W nowej normalności stawiamy na rodzinę i marki, które walczą z koronawirusem

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Polacy lubią polować na okazje i czują się bezpieczniej, gdy mają zrobione zapasy. Taki obraz polskiego konsumenta wyłania się z najnowszej edycji badania. Wciąż blisko czterech na dziesięciu z nas kupuje więcej niż jest w stanie zużyć na bieżąco. Mirela Mazurkiewicz ? Polska Press
Od początku epidemii SARS-CoV-2 niepokój polskiego konsumenta nie był na tak niskim poziomie, jak obecnie. Mimo, że ogólny poziom lęku wśród Polaków zmniejszył się, ponad jedna trzecia z nas deklaruje, że wciąż robi zakupy na zapas. Na stabilnym i wciąż wysokim poziomie (52 proc.) utrzymuje się także gotowość do zakupów produktów lokalnych, nawet za cenę wyższą niż w przypadku zagranicznych marek.

Od początku epidemii SARS-CoV-2 niepokój polskiego konsumenta nie był na tak niskim poziomie, jak obecnie. Mimo, że ogólny poziom lęku wśród Polaków zmniejszył się, ponad jedna trzecia z nas deklaruje, że wciąż robi zakupy na zapas.

Z badania firmy doradczej Deloitte, którego wyniki przedstawione zostały w najnowszym raporcie pt. Global State of the Consumer Tracker wynika, że tym, co jest dla nas największym powodem do niepokoju i co wyróżnia nas nie tylko na tle Europy, ale i świata, jest troska o zdrowie bliskich osób. To powód do obaw dla ponad 70 proc. z nas.

Do -11 proc. spadł wśród polskich konsumentów indeks niepokoju wywołanego epidemią.

Od ostatniego badania przeprowadzonego dwa tygodnie temu to różnica 6 pp. Najnowsza edycja pokazała, że mniejszy poziom lęku mają tylko Niemcy, Holendrzy i Belgowie.
– Aby mierzyć ogólny poziom obaw wśród mieszkańców badanych krajów, używamy opracowanego przez Deloitte indeksu niepokoju konsumentów. Jest to różnica netto między osobami, które zgadzają się i tymi, które nie zgadzają się ze stwierdzeniem, że są bardziej zaniepokojone niż tydzień temu – mówi Michał Pieprzny, Lider branży Consumer w Polsce, Partner Deloitte.

Pewniej na rynku pracy

Tym, co wydaje się najmniej nas martwić, są kwestie finansowe i te dotyczące zatrudnienia. Z najnowszej, przeprowadzonej w pierwszej połowie lipca edycji badania wynika, że uregulowanie nadchodzących płatności jest powodem do zmartwień dla 28 proc. ankietowanych. To spadek o 5 pp. od końca maja i o 3 pp. w ciągu ostatnich dwóch tygodni.
Znacznie więcej konsumentów w Polsce, bo aż 44 proc. obawia się utraty pracy. Na uwagę jednak zasługuje fakt, że jeszcze dwa miesiące temu było to powodem do obaw dla ponad połowy zapytanych Polaków. Pomimo dużo większej niż w Polsce liczby zachorowań na COVID-19 wyjątkowo spokojni o pracę czy płatności są Niemcy, którzy także są mniej zaniepokojeni o bezpieczeństwo własne i bliskich im osób. Niemcy również mają najniższy ze wszystkich osiemnastu badanych krajów indeks niepokoju – ponad czterokrotnie niższy niż nad Wisłą.

Nikt nie martwi się o bliskich jak Polak

– Tym, co zdecydowanie wyróżnia nas na tle świata i Europy, jest poziom niepokoju o bezpieczeństwo bliskich. Choć od początku badania spadł on o 4 pp., nadal jest najwyższy na świecie i spędza sen z powiek aż 71 proc. badanych. Pod tym względem wyprzedziliśmy nawet Hiszpanów, którzy odnotowują największą liczbę zachorowań w Europie i najwyższe wskaźniki niepokoju we wszystkich pozostałych badanych przez nas kategoriach – mówi Natalia Załęcka, CMO Advisory Leader, Deloitte. Również lęk o własną kondycję zdrowotną powoli, ale stopniowo spada. Od końca maja liczba polskich konsumentów, którzy się tym martwią, zmniejszyła się o 3 pp., nadal jednak jest to powód do niepokoju dla 56 proc. Polaków.

Znów ufamy sklepom stacjonarnym

Po dużym, bo aż o 8 pp. spadku poziomu poczucia bezpieczeństwa w ostatnim badaniu, teraz zaufanie do sklepów stacjonarnych wśród polskich konsumentów wzrosło do 54 proc. i osiągnęło najwyższy od końca maja wynik w tej kategorii nad Wisłą. Rośnie także zaufanie do barów i restauracji.
43 proc. polskich konsumentów deklaruje, że czuje się w nich bezpiecznie. Najwięcej osób, które udzieliły takiej odpowiedzi, bo prawie dwie trzecie, jest w grupie najmłodszych badanych, w wieku 18-34 lata. O 7 pp. wzrosła także w ciągu dwóch tygodni liczba Polaków, którzy nie mają obaw przed skorzystaniem z usług wymagających indywidualnego kontaktu, jak fryzjer, kosmetyczka czy dentysta (45 proc.).

Szukamy okazji, robimy zapasy
Polacy lubią polować na okazje i czują się bezpieczniej, gdy mają zrobione zapasy. Taki obraz polskiego konsumenta wyłania się z najnowszej edycji badania. Wciąż blisko czterech na dziesięciu z nas kupuje więcej niż jest w stanie zużyć na bieżąco. Podczas gdy globalnie 43 proc. ankietowanych odpowiada, że gdyby trafiło na atrakcyjną ofertę, kupiłoby rzecz, której zakupu wcześniej nie planowało, w Polsce podobne deklaracje składa ponad połowa zapytanych. Od pierwszej edycji badania z udziałem Polski ten trend nie odnotował większych zmian i utrzymuje się na wysokim poziomie.

Ważne dziś! Kliknij i przeczytaj!

Nieco poniżej globalnego trendu (40 proc.) plasuje się polski konsument, który jest gotów wydawać więcej na wygody i udogodnienia w postaci na przykład dostawy zakupionych towarów (36 proc.). Najwięcej jednak konsumentów, którzy tak odpowiadali jest w grupie badanych o wysokich zarobkach.

Na stabilnym i wciąż wysokim poziomie (52 proc.) utrzymuje się także gotowość do zakupów produktów lokalnych, nawet za cenę wyższą niż w przypadku zagranicznych marek.
– Różnice przy poszczególnych trendach od początku badania są tak niewielkie, że można powiedzieć, że Polacy pielęgnują swoje upodobania zakupowe wyrobione na początku pandemii. Co ciekawe, więcej niż globalnie jest w Polsce tzw. świadomych konsumentów. Od ostatniego badania jeszcze o 5 pp. wzrosła grupa ankietowanych, którzy chętniej wybierają produkty marek angażujących się w walkę z koronawirusem – mówi Krzysztof Łagowski, Dyrektor, Strategy, Analytics and M&A, Consulting, Deloitte.

Doceniamy społeczną odpowiedzialność

Na uwagę zasługuje fakt, że nasi sąsiedzi w znacznie mniejszym stopniu przywiązują wagę do postawy marki względem koronawirusa, a w ciągu trzech miesięcy liczba tzw. świadomych konsumentów, a więc chętniej kupujących produkty firm, które włączyły się w walkę z COVID-19, zmalała o 6 pp. Niemcy także nie tylko zdecydowanie rzadziej przyznają się do robienia zapasów, ale też najnowsze badanie pokazuje rekordowy spadek tego trendu – z 39 proc. w kwietniu do poniżej jednej trzeciej w ostatnim badaniu. Co ciekawe, w Niemczech, które są jedną z najbogatszych badanych gospodarek, na wysokim i stałym poziomie (49 proc.) utrzymuje się liczba tzw. łowców okazji.

Pomoc dla firm od 1 lutego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie