Kartel nikogo nie przestraszył niepewną decyzją w sprawie zmniejszenia wydobycia ropy. Za to rokosz Angoli ośmielił inwestorów

Jerzy Mosoń
Jerzy Mosoń
Angola stanęła na czele państw, które mają już dość dyktatu Saudyjczyków i Rosjan w kartelu OPEC+. Chcą wydobywać więcej surowca i czerpać większe zyski ze swoich zasobów
Angola stanęła na czele państw, które mają już dość dyktatu Saudyjczyków i Rosjan w kartelu OPEC+. Chcą wydobywać więcej surowca i czerpać większe zyski ze swoich zasobów 123rf.com/profile_trafawma
Ropa w ostatnich dniach uległa mocnej przecenie. Miało być zgoła odwrotnie, bo większość państw kartelu OPEC+, rozgrywanych przez Moskwę, dąży do zmniejszenia dostaw tego surowca, a tym samym podniesienia cen. Tym razem jednak, podczas listopadowego spotkania przedstawicieli eksporterów ropy, doszło do konfliktu, a nawet wyłomu, który może się pogłębiać i wpływać na zwiększenie podaży tego surowca.

Spis treści

Ceny ropy na giełdzie paliw w Nowym Jorku spadały przez kilka dni po ostatniej decyzji OPEC+, tak jakby inwestorzy postanowili zignorować, oświadczenie kartelu o kolejnych cięciach dostaw tego surowca. Choć już w piątek 8 grudnia doszło do drobnej korekty cen, to, ze względu na brak zgody w OPEC+ co do dalszych redukcji, raczej nie ma zagrożenia, że paliwa w najbliższej przyszłości będzie za mało. Co to oznacza dla kierowców?

O tyle potaniała ropa na światowych rynkach, tuż po decyzji OPEC+

Ceny ropy na giełdach zaczęły spadać, po tym, jak okazało się, że w kartelu toczy się poważny spór, i przewodzące nim kraje tj. Arabia Saudyjska i Rosja mają problem ze zdyscyplinowaniem niektórych mniejszych państw w kwestii dalszych cięć wydobycia. Kilkanaście godzin po ogłoszeniu przez OPEC+ konsensusu, ceny ropy West Texas Intermediate w dostawach przewidzianych na styczeń spadły na NYMEX w Nowym Jorku o 0,09 proc. Z kolei ropa Brent staniała o 0,25 proc. Kolejne spadki mogły stanowić zapowiedź trwalszego trendu.

Teraz ruch po stronie Arabii Saudyjskiej. Na razie jest tanio

W piątek 8 grudnia doszło jednak do drobnej korekty, co mogło zaniepokoić kierowców liczących wcześniej nawet na kilkugroszowe spadki. Kluczowy dla dalszego kształtowania się cen będzie jednak cały przyszły tydzień, a przede wszystkim postawa Arabii Saudyjskiej, która jedynie poprzez realizację zapowiedzi dalszego ograniczenia wydobycia ropy, mogłaby z powrotem wywindować jej stawki powyżej 80 USD za baryłkę. Na razie jednak do tego daleko. W czwartek na zamknięciu notowań baryłka ropy Brent kosztowała jedynie 74,05 USD, a amerykańskiej WTI 69,34 USD. Taki kurs to następstwo braku zgody w kartelu co do dalszej strategii wydobycia.

Grupa państw nie chce większych limitów wydobycia

Państwa OPEC+ czekały z ogłoszeniem decyzji dotyczącej ewentualnych cięć wydobycia ropy do ostatniej chwili, czyli do końca listopada. Początkowo sprawa miała być jasna już w ostatni weekend listopada, ale niektórzy eksporterzy, w tym Angola i Nigeria twardo obstawali przy swoim stanowisku, domagając się większych limitów wydobycia. Ostatecznie państwa kartelu doszły do porozumienia, choć nie każdy kraj zamierza się z niego wywiązać. To szansa na to, by ceny paliw na stacjach znów zbliżyły się do tych sprzed wojny na Ukrainie.

Rokosz w OPEC+ to już fakt. Jest lider buntu

Zgodnie z upublicznionymi komunikatami, zmniejszenie produkcji ropy przez państwa OPEC+ może sięgnąć nawet dwóch milionów baryłek dziennie w pierwszym kwartale 2024 r., ale podział nie jest ani jasny ani do końca oczywisty, ponieważ formalnie państwa sojuszu zgodziły się na redukcję wydobycia sięgającą miliona baryłek dziennie – ustalił serwis Bloomberg. Kilka państw chce jednak pójść własną drogą i zamiast redukować, zwiększyć wydobycie. Grupa buntowników ma swojego lidera – to Angola, która odważnie wystąpiła przeciw liderom kartelu. Kolejne cięcia zapowiedziane przez OPEC+ nie muszą się zatem zmaterializować.

Moskwa wywiera presję na redukcję wydobycia i będzie prymusem cięć

Z uzgodnionego wolumenu ograniczeń Rosja, która od początku agresji na Ukrainę wywiera presję na zmniejszenie wydobycia celem podwyżek cen na rynkach, ma ograniczyć produkcję o 0,5 mln baryłek dziennie. Z kolei przewodząca kartelowi Arabia Saudyjska postanowiła utrzymać, jak na razie, dobrowolne ograniczenie na poziomie miliona baryłek dziennie.

Angola wyłamuje się z porozumienia OPEC+. Co zrobią Saudyjczycy?

Nie ma jednak żadnej pewności, że rząd w Rijadzie będzie konsekwetnie redukował wydobycie surowca. Sporo w tej materii może zależeć od pozostałych państw sojuszu, z których jedno już zapowiedziało, że na pewno nie będzie respektować porozumienia.

– Będziemy produkować powyżej kwoty określonej przez OPEC – powiedział w czwartkowym wywiadzie dla Bloomberga gubernator OPEC Angoli, Estevao Pedro. Jak dodał: to nie jest kwestia nieposłuszeństwa wobec OPEC. Przedstawiliśmy nasze stanowisko i OPEC powinien wziąć je pod uwagę – podsumował.

Jeśli do zbuntowanej Angoli dołączą ZEA oraz Nigeria, które najgłośniej krytykowały pomysł kolejnych cięć, to Arabia Saudyjska może nie mieć wyboru i znów zacznie pompować więcej ropy. W innym wypadku na ropie zaczną zarabiać inni. Rozłam w organizacji to generalnie dobra wiadomość dla kierowców, którzy od rozpoczęcia wojny na Ukrainie muszą zmagać się z wyższymi cenami paliw. Te na rękę są Moskwie, która drogą ropą finansuje swą kampanię wojenną na Ukrainie.

od 7 lat
Wideo

Jak działają oszuści 1 - fałszywy SMS

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu