Dbając o nasze kominy, poznają miasto od podszewki. Tak wygląda praca kominiarza w Toruniu

Wojciech Pierzchalski
Wojciech Pierzchalski
- Kominiarz nie może się bać ubrudzić, nie mieć lęku wysokości i być gotowy na różne wyzwania - mówi Ernest Sołtys, kominiarz z Torunia, którego podejrzeliśmy podczas pracy na dachach starówki.
- Kominiarz nie może się bać ubrudzić, nie mieć lęku wysokości i być gotowy na różne wyzwania - mówi Ernest Sołtys, kominiarz z Torunia, którego podejrzeliśmy podczas pracy na dachach starówki. Grzegorz Olkowski
- Kominiarz nie może się bać ubrudzić, nie mieć lęku wysokości i być gotowy na różne wyzwania - mówi Ernest Sołtys, kominiarz z Torunia, którego podejrzeliśmy podczas pracy na dachach starówki.

Obejrzyj wideo: Nudzisz się w Toruniu? CSW zaprasza na wakacyjne wycieczki tematyczne!

od 16 lat

Dzień pracy kominiarza zaczyna się o 7 rano. Wcześniej spakowanie niezbędnego ekwipunku: liny, szczotki, przepychacza, łyżki, worka i oczywiście ubiór czarnego munduru z trzynastoma guzikami. Ernest Sołtys jest czeladnikiem w - istniejącej od lat pięćdziesiątych - Spółdzielni Pracy Kominiarzy w Toruniu i przygotowuje się do egzaminu mistrzowskiego. Dni na dachach Torunia spędza od 5 lat.

Polecamy

- Trochę przez przypadek tak się stało. Przyjechał do mnie kiedyś do domu kominiarz i zapytał, czy też bym nie chciał tego robić. Stwierdziłem, że dlaczego nie - wspomina Sołtys.

Kominiarze w Toruniu musza być gotowi na niespodzianki

Właśnie trwa jego najbardziej pracowity okres w roku. Przed rozpoczęciem i na początku sezonu grzewczego kominiarze na nudę narzekać nie mogą. Z resztą brak monotonii to zdaniem pana Ernesta jeden z największych plusów jego pracy.

- Każdy dzień jest inny. Nigdy do końca nie wiem, co się przytrafi. Codziennie poznaję nowych ludzi i napotykam na wyzwania. Gdzieś jest zapchany kominek, gdzie indziej komuś się nie chce palić, zawsze coś jest do zrobienia. To dla mnie ciekawe, że zawsze jest coś innego - opowiada.

W trakcie jednego dnia kominiarz odwiedzi nawet kilkanaście dachów. Zaznacza jednak, że zdarza się utknąć na trudniejszym terenie. - Natrafiamy na naprawdę różne sytuacje. Jak jest prosty dach bez niespodzianek, to kominów w trakcie dnia wyczyścimy więcej. Jak będzie trudniejsza dostępność, kula się zaklinuje czy będą luźne cegły, to zejdzie więcej czasu. Są dni, że uda się zająć piętnastoma, dwudziestoma budynkami, a czasami tylko pięcioma.

Kominiarze w Toruniu poznają miasto od drugiej strony

Idziemy podejrzeć pracę kominiarza na jednym z dachów przy ul. Bankowej. - Kominiarz! - krzyczy donośnie pan Ernest, wchodząc na klatkę pod numerem 8a. Teraz krótki spacer na trzecie piętro. - Trochę się nachodzimy po schodach, dobra kondycja się przydaje - zauważa.

Polecamy

Na ostatnim piętrze pan Ernest chwyta drabinę i wychodzimy na dach, skąd mamy widok na Wisłę, lewobrzeże i dachy starówki. - To największy plus tej pracy - widoki. No i poznajemy Toruń z trochę innej strony: od ulicy wszystko jest ładne, zadbane, a stąd widać też tę drugą stronę.

- Ludzie raczej dobrze na nas reagują. W końcu mówi się, że kominiarz to szczęście, więc rzadko spotykam się z jakimiś nieprzyjemnymi sytuacjami. Jakby nie patrzeć, pomagamy ludziom odgruzować kominy czy spuścić sadzę, żeby ktoś miał ciepło, więc z dachu nikt mnie zepchnąć nie próbował - uśmiecha się kominiarz.

Pan Ernest nie ukrywa, że specyfika jego pracy sprawia mu sporo przyjemności. Praca w otoczeniu kominów to nie tylko same ładne widoki. - Jak gdzieś tąpnie sadza z komina, to zalewa jak woda, nie da się tego zatrzymać. Człowiek często się nawdycha tej sadzy, która jest przecież szkodliwa. Zakładamy maski czy kominy, ale brudu nie unikniemy, więc po pracy trzeba się szorować. To chyba główny powód, że ludzie nie chcą być kominiarzami, kto dzisiaj chce sobie ręce brudzić - śmieje się pan Ernest.

Polecamy

- Kominiarz nie może się bać ubrudzić, nie mieć lęku wysokości i być gotowy na różne wyzwania. To nie jest łatwa praca. Nie można się bać harówki. Musimy odgruzowywać kominy, czasami trzeba je rozkuwać i być gotowym na tego typu wyzwania - podkreśla. - Dobry kontakt z ludźmi też się przydaje, bo sporo rozmawiamy z mieszkańcami. No i kondycja, bo po schodach się nachodzimy.

Toruń. Kominiarz ma więcej obowiązków niż kiedyś

Kominiarz zwraca także uwagę, że specyfika jego pracy wciąż się zmienia. Dziś on i jego koledzy mają dużo więcej zadań niż kilka lat temu. - Kiedyś nie było przewodów spalinowych czy gazowych, tylko w większości dymowe i praca polegała głównie na ich czyszczeniu. Dzisiaj jest dużo więcej rodzajów przewodów i cały czas trzeba się dokształcać i wgryzać się w temat - podkreśla.

Do czyszczenia kominów i pieców, kominiarzom w tym roku doszły także nowe obowiązki. Chodzi o sporządzanie protokołów elektronicznych w trakcie przeglądów kominiarskich. - Pozyskujemy więcej informacji o mieszkaniach: rodzaj pieców, ich moc, ale też stan wentylacji czy ocieplenia - wymienia kominiarz. - Warto to przekazać czytelnikom, bo nie każdy jeszcze o tym wie i sporo osób się dziwi podczas przeglądów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Dbając o nasze kominy, poznają miasto od podszewki. Tak wygląda praca kominiarza w Toruniu - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu