Coraz wyższe raty kredytów. Jak sobie poradzić ze spłatą?

OPRAC.: MB
Rada postanowiła we wtorek 8 lutego podwyższyć stopy procentowe NBP o 0,50 pkt. proc.
Rada postanowiła we wtorek 8 lutego podwyższyć stopy procentowe NBP o 0,50 pkt. proc. Dariusz Bloch/ Polska Press
Rada Polityki Pieniężnej zaczęła cykl zacieśniania polityki pieniężnej w październiku 2021 r. Złotowe kredyty mieszkaniowe cały czas drożeją. Zgodnie z zapowiedziami NBP należy się spodziewać dalszych wzrostów. Jak wskazuje Bartosz Turek, analityk HRE Investments, posiadacze kredytów mają kilka sposobów na to, aby uniknąć problemów z rosnącą ratą.

Zamrożenie WIBOR-u

Turek wskazuje, że pojawiają się głosy o zamrożeniu WIBOR-u, co w pewien sposób miałoby ulżyć kredytobiorcom. Jak wyjaśnia, WIBOR, który jest elementem oprocentowania złotowych kredytów, a który ostatnio bardzo mocno wzrósł wraz ze stopami procentowymi. - Podobnie z problemem radzić chcą sobie Węgrzy - dodaje.

Zdaniem Turka, jest to jedno z najgorszych rozwiań. - „Jeśli jeszcze koszty tego rozwiązania miałyby ponosić banki, to przy okazji uderzyłoby to we wszystkich. Posiadacze lokat musieliby liczyć się z tym, że banki nie tylko przestałyby podwyższać oprocentowanie depozytów, ale jeszcze mogłoby dojść do ponownego ich obniżenia. Inwestorzy posiadający akcje banków musieliby liczyć się ze spadkiem notowań akcji tych firm. Zauważyć mogliby to też posiadacze jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych czy uczestnicy PPK” - wylicza.

To nie koniec. Ekspert podaje, że zamrożenie WIBOR-u oznaczałoby też dla wielu osób brak możliwości zaciągnięcia nowych kredytów mieszkaniowych lub przynajmniej wyższy ich koszt. - „Po prostu banki przy zamrożonym WIBOR-ze albo przestałyby udzielać takich kredytów, albo postanowiłyby odrobić straty poprzez wyższe marże. A gdyby i tego było mało, to takie działanie nadszarpnęłoby też wiarygodnością naszego kraju” - komentuje.

To z kolei, jego zdaniem, mogłoby spowodować np. mniejsze zainteresowanie Polską ze strony zagranicznych inwestorów, osłabienie złotówki czy wyższe koszty obsługi długu przez rząd. Ponadto dodaje, że w Polsce działa już fundusz, który dedykowany osobom mającym problem ze spłatą kredytu.

Wyższe raty nie powinny stanowić problemu?

Turek zwraca uwagę, że większość kredytobiorców powinna sobie z wyższymi ratami poradzić. - "Przecież banki, udzielając im kredytu, nie tyko informowały o tym, że raty mogą wzrosnąć i to znacznie bardziej niż to z czym mamy dziś do czynienia. Ważniejsze jest to, że banki gruntownie prześwietlają finanse i sprawdzają czy potencjalni kredytobiorcy są w stanie spłacać raty" - wylicza.

Jak przypomina, symulacje takie były przeprowadzane z założeniem wyższego oprocentowania długów niż to, które obowiązywało w momencie zaciągania kredytu. - „Teoretycznie więc podstawowa stopa procentowa na poziomie 3 czy 4 proc. może być niemiłą niespodzianką, ale powinna być do udźwignięcia przez kredytobiorców” - dodaje.

Z drugiej strony Turek tłumaczy, że sytuacje życiowe są różne. Mogą spowodować, że będziemy mieli problemy ze spłatą zobowiązań i to niezależnie od zmian oprocentowania.

Pomoc rządowa

Osobom, które mają problemy ze spłatami kredytu, Turek przypomina o rządowym programie – Fundusz Wsparcia Kredytobiorców i dodaje, że jego poprawiona wersja działa od stycznia 2020 r.

- "Zasada jest taka – jeśli posiadacz kredytu mieszkaniowego jest w trudnej sytuacji, to może dostać pożyczkę na spłatę kredytu hipotecznego. Co ważne, nie jest to leczenie dżumy cholerą. Pożyczka ta jest nieoprocentowana, a poprawnie spłacana będzie częściowo umorzona. Wniosek o takie wsparcie należy złożyć w banku, w którym spłaca się kredyt" - wyjaśnia.

W sumie więc z funduszu dostać możemy maksymalnie 72 tysiące złotych (3 lata po 2 tys. zł miesięcznie), a oddać będziemy mogli wtedy tylko 50 tysięcy (100 rat po 500 złotych).

Wsparcie może być przyznane jeśli spełniony jest chociaż jeden z poniższych warunków:

  1. 1) Przynajmniej jeden z kredytobiorców (np. mąż lub żona) straci pracę,
  2. 2) Rata przekracza połowę dochodu gospodarstwa domowego,
  3. 3) Dochód po potrąceniu raty nie przekracza:
  • a) 1402 złote w przypadku singli,
  • b) 1056 złotych na osobę w przypadku wieloosobowych gospodarstw domowych.

Jednak ze wsparcia nie można skorzystać jeśli ma się (lub miało w ostatnich 6 miesiącach) więcej niż jedno mieszkanie lub dom, utrata pracy wynika ze zwolnienia bez wypowiedzenia z winy pracownika, albo pracownik sam złożył wypowiedzenie, a ponadto nie można korzystać ze wsparcia dłużej niż 36 miesięcy - wylicza Turek.

- Fundusz nie pomoże nam też w sytuacji gdy zbyt długo zwlekaliśmy z prośbą o pomoc i umowa kredytu została już wypowiedziana oraz wtedy, gdy jest się w trakcie otrzymywania świadczenia z tytułu ubezpieczenia od utraty pracy- dodaje.

Pomoc z banku

Chodzi tu o tzw. wakacje kredytowe lub czasowe zawieszenie spłaty części kapitałowej raty. - "W pierwszym rozwiązaniu nawet na kilka miesięcy możemy zawiesić spłatę kredytu. Możemy spodziewać się tego, że niespłacane przez ten czas odsetki powiększą nasze zadłużenie. Wydłużony może zostać też okres kredytowania. W sumie więc za to czego nie zapłacimy dziś, zapłacimy z nawiązką w przyszłości" - tłumaczy.

Mniej kosztować może okresowe nie spłacanie części raty. Ekspert wyjaśnia, że przez jakiś czas możemy spłacać tylko odsetki, a w spokoju pozostawimy pożyczony kapitał. Jednak przy tym rozwiązaniu chwilowo nie będziemy obniżać naszego zadłużenia wobec banku.

- "W zależności od tego na jak długo się zadłużyliśmy i ile pozostało nam jeszcze do spłaty, to zawieszając spłatę kapitału, możemy ograniczyć ratę o co najmniej 15-20 proc., a niekiedy nawet o ponad połowę" - wylicza i zaznacza, że to czego nie zapłacimy teraz, będziemy musieli zapłacić w przyszłości i to z odsetkami. Jednak, jak tłumaczy, może dać nam to jednak czas na podreperowanie domowego budżetu.

Wydłużenie okresu spłaty

Z kalkulacji Turka wynika, że jeśli mamy kredyt zaciągnięty na 20 lat, to wydłużenie tego okresu do 30 lat pozwoli zmniejszyć ratę o około 15-20 proc. Oczywiście wydłużenie okresu kredytowania spowoduje, że dłużej zajmie nam spłata długu, a więc bank dłużej naliczać będzie odsetki. - "Warto więc wiedzieć, że przy obecnych warunkach rynkowych koszt obsługi 30-letniego długu jest o około 50-60 proc. wyższy niż spłata kredytu zaciągniętego na 20 lat" - zaznacza.

Do tego dochodzi koszt sporządzenia aneksu do umowy, ale to nie powinno być droższe niż kilkaset złotych. Do tego ważna uwaga – bank pozwoli nam wydłużyć okres kredytowania o ile w dniu ostatecznej spłaty długu nie przekroczymy maksymalnego wieku akceptowanego przez bank.

Kolejnym sposobem zaproponowanym przez eksperta jest negocjacja z bankiem niższej raty kredytu, co oznaczałoby niższe oprocentowanie. Jednak, jak zaznacza ekspert, banki niechętnie podchodzą do takich zmian. - "Można powiedzieć nawet więcej – łatwiej jest zaciągnąć kredyt w innym banku na lepszych warunkach i tym kredytem spłacić dotychczasowy dług (fachowo nazywa się to refinansowaniem) niż znegocjować w dół marżę obecnie spłacanego długu"- tłumaczy.

Nadpłata kredytu lub sprzedaż nieruchomości

Turek przyznaje, że jeśli ktoś nie może skorzystać z poprzednich rozwiązań, w ostateczności może rozważyć sprzedaż nieruchomości. - "W otoczeniu dynamicznie rosnących cen jest to sposób, który powinien pozwolić nie tylko na spłatę kredytu, ale też na realizację zysku z tytułu wzrostu wartości nieruchomości"- przyznaje.

Co z osobami, które posiadają spore oszczędności, a jedynie martwi je rosnąca rata? Zdaniem Turka, dziś szczególnie wartym rozważenia rozwiązaniem jest nadpłata kredytu.

- "Przeciętny dług zaciągnięty na zakup mieszkania może być już dziś oprocentowany na ponad 5 proc. To znaczy, że w przypadku kredytu zaciągniętego na 25 lat nadpłata kredytu na kwotę 10 tysięcy złotych oznaczać może obniżenie comiesięcznej raty o około 60 złotych (zakładamy najpopularniejszy system rat równych). To oznacza oszczędność w kwocie 720 złotych rocznie. Dla porównania trzymając te pieniądze na lokacie oprocentowanej na 2 proc., możemy liczyć jedynie na odsetki na poziomie 162 złotych rocznie (po opodatkowaniu) - wylicza.

Bartosz Turek, główny analityk HRE Investment

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: „Wojna cenowa” sklepów. Ile sklepy na tym zarabiają?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu