się wciąż być w Krakowie, gdyż ze względu na słabszy ruch turystyczny, zwłaszcza z zagranicy, wyniki są zdecydowanie słabsze niż przed pandemią – tłumaczy i podkreśla, że nie dotyczy to jednak wszystkich hoteli.

– Niektórym obiektom i to 5-gwiazdkowym udało się wykonać zakładane budżety, nawet z dużą nadwyżką – zauważa.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Praca sezonowa. Jaką umowę podpisać?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu