Gdzie w Polsce powstaje ceramika? Duże fabryki, mali przedsiębiorcy, jednoosobowe firmy – łączy ich miłość do ceramiki

Justyna Madan
Justyna Madan
Ćmielowska porcelana w momencie doklejania ucha
Ćmielowska porcelana w momencie doklejania ucha Polska Grupa Porcelanowa
Udostępnij:
Białe kropki na kobaltowym tle, to chyba jeden z najsłynniejszych ceramicznych wzorów. Nie trzeba być miłośnikiem porcelany, żeby wiedzieć, że kubek z takim wzorem powstał w Bolesławcu. Nie jest to jednak jedyny zakład produkujący ceramikę w Polsce. A poza ogromnymi fabrykami jest też całe mnóstwo małych wytwórców. Wszystkich ich łączy ceramiczna pasja i miłość do pięknych przedmiotów użytkowych.

Sztuka formowania i wypalania produktów z gliny dotarła do Polski ok. 7,5 tysiąca lat temu. Ceramika nie jest więc niczym nowym. Przez wszystkie te stulecia nastąpił jednak ogromny rozwój technologiczny, a producenci prześcigają się w ozdabianiu kubków, talerzy, misek czy wazonów, w coraz bardziej oryginalne i fantazyjne wzory. Zakłady takie jak Bolesławiec czy Włocławek od dziesiątek lat cieszą Polaków charakterystycznym zdobnictwem, które zdobyło wiele serc, również poza krajem. Nie są to jedyni producenci ceramiki w Polsce. Osób z artystyczną duszą, pasją i talentem cały czas przybywa. Ale o tym za chwilę. Porozmawiajmy najpierw o tym jak to jest zrobione.

Jak powstaje ceramika?

Tworzenie ceramicznych przedmiotów to czasochłonna, długa i mozolna praca, która ma wiele etapów. Trwają one co najmniej kilka dni, a nawet tygodni. Przede wszystkim potrzebna jest nam masa ceramiczna, której skład różni się w zależności od techniki obróbki. Zabawa zaczyna się od mieszania gliny i innych składników przez 12 godzin, aż do uzyskania masy, którą będzie można formować.

Kiedy mamy gotową masę, należy uformować kształt. Można to zrobić ręcznie na kole garncarskim lub używając specjalnie do tego przeznaczonych gipsowych form, które ułatwiają produkcję na masową skalę. W zależności od tego jak formowany jest kształt, do każdej metody potrzebna jest ceramiczna masa o innej gęstości. Następnie uformowany produkt suszymy, powinno się to odbywać w przewiewnym pomieszczeniu. Niezbyt szybko, aby przedmiot nie popękał. Po usunięciu ewentualnych niedoskonałości wkładamy przedmiot do pieca ceramicznego.

Końcowy etap to nałożenie szkliwa, ozdabianie i ponowny wypał, po którym z matowej powierzchni otrzymujemy gotowy, pięknie błyszczący produkt. Ceramicy są zgodni: jest to długi i pracochłonny proces, ale wart poświęcenia.

„To proces, który często kończy się porażką. To, czy praca wyjdzie czy nie, to zawsze jest loteria” – mówi Monika Wal i dodaje, że na przygotowanie pełnego produktu potrzebuje minimum 2 tygodni.

Dorota Chrustny dodaje, że w tej chwili pojawiają się problemy z dostępnością gliny, a właściwie jej składnikami. Przy okazji przeprowadza nas przez proces powstawania jej przedmiotów.

„Jeśli toczę glinę na kole, muszę ją najpierw przerobić w dłoniach, ogrzać, poruszyć ją, żeby chciała współpracować. Po dwóch dniach znów pracuję na kole, lepię naczynie od nowa, nadaję mu kształt. Przykrywam przedmioty folią, suszę. Cały czas obserwuję co się pod tą folią dzieje, dociskam, żeby nic się nie odkształcało. Później w ruch idzie papier ścierny, wykrajanie, nadawanie ostatecznej formy. Pierwszy wypał, w ok. 900 stopniach trwa 10 godzin. Mój 200-litrowy piec stygnie 2 dni. Po wyjęciu biskwitu wszystko myję i znów suszę. Dopiero wtedy, jeśli nie ma żadnych defektów mogę zająć się szkliwieniem, a po suszeniu jest drugi wypał tym razem w ok. 1250 stopniach” – opowiada Dorota.

Jej przedmioty można myć w zmywarce, używać w mikrofali. Dorota również podkreśla, że [b każde otwarcie pieca jest niespodzianką[/b]. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co się z niego wyjmie.

Ceramika niejedno ma imię

Mają nawet kilkusetletnią tradycję, charakterystyczną kolorystykę i wzornictwo, a ich ceramikę można znaleźć nie tylko w wielu Polskich domach, jest znana na świecie. Przedstawiamy kilka największych zakładów produkujących ceramikę w Polsce.

Ceramika Bolesławiec

Ceramika bolesławicka wytwarzana jest od wieków z naturalnych glin kamionkowych. Pierwsze naczynia ceramiczne pojawiały się w Bolesławcu już w średniowieczu, potwierdzają to odkrycia archeologiczne.

„Najstarsza zbadana dotąd bolesławiecka garncarnia, działająca najprawdopodobniej od XVI do poł. XVII wieku, znajdowała się przy ul. Piaskowej w Bolesławcu. Jak dowiodły badania archeologiczne, powstawały w niej naczynia użytkowe o różnych formach (garnki, dzbany, miseczki, flasze, talerze, miski, patelnie, naczynka i słoje apteczne), a także kafle piecowe, figurki, skarbonki oraz ceramika techniczna” – informują Zakłady Ceramiczne „Bolesławiec”.

W 1753 roku w Bolesławcu powstał Wielki Garniec autorstwa Johanna Gottlieba Joppego. Gigantyczne naczynie o wysokości ponad 2 m i pojemności prawie 2000 litrów było uznawane za największe na świecie.

Proces produkcji bolesławickich naczyń ceramicznych jest niezwykle złożony
Proces produkcji bolesławickich naczyń ceramicznych jest niezwykle złożony Zakłady Ceramiczne „Bolesławiec”

Jak to wygląda w obecnych czasach? W 1946 roku uruchomiono przedwojenną wytwórnię Reinhold & Co., która później funkcjonowała w ramach Bolesławieckich Zakładów Garncarsko-Ceramicznych, a w 1964 roku weszła w skład Bolesławieckich Zakładów Ceramicznych Przemysłu Terenowego. W 1980 roku wyodrębniły się z nich Zakłady Ceramiczne „BOLESŁAWIEC” Sp. z o.o. i funkcjonują one do dzisiaj. Fani bolesławickiej ceramiki mogą zwiedzić przedsiębiorstwo, zapoznać się z procesem produkcji, a później obejrzeć i kupić naczynia w przyzakładowym sklepie.

„Proces produkcji naczyń ceramicznych jest niezwykle złożony. Naczynia wykonuje się wyłącznie z naturalnych glin, które wypalają się na kolor kremowy. Surowce, z których naczynia powstają, pochodzą głównie z okolic Bolesławca i są odpowiednie do produkcji wyrobów kamionkowych wypalanych w temperaturze powyżej 1200 st. C” – podaje ZC „Bolesławiec” Sp. z o.o.

Ceramika Włocławek

Tradycja włocławskiego fajansu sięga 1873 roku, to właśnie wtedy uruchomiona została pierwsza fabryka. Produkowano w niej talerze, misy, zestawy pojemników kuchennych, serwisy śniadaniowe oraz obiadowe. Niektóre produkty ozdabiano wielobarwnymi motywami kwiatowymi.

„Po drugiej wojnie światowej fabryka wznowiła produkcję ręcznie wytwarzanego i malowanego fajansu. W latach siedemdziesiątych zaś nastała moda na tzw. Włocławki, czyli oryginalne wyroby fajansowe o niepowtarzalnych wzorach, projektowanych przez artystów plastyków. Obecnie picassowskie formy i dekory wykonane w tamtym okresie, stały się obiektami kolekcjonerskich poszukiwań” – informuje firma.

Kryzys gospodarczy był końcem włocławskiego fajansu. Fabryka przestała działać w 1990 roku, ale to nie koniec historii „Włocławka”, ponieważ 13 lipca 2002 roku produkcja została wznowiona przez państwa Ewę i Jerzego Szanowskich. Nowi właściciele chcieli przede wszystkim wrócić do tradycyjnego wyrabiania oraz ręcznego malowania wyrobów fajansowych. Pandemia nie obeszła się jednak z Szanowskimi zbyt delikatnie i w chwili obecnej kontynuatorem fajansowej historii Włocławka jest biznesmen Tyberiusz Rajs. Po pandemicznej przerwie, w lipcu 2021 roku, światło dzienne ujrzały pierwsze filiżanki, figurki i talerze.

Polska Grupa Porcelanowa

PGP jest właścicielem czterech marek porcelany: Lubiana, Ćmielów, Chodzież i Ćmielów Design Studio. Każda z nich ma inną ofertę ale jeden cel: realizacja potrzeb klientów, którzy kochają wyroby fabryk szczycących się długoletnią produkcją.

„Jako grupa łącząca tradycję ze współczesnością, Polska Grupa Porcelanowa chce wyróżniać się nie tylko doskonałym wzornictwem i jakością, ale także sprawną organizacją i nowoczesnymi systemami współpracy z dynamicznie zmieniającym się rynkiem” –czytamy na stronie producenta.

Ćmielowska manufaktura to ponad 230 lat historii. Początki pierwszej ćmielowskiej fabryki posługującej się logotypem z literą „Ć” wpisaną w trójkąt sięgają 1790 roku. Wtedy nikt nie spodziewał się, że z niewielkiej pracowni powstanie światowej sławy marka, ceniona w Polsce i poza jej granicami.

Historia ćmielowskiej porcelany
Historia ćmielowskiej porcelany Polska Grupa Porcelanowa

W fabryce działającej na terenie woj. świętokrzyskiego, produkuje się porcelanę dla trzech brandów – Ćmielów, Chodzież oraz Ćmielów Design Studio (fabryka Lubiany znajduje się w woj. pomorskim). Pierwsza kojarzy się z tradycją, druga to produkty użytku codziennego, a trzecia jest marką eksperymentalną, z pogranicza sztuki współczesnej. Jej dyrektor artystyczny, Marek Cecuła, to znany na świecie artysta i ceramik, a wyroby, które wychodzą spod jego ręki są prawdziwymi arcydziełami.

Jednym ze znaków rozpoznawczych fabryki w Ćmielowie jest dbanie o najmniejszy detal w procesie produkcji, między innymi ręczne wykonanie czy zdobienie. Te kolekcje to sentymentalny powrót do przeszłości poprzez odtwarzanie i renowację najstarszych, jedynych w swoim rodzaju, kolekcjonerskich fasonów porcelanowej zastawy stołowej. Produkty ćmielowskiej porcelany cieszą się dużym powodzeniem wśród monarchów i głów państw na całym świecie.

Porcelana Karolina

Karolina, wtedy pod nazwą Porzellanfabrik Koenigszelt, została założona w 1860 r. przez niemieckiego przedsiębiorcę Traugotta Silbera, do którego później dołączyli August Rappsilber i Carl Hackmann. Fabryka od samego początku zajmowała się produkcją wysokiej klasy porcelany, która już w 1870 roku była eksponowana na wystawach przemysłowych we Wrocławiu, a na Wystawie Światowej w Wiedniu w 1873 r. została wyróżniona dyplomem.

„Naszą misją jest produkcja porcelany stołowej o najwyższej jakości, pięknej i unikalnej w kształcie i barwie, bezpiecznej w użyciu, sprawiającej, że serwowanie posiłków i nakrywanie stołu staje się świętem każdego dnia” – reklamuje się marka.

Do produkcji wyrobów porcelanowych stosuje się około 50% kaolinów oraz 21% skaleni i 29% kwarców. Dodatkowo do szkliwa używa się: tlenek glinu, dolomit, kaolin palony. Temperatura wypalania biskwitu wynosi około 1000°C. Wypał wyrobów porcelanowych na ostro odbywa się w temperaturze od 1380 do 1400°C w atmosferze redukcyjnej. Wypalone i przesortowane wyroby porcelanowe zdobione są dekoracjami kalkowymi i malarskimi.

Porcelana Bogucice

Firma BGH Network S.A. powstała w 1998 roku. Prowadzi produkcję i dystrybucję szerokiej gamy wyrobów ceramicznych, kontynuując długoletnią tradycję wytwarzania porcelany stołowej na Górnym Śląsku.

Pierwsza produkcja porcelany ruszyła w 1925 roku w fabryce należącej do koncernu "Giesche". Georg Giesche stworzył tę fabrykę na bazie innych istniejących zakładów min. szopienickiej "Elektroporcelany". Przez cały okres międzywojenny fabryka należała do wiodących producentów w branży, prężnie konkurując z fabrykami w Ćmielowie i Chodzieży.

Po II wojnie światowej fabryka została znacjonalizowana i przekształcona w Zakłady Porcelany "Bogucice", które istniały do 1993 roku. W 1994 roku produkcję przejęła spółka Porcelana Śląska Sp. z o.o. i prowadziła ją do 2008 roku.

Plastycy współpracujący z firmą stworzyli wiele niepowtarzalnych wzorów, kładąc szczególny nacisk na piękno, elegancje i harmonię. Kontrakt z Ministerstwem Spraw Zagranicznych pozwolił porcelanie z Bogucic zaistnieć na stołach wszystkich polskich placówek dyplomatycznych. Dziś BGH Network S.A tworząc piękne kolekcje wyrobów z porcelany odzwierciedla najnowsze trendy we wzornictwie przemysłowym, które zyskują uznanie wśród nabywców w kraju i poza jego granicami.

Ceramika tworzona z pasją

Ceramika to nie tylko duże, znane firmy ale również artyści, którzy swoje prace pokazują i sprzedają na targach rękodzieła, stronach internetowych czy w mediach społecznościowych. Twórczynie ceramicznych arcydzieł opowiadają nam o swojej pasji i przygodzie z ceramiką.

Monika Wal – Ceramica by Monika

Przygoda Moniki Wal z ceramiką, to efekt wielu lat poszukiwania sensu życia i pracy nad rozwojem osobistym.

„10 lat temu poważnie zachorowałam. Guz mózgu i diagnoza o statystycznie pięciu latach życia. Efekt był taki, że zaczęłam brać udział w wielu terapiach i warsztatach, w celu poznania siebie i swoich życiowych wartości. Byłam u wielu szamanów na świecie, w Nepalu i na Hawajach” – opowiada Monika.

W międzyczasie kobieta skończyła studia Life Coaching, szkołę terapii oddechem i wiele koncepcji duchowego podejścia do życia. W wieku 43 lat odkryła ceramikę. Wyszło zupełnie spontanicznie, na warsztatach. Później Monika zapisała się do Szkoły Ceramiki Artystycznej.

„Podążanie za głosem serca jest z pewnością wyzwaniem ale myślę, że to klucz do zdrowego i szczęśliwego życia psychicznego. Ceramika jest dla mnie doskonałym narzędziem terapeutycznym. Praca z gliną, tworzenie rzeczy daje ogromną radość, relaksuje i jednocześnie uczy pokory. Ceramika tak naprawdę zaprowadziła mnie do moich korzeni. Przypomniałam sobie skąd pochodzę, mój wujek był mistrzem garncarstwa, a swoje naczynia tworzył z gliny wydobywanej z naszej rodzinnej ziemi. Jest w tym niesamowita magia” – dodaje Monika Wal.

Artystka podkreśla, że nie każdy jest estetą i według niej popularność ceramiki to wciąż trudny temat. Jej zdaniem, kawa wypita w ręcznie zrobionym kubku, w który włożyło się swoje serce, smakuje zupełnie inaczej. Coraz więcej osób szuka przedmiotów wyjątkowych, pojedynczych sztuk w opozycji do masowej, bezosobowej produkcji. „Trudno się z ceramiki utrzymać, ale widzę światełko w tunelu” – podsumowuje Monika.

Ceramica by Monika to ceramika użytkowa i artystyczna. Monika wykonuje również prace na zamówienie. Można je kupić w pracowni Magia Gliny w Pruszkowie lub na stronie internetowej www.ceramicabymonika.pl.

Dorota Chrustny - D’Ceram

Punktem zwrotnym w życiu Doroty Chrustny były 40. urodziny. To wtedy zaczęła się zastanawiać nad tym kim jest, w jakim miejscu się znajduje i czego chce od życia. Zawsze miała artystyczne zainteresowania i zdolności manualne, a ponieważ rozglądała się za tym, co mogłaby zmienić, wpadła jej w oko pracownia ceramiczna.

„Poszłam do tej pracowni, dostałam talerz biskwitowy, czyli taki po pierwszym wypale, do tego farby i mogłam sobie ten talerz pomalować. Miałam wtedy taki wyskok adrenaliny i od razu wiedziałam, że to jest to! Takiego uczucia nie miałam od wielu lat. Myśli mi się kotłowały, że to jest jedna szansa, że jak coś zrobię źle to przecież nie da się tego poprawić. Ale pomalowałam ten talerz i od tego się zaczęło” – opowiada Dorota.

Kobieta trafiła do pracowni Ceramiq w Warszawie. Była to przestrzeń, gdzie mogła przyjść, polepić z gliny, zostawić rzeczy do wypału. W pewnym momencie pracownia otrzymała duże zamówienie na naczynia. „Trochę taka wystraszona napisałam do nich smsa, że znają moje umiejętności ale gdybym mogła pomóc, to ja bardzo chętnie, nawet gdybym miała tylko wałkować tę glinę. Trzy godziny później dostałam odpowiedź, żebym przyszła. Tak się zaczęła moja przygoda, bo przez 3 lata pracowałam dla nich, prowadziłam pracownię, zajmowałam się wypałami, a z czasem prowadziłam warsztaty dla dzieci i dla dorosłych” – wspomina Dorota.

Teraz jest po wielu kursach. Od mozaiki, przez koło garncarskie po dekoracje i malowanie złotem. Przyszła też pora na dalsze podążanie za głosem serca. Dorota postanowiła zwolnić się z pracy i założyć własną firmę. Otrzymała dotację, firmę otworzyła i wtedy wybuchła pandemia. „Miałam długi start, ale cały czas się rozwijam i nie zamierzam przestać” – śmieje się Dorota.

Można ją spotkać na targach, bo kontakt z ludźmi jest dla niej najważniejszy. Według artystki, zdjęcie nie oddaje w pełni wartości ceramiki. Najlepiej jeśli można jej dotknąć, poczuć wagę, sprawdzić jak układa się w dłoni. Poza tym Dorota prowadzi zajęcia dla dzieci i dla osób z niepełnosprawnością umysłową.

„To jest często nie tylko niepełnosprawność umysłowa ale i manualna, zwolniona motoryka. Mam certyfikat terapeuty ręki, to mi bardzo pomaga, takie świadome lepienie. Radość osób z niepełnosprawnością przenosi się też na mnie. Wychodzę z tych zajęć zmęczona, ale to jest takie pozytywne zmęczenie. Uwielbiam pracę z ludźmi” – tłumaczy artystka.

Prace Doroty Chrustny dostępne są w sklepie internetowym dceram.com, w mediach społecznościowych i na Pakamerze, a wkrótce na portalu Etsy, ponieważ artystka chce spróbować swoich sił na rynku międzynarodowym.

Karolina Rokita - Błotko, pracownia ceramiki

Karolina Rokita interesuje się ceramiką od dawna. Za każdym razem kiedy pojawiała się na targach, czy sklepach z wystrojem wnętrz, szukała ciekawych talerzy i unikatowych kubków. Chciała skompletować zastawę, w której każdy element będzie w innym stylu i kolorystyce.

„Dwa lata temu olśniło mnie, że sama też mogę przecież coś zrobić i w ten sposób trafiłam na swoje pierwsze, a potem drugie, trzecie i czwarte warsztaty ceramiczne. Uczyłam się jak robić ceramikę z wałeczków, z płata, jak zrobić naczynia na kole garncarskim. W trakcie pandemii uczestniczyłam w dwóch warsztatach online, m.in. ze szkliwienia, a potem zapisałam się na warsztaty z naprawiania ceramiki metodą Kintsugi, czyli sklejania ceramiki i ozdabiania jej złotem” – opowiada Karolina.

Na początku 2020 roku kupiła koło garncarskie i zaczęła tworzyć pierwsze kubki i miski. Jak wspomina, na początku robiła wiele błędów ale tylko tak można się nauczyć prawidłowego tworzenia ceramiki. Poza tym błędy nie sprawiły, że się poddała. Wręcz przeciwnie. Zaczęła kompletować narzędzia, kupować różne rodzaje glin i szkliw i po wielu testach była już pewna na jakich materiałach chce pracować. Nie osiada na laurach, planuje kolejne warsztaty, aby wiedzieć jak dawać drugie życie naczyniom, które popękały w trakcie tworzenia.

Sam proces tworzenia ceramiki jest dla Karoliny testem cierpliwości. „Proces schnięcia musi być naturalny i nie należy go sztucznie przyspieszać. W zależności od warunków zajmuje około tygodnia. Poza tym na etapie szkliwienia też łatwo coś zepsuć. Jeśli poszkliwi się za mało albo za dużo, albo szkliwo jest za gęste lub za rzadkie, efekt końcowy może lec w gruzach” – podkreśla Karolina.

Artystka zauważa, że Polacy coraz częściej szukają unikalnych i oryginalnych przedmiotów, interesują się ekologią, filozofią slow i zero waste, coraz bardziej przekonują się do produktów wytwarzanych przez lokalnych rękodzielników. Ceramika jest droższa od naczyń kupowanych w sieciówkach, nie jest też produktem pierwszej potrzeby ale wraz ze wzrostem świadomości konsumenckiej, zainteresowanie ceramiką stale rośnie.

Karolina zaczynała talerzy i nadal bardzo lubi je robić. Stale wymyśla nowe formy i zdobienia. W swojej ofercie ma kubki, czarki, miski i patery. Można ją znaleźć w social mediach i na portalu Pakamera.

Kaja Mirowska – Rękoczyny

Momentem kluczowym dla Kai Mirowskiej było porzucenie pracy w korporacji, w której była zestresowana i nieszczęśliwa. Z wykształcenia jest magistrem psychologii, skończyła studia podyplomowe z grafiki komputerowej. Postanowiła rozwinąć własny biznes, na który właśnie otrzymała dofinansowanie. Co ciekawe, w planach była działalność fotograficzna, a nie ceramika.

„Moje największe pasje właśnie miały stać się moją pracą, więc czułam, że muszę znaleźć sobie nowe hobby. W życiu próbowałam chyba wszystkiego. Malarstwo, fotografia cyfrowa i analogowa, grafika tradycyjna i komputerowa, szycie, gotowanie. Wybrałam ceramikę, bo chociaż rzeźba nigdy nie była moją mocną stroną, to bardzo chciałam móc tworzyć piękne przedmioty użytkowe. No i wpadłam!” – opowiada Kaja.

Ceramiką zajmuje się od roku. Na początku chodziła na zajęcia ceramiczne raz w tygodniu, a poza tym tworzyła również w domu. Po roku była pochłonięta nową pasją tak bardzo, że jak mówi, dosłownie śniła o glinie. Zamiast studia fotograficznego, postanowiła otworzyć własną pracownię i to ceramika jest teraz jej pracą na pełen etat.

„Wszystko zaczyna się tak naprawdę głęboko w ziemi, czyli od gliny. Zanim kulka gliny zamieni się w kubek muszą minąć tygodnie. Własnoręcznie tworzę piękne przedmioty, które nadają się do codziennego użytku. Ciągle się rozwijam i wymyślam nowe projekty. Teraz na przykład pracuję nad kolekcją dripperów do kawy. Nie czuję się jeszcze rekinem biznesu, ale poświęcam mojej marce bardzo dużo czasu i z każdym miesiącem widzę efekty mojej pracy” – mówi Kaja.

W swojej ofercie ma kubki, mydelniczki, talerze, podstawki na kadzidła, doniczki. Wybiera zarówno kontrastowe kolory jak i organiczne, naturalne kształty i barwy. Produkty Kai znajdziecie na Pakamerze oraz bezpośrednio na Instagramie. Niebawem pojawi się również strona internetowa.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Enero

Enero Asiento Jr Czarno Niebieski

1 637,00 zł1 059,00 zł-35%
miejsce #2

Sencor

Sencor SCOOTER TWO 2021

2 552,25 zł1 999,00 zł-22%
miejsce #3

Enero

Vk1 Hulajnoga Elektryczna Z Siedziskiem 250W Koło 8 Cali H1

1 637,00 zł1 269,00 zł-22%
miejsce #4

Joyor

Joyor Y6-S Czarny Z Siedzeniem

3 700,00 zł3 320,00 zł-10%
Materiały promocyjne partnera

Jakub Wiech: Ceny ropy naftowej wracają do poziomu sprzed wojny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Strefa Biznesu
Dodaj ogłoszenie