Stopy procentowe mocno w górę. Co z kursami walut? Warto zainwestować w euro jeśli kurs spadnie?

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Choć  nie nastąpiło to od razu, to bardziej prawdopodobne jest, że kurs złotego wobec innych walut będzie się umacniał niż spadał. Zdaniem analityka z kupowaniem walut w celach inwestycyjnych raczej warto poczekać przynajmniej do końca roku gdy np. euro potanieje o 10 groszy.
Choć nie nastąpiło to od razu, to bardziej prawdopodobne jest, że kurs złotego wobec innych walut będzie się umacniał niż spadał. Zdaniem analityka z kupowaniem walut w celach inwestycyjnych raczej warto poczekać przynajmniej do końca roku gdy np. euro potanieje o 10 groszy. Marcin Obara / Polska Press
Udostępnij:
Choć po ogłoszeniu decyzji o drugiej w tym roku podwyżki stóp złoty umocnił się woec euro, to jednak szybko wrócił do poziomu 4,60 zł za euro. Czy to znaczy, że podwyżki stóp NBP nie umocnią złotego i warto dalej inwestować w waluty, zwłaszcza że inflacja wciąż rośnie?

Rynki w tej chwili są nieobliczalne i ryzyko jakiejkolwiek inwestycji - także w waluty - ogromne. Teoretycznie (i historycznie) zawsze podnoszenie stóp procentowych umacniało daną walutę, bo dawało inwestorom szansę zarobienia na wyższych odsetkach. Ale ostatnio to się nie sprawdza.
Na podwyżkę stóp w środę 3 listopada złoty na rynku forex zareagował podobnie jak miesiąc wcześniej. Po chwilowym umocnieniu wraca do poziomów sprzed decyzji, tj. 4,59 zł za jedno euro. Ale to też o niczym nie świadczy.

Co sądzą o tym analitycy?

– W naszych prognozach walutowych przyjmujemy, że na koniec roku za euro zapłacimy około 4,50 zł, czyli ponad 10 groszy mniej niż obecnie. Druga podwyżka stóp procentowych w tym roku mocno zwiększyła prawdopodobieństwo realizacji takiego scenariusza, odpychając EUR/PLN od 4,60. Jeszcze ważniejsze mogło być zarysowanie przez bankierów centralnych przejrzystej strategii działania oraz zapowiedź dalszych podwyżek. Tego ostatniego nie znajdujemy w komunikacie po posiedzeniu. Jednoznacznych wskazówek nie doczekaliśmy się także podczas konferencji prasowej prezesa NBP Adama Glapińskiego. Mimo to oczeku-jemy kolejnych ruchów stóp procentowych na zbliżających się posiedzeniach, które doprowadzą koszt pieniądza do około 2,5 proc. Ważne rolę odegrać mogą roszady personalne w składzie RPP. W przypadku niepowołania prezesa Glapińskiego na drugą kadencję, za kilka miesięcy z obecnej Rady wpływ na politykę pieniężną może mieć tylko jeden decydent – Cezary Kochalski. W rezultacie złoty pozostanie na wzrostowej ścieżce, ale będzie ona mieć bardziej kręty i wyboisty przebieg, niż gdyby bank centralny jasno wyłożył swoje zamiary – podsumowuje Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Stopy procentowe ostro do góry, EUR/PLN mocno w dół

Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy o 75 pkt bazowych, do 1,25 proc. Złoty zyskiwał w pierwszych chwilach po ogłoszeniu decyzji, euro przez moment było najtań-sze od dwóch tygodni i kosztowało 4,57 zł. Do końca konferencji Narodowego Banku Polskiego kurs nie powrócił ponad 4,60 zł.
To drugie z kolei posiedzenie RPP ze zmianą kosztu pieniądza. W październiku Rada zszo-kowała podwyżką stóp z 0,1 do 0,5 proc. Jednocześnie władze monetarne nie chciały dać wskazówki, czy rozpoczęły cykl zacieśniania.

Jak podkreśla analityk, kolejny skok inflacji wymusił jednak podwyżkę, i to bardzo zdecydowaną. Jej celem jest nie-dopuszczenie do utrwalenia się wysokiej inflacji i eksplozji oczekiwań inflacyjnych, które przy mocnym rynku pracy przekładałyby się na jeszcze mocniejszy wzrost wymagań płacowych. W ten sposób wzrost cen wynikający w dużej mierze z ostro pnących się w górę kursów surowców energetycznych mógłby się przeistoczyć w taki, który wynika z rosnących wynagrodzeń i mocnego popytu.

– W październiku ceny konsumenckie były o 6,8 proc. wyższe niż rok wcześniej. Inflacja w najbliższych miesiącach nie odpuści. Na początku 2022 r. ceny będą rosły w ponad 7-procentowym tempie rok do roku, a średnioroczna inflacja zapewne przekroczy 5,5 proc. Bardzo wysokie pozostaną również ceny w kategoriach bazowych, czyli z wyłączeniem naj-bardziej zmiennych cen paliw i żywności – komentuje Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Podobne wnioski, czyli brak perspektyw na szybki powrót do inflacyjnego celu (2,5 proc.), zawiera najnowsza projekcja NBP. Jej treść znana była bankierom centralnym przy podejmowaniu decyzji i mogła odegrać rolę przysłowiowego „języczka u wagi”. Zakłada ona, że inflacja nie powróci do celu przed końcem 2023 r., a jedynie zbliży się prawdopodobnie do górnego odchylenia (3,5 proc.).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie