Europejska gospodarka powinna postawić na innowacyjność i konkurencyjność. „Kapitał musi zostać u nas". Tego oczekują przedsiębiorcy

Maciej Badowski
Jest szansa na to, że w polityce gospodarczej Parlamentu Europejskiego i nowej Komisji Europejskiej dojdzie do istotnej korekty. – Jest ona niezbędna, jeśli gospodarka europejska ma zwiększyć podupadającą od wielu lat konkurencyjność – wskazuje Rzecznik MŚP.
Jest szansa na to, że w polityce gospodarczej Parlamentu Europejskiego i nowej Komisji Europejskiej dojdzie do istotnej korekty. – Jest ona niezbędna, jeśli gospodarka europejska ma zwiększyć podupadającą od wielu lat konkurencyjność – wskazuje Rzecznik MŚP. Unsplash/ Lukas S
Obecnie Unia Europejska boryka się z wieloma problemami, w których wyróżnić możemy nie tylko nadmierną regulację, niepewne losy sztandarowego projektu Zielonego Ładu, ale również imigrację czy kryzys tożsamościowy. – UE musi zadbać o odpowiedni poziom wsparcia dla europejskich przedsiębiorców, aby spowodować, że kapitał zacznie zostawać u nas, a nie szukać innowacyjności w USA czy w Chinach – tłumaczy nam Michał Stajniak z XTB.

Spis treści

Gospodarka Unii Europejskiej za mało konkurencyjna

W Parlamencie Europejskim wykuwają się przepisy prawne, które następnie w postaci dyrektyw są publikowane przez Komisję Europejską i stanowią ramy prawne, do których muszą dostosować się kraje wspólnoty. Wpływ na kierunki polityki gospodarczej mają polscy europarlamentarzyści. Do Brukseli pojedzie silna ponad 50-osobowa reprezentacja Polski.

Zdaniem Rzecznika MŚP Adama Abramowicza, po wyborach do Parlamentu Europejskiego może dojść do „korekty w polityce gospodarczej”. – Jest ona niezbędna, jeśli gospodarka europejska ma zwiększyć podupadającą od wielu lat konkurencyjność – podkreśla.

Porównując ze sobą trzy największe gospodarki tego świata, czyli USA, Chiny i Unię Europejską nierzadko można spotkać się z takim zestawieniem, że to USA są odpowiedzialne za większość innowacji, co następnie kopiowane jest w Chinach, natomiast wykorzystanie tego w Unii Europejskiej jest możliwe dopiero wtedy, kiedy dojdzie do odpowiednich regulacji. Zdaniem Michała Stajniaka, wicedyrektora Działu Analiz XTB, prowadzi to do tego, że „na największych innowacjach zarabia się poza Starym Kontynentem i co ciekawe często robią to również europejskie spółki, korzystając z preferencyjnych warunków w innych państwach”.

– Świat nam bardzo uciekł do przodu, wśród firm o największej kapitalizacji dominują Amerykanie, mający ich w pierwszej dwudziestce aż szesnaście, a pierwszy biznes europejski jest dopiero na dwunastym miejscu. Ten dystans cały czas się zwiększa, szczególnie w zakresach najbardziej przyszłościowych, czyli AI, automatyzacji i robotyzacji – dodaje z kolei Grzegorz Piątkowski, Prezes Zarządu Rady Polskich Przedsiębiorców Globalnych.

Grzegorz Dróżdż, analityk Conotoxia Ltd. również wskazuje na problem z konkurencyjnością europejskiej gospodarki. – PKB Europy utrzymuje się na poziomie z 2008 roku, co pokazuje, jak mocno kryzys finansowy negatywnie wpłynął na gospodarkę Starego Kontynentu – podaje i zaznacza, że z roku na rok traci ona swoją globalną konkurencyjność, głównie na rzecz dekarbonizacji za wszelką cenę. Jak podkreśla, doprowadza to do spadku udziału Europy w globalnym PKB z 23 proc. na początku tego stulecia do obecnego poziomu 16,6 proc.

Z czego wynika szybki wzrost konkurencyjności największych państw Azji? W znacznej mierze z niższych kosztów produkcji, zwłaszcza energii, co pozwala Chinom, mimo ceł i kosztów transportu, sprzedawać swoje produkty taniej niż lokalnie produkowane towary w zachodniej Europie. – Jeśli przeanalizujemy największe gospodarki światowe, poza Starym Kontynentem, to zobaczymy, że praktycznie za każdym razem polegają one na najtańszym dostępnym dla nich źródle energii, czyli w przypadku Chin na węglu. To właśnie korzystanie z nieodnawialnych źródeł energii (a nie OZE) jest głównym czynnikiem, wpływającym na niskie koszty produkcji w Azji – wyjaśnia.

W którą stronę powinna zmierzać Europa?

Przemysław Żebrowski, przedsiębiorca i inwestor przyznaje, że wyniki wyborów do PE pozwalają z ostrożną nadzieją spoglądać na warunki do prowadzenia biznesu. Żebrowski nie ukrywa, że można sprzeczać się, co do szczegółów ale w jego ocenie Komisja Europejska dobrze diagnozuje problemy i proponuje rozsądne sposoby odpowiedzi, na takie wyzwania, jak zmiany klimatyczne, starzejąca się Europa czy mniejszy poziom innowacyjności niż w USA czy Chinach.

– Mamy dokładnie pięć lat, by wdrażane rozwiązania prawne i finansowe przełożyły się na bezpieczeństwo ekonomiczne i perspektywy mieszkańców UE. Inaczej, w kolejnych wyborach, górą mogą realnie być populiści, którzy świetnie wyczuwają lęki i frustracje – wskazuje. Ale też zaznacza, że nigdzie nie pokazali, że mają jakikolwiek pomysł, jak zbudować lepszy świat. – Nie mam przekonania, że obecny sposób alokowania środków i wdrażania rozwiązań w UE jest adekwatny do oczekiwań przedsiębiorców. Potrzebujemy otwartych granic, większej konkurencyjności, stabilnych ram prawnych i lepszej komunikacji wprowadzanych zmian – wymienia i podkreśla, że blokowanie np. importu czy ręczne sterowanie inwestycjami prowadzi donikąd. Lepiej, by unijne instytucje miały środki i narzędzia, by bronić nas przed np. nieuczciwymi praktykami chińskich firm. – Ale protekcjonizm jest drogą donikąd – przyznaje.

Zdaniem Piątkowskiego, europejska gospodarka powinna oprzeć się na dwóch filarach, czyli na innowacyjności i większej konkurencyjności względem innych regionów świata. Jak podkreśla, UE musi uwolnić się od nadmiernej regulacji gospodarki, a przepisy muszą premiować tzw. biznes aortowy, który dostarcza do wspólnoty kapitał poprzez dodatni bilans transakcji zawartych na globalnym rynku.

– W tym aspekcie mowa też o reshoringu (proces powrotu zdolności przemysłowych i wytwórczych) oraz dostępności i cenach energii – wymienia.

Zdaniem Stanisława Bogackiego, Prezesa Zarządu Solar Company S.A., spoglądając na rynek europejski spotykamy się obecnie z pewnym paradoksem: z jednej strony narastają naciski, aby zwiększać bariery wejścia na rynki europejskie firm chińskich i azjatyckich, przede wszystkim w kategoriach nisko cenowych, a z drugiej strony notujemy rozwój – szczególnie w zakresie retailu – firm i marek produkujących głównie w krajach azjatyckich i w tańszych rejonach Chin.

– Jest oczywiste, że tania, a nawet bardzo tania produkcja ma zdecydowanie większy negatywny wpływ na środowisko naturalne niż produkcja wysokojakościowa, niemniej z licznych badań, w tym np. EY, wynika, że wprawdzie wpływ na środowisko i działania w ramach zrównoważonego rozwoju są coraz bardziej istotne dla konsumentów, niemniej w sytuacji wyboru niska cena jest czynnikiem stawianym na pierwszym miejscu – podkreśla.

Bogacki przyznaje, że gospodarka europejska nie jest w stanie konkurować z azjatycką ani na rynkach własnych ani na światowych w zakresie tanich i łatwoosiągalnych produktów. – Wydaje się, że konkurencyjność gospodarki europejskiej powinna się głównie oprzeć m.in. na takich czynnikach jak: rozwój wysokojakościowych i dostępnych cenowo usług w różnych kategoriach; uniezależnienie się od dostaw wysokich technologii; postawienie na produkcję wysokojakościową; zdecydowane uproszczenie systemów podatkowych i - niestety - pewne złagodzenie wymagań dotyczących wprowadzania działań ESG, szczególnie dotyczących dużych firm – dodaje.

Witold Michałek, wiceprezes BCC, również podkreśla, że UE, aby stać się gospodarką bardziej konkurencyjną, w szczególności w kontekście zagrożeń wywołanych ekspansją polityczną i gospodarczą Chin, powinna skutecznie i w możliwie krótkim czasie podpisać i wdrożyć negocjowany od ponad 10 lat ze Stanami Zjednoczonymi układ o partnerstwie strategicznym w dziedzinie inwestycji i handlu.

– Jeśli tego w krótkim czasie nie zrobi i jeśli przeważy polityka ukierunkowana na utrzymywanie „równego dystansu” zarówno w stosunku do Chin jak i USA i traktowania obu państw jako podobny stopień zagrożenia dla gospodarki i cywilizacyjnego rozwoju, Europa wkrótce znajdzie się na przegranej pozycji – ostrzega.

Jednak zaznacza, że nie musi to być jednoznaczne z prowadzenia polityki handlowej UE wobec Chin jednakowej ze Stanami Zjednoczonymi. Ale konieczny jest bardzo silny i zdeterminowany partner, kierujący się podobnymi wartościami cywilizacyjnymi, współpraca z którym, po znacznej redukcji a nawet wyeliminowaniu obecnych barier handlowych i inwestycyjnych, pozwoli stworzyć wystarczająco duży, względnie jednolity rynek, mogący stawić realny opór chińskiej ekspansji gospodarczej, a co za tym idzie – także politycznej.

– Aby ten cel zrealizować, konieczne jest wypracowanie jednolitego stanowiska przez co najmniej najsilniejsze gospodarczo państwa UE. Jednym z „programów pilotażowych” takiej ściślejszej współpracy może być uzgodnienie i wdrażanie planu odbudowy dla Ukrainy – zauważa.

Piątkowski podkreśla, że „musimy ponownie mieć wielkie marzenia”. – Społeczeństwa europejskiej powinny zmienić nastawienie do ryzyka. Jeśli chcemy pozostać liczącym się graczem na globalnej arenie gospodarczej, musimy w Europejczykach uwolnić i odtworzyć ducha przedsiębiorczości, stać się głodni sukcesu, postawić sobie cele bardzo ambitne, na granicy utopii – tłumaczy.

Silne strony UE. To trzeba wykorzystać

– Mocną stroną UE wydaje się być ciągle jeszcze silna świadomość większości obywateli i biznesu UE zagrożeń, jakie niesie za sobą kryzys klimatyczny, a w związku z tym – skłonność (niestety – ostatnio słabnąca) do radykalnego przekształcenia struktury gospodarek państw członkowskich UE, co wymaga silnego, systemowego wspierania i rozwoju określonych kierunków inwestowania, w szczególności w nowe technologie pomagające zredukować zagrożenia klimatyczne wywołane działalnością człowieka – wskazuje Michałek z BCC.

Na kapitał społeczny również wskazuje Prezes RPPG, tłumacząc, że Europa wciąż jest kontynentem wzajemnego zaufania i poczucia wspólnotowości. Jego zdaniem wielką zaletą jest również duży i bogaty wspólny rynek. – Należy dbać aby dostęp do niego dla firm europejskich był autentycznie wolny i równy, bez tworzenia sprzecznych z samą jego ideą barier wejścia i funkcjonowania – tłumaczy i dodaje, że Europa wciąż posiada mocną bazę gospodarczą, ma wykształcone społeczeństwa. – Niemniej dziś biznesowo to USA i Chiny są punktem odniesienia dla UE, a nie na odwrót – zaznacza.

Czego oczekują firmy oraz przedsiębiorcy od nowych władz w Parlamencie Europejskim?

– Jako Rada Polskich Przedsiębiorców Globalnych oczekujemy działań zmierzających do uczynienia z Polski kraju zdolnego lepiej konkurować gospodarczo na arenie światowej, nastawionego na osiąganie globalnego efektu skali. W tych realiach konkurencja nie dotyczy tylko poszczególnych firm, ale całych systemów składających się z przedsiębiorstw, społeczeństw i rządów – podkreśla Piątkowski.

Prezes Rady zwraca uwagę, że tylko synergiczne działanie tych trzech elementów jest w stanie wynieść Polskę na gospodarcze szczyty. Jest to ważne, ponieważ ekspansja globalna polskich przedsiębiorstw bezpośrednio przekłada się na stopień zamożności społeczeństwa, na wysokość zarobków każdego z nas.

Przy okazji warto wspomnieć, że Polska gospodarka należy do jednych z najszybciej rozwijających się gospodarek w Europie w ostatnich latach i również jednych z najmocniejszych na świecie. – Polska za 2023 rok stała się 20 gospodarką świata, dlatego nie można wykluczyć, że w przyszłości Polska trafi do grupy G20, nie tylko za sprawą tego, że znajduje się w Unii Europejskiej – zaznacza Stajniak. Jednocześnie przyznając, że problemem polskiej gospodarki pozostaje niższy poziom innowacyjności na tle państw europejskich.

– To Unia Europejska musi też zadbać o odpowiedni poziom wsparcia dla europejskich przedsiębiorców, aby spowodować, że kapitał zacznie zostawać u nas, a nie szukać innowacyjności w USA czy w Chinach – tłumaczy.

Rzecznik MŚP wskazuje na trzy kluczowe obszary z punktu widzenia przedsiębiorczości. Pierwszy to Zielony Ład. Drugi obszar, w którym przedsiębiorcy spodziewać się mogą pozytywnych zmian, to ilość nowych przepisów uchwalanych przez PE. – Trzeci ważny dla przedsiębiorców akcent kampanii przedwyborczej to często podnoszone w całej Europie wezwania do skrócenia łańcucha dostaw i przywrócenia na naszym kontynencie produkcji przemysłowej – dodaje.

Jakub Makurt, Country Manager na Polskę, Czechy, Słowację i kraje bałtyckie, Ebury, uważa, że polskim przedsiębiorcom potrzebny jest przede wszystkim jak anajbardziej swobodny dostęp do rynków europejskich we wszystkich branżach. – To dosyć oczywiste stwierdzenie, ale Unia Europejska to jednak zbiór samodzielnych krajów i krajowych specyfik regulacyjnych. Mimo że granice w ramach UE są otwarte, lokalnie występują czasami uwarunkowania dające pierwszeństwo krajowym przedsiębiorcom, zaś ograniczające w pewnych obszarach działalność firm z innych krajów – w tym z państw Wspólnoty – tłumaczy.

Alicja Wójcik-Gołębiowska Country Manager CEE & Baltics wskazuje z kolei, że z perspektywy lotnictwa, jedną z kluczowych kwestii, na które Unia Europejska (i rynki europejskie) powinny zwrócić uwagę, jest niesprawiedliwość obecnego systemu handlu emisjami EU ETS. – W obecnej sytuacji koszty środowiskowe faworyzują loty spoza UE – zauważa i jako przykład podaje, że podczas lotu z Warszawy do Portugalii, linia lotnicza podlega ETS, natomiast podczas lotu z Warszawy do większości krajów spoza UE, nawet tych na samym skraju Unii, już nie.

– Relatywnie mała odległość powoduje ogromną różnicę finansową. Jeśli ta kwestia nie zostanie omówiona w najbliższej przyszłości, europejskie linie lotnicze mogą być zmuszone do skupienia się na rozwoju lotów poza UE, co ostatecznie zaszkodzi łączności w ramach UE – tłumaczy.

Podobnie, jej zdaniem, dyrektywa o Opodatkowaniu Energii jest propozycją, która opodatkowałaby naftę lotniczą jedynie na lotach wewnątrz UE, co stworzyłoby jeszcze większą przepaść między lotami wewnątrz UE a lotami poza UE. – To tylko niektóre przykłady, jak obecne regulacje zmniejszają konkurencyjność UE – zauważa. – Aby odwrócić lub przynajmniej zatrzymać ten trend, UE musi znaleźć rozwiązania, które będą jednakowo dotyczyć wszystkich graczy, zapewniając, że dyrektywy środowiskowe będą służyć celom środowiskowym, a nie niszczyć europejski przemysł lotniczy – podkreśla Wójcik-Gołębiowska.

Z punktu widzenia polskiego przedsiębiorcy uważam, że Europa powinna inwestować w innowacje i nowoczesne technologie. Na naszym kontynencie mamy silne zaplecze naukowe i technologiczne, które należy wspierać i rozwijać – wskazuje natomiast Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. – Zarówno ja, jak i inni pracodawcy, oczekujemy też inwestycji w edukację, szczególnie w obszarach STEM (nauka, technologia, inżynieria, matematyka), są one kluczowe dla zapewnienia wysokiej jakości kadry, a tym samym dla konkurencyjności gospodarki – dodaje.

Maciołek zwraca również uwagę na rozwój infrastruktury cyfrowej, w tym szerokopasmowego internetu i nowoczesnych systemów telekomunikacyjnych, ponieważ, jak podkreśla, to kluczowa kwestia dla wsparcia nowoczesnych przedsiębiorstw.

Pozostając w sferze infrastruktury cyfrowej nie sposób nie wspomnieć o e-commerce. W tym kontekście Patrycja Sass-Staniszewska, Prezes Izby Gospodarki Elektronicznej w ramach zbliżającego się okresu sprawowania przez Polskę przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej liczy na wprowadzenia do agendy kwestii dotyczących równych ram prawnych i konkurencyjnych pomiędzy europejskimi, a chińskimi graczami e-commerce.

– Mamy nadzieję na uregulowanie działalności oraz koordynacji systemowej egzekucji wobec sprzedażowych platform internetowych, działających spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego, z zachowaniem zasad uczciwej konkurencji, ochrony danych osobowych i praw konsumentów, jako istotnego problemu wymagającego interwencji na poziomie organów Unii Europejskiej, w celu realizacji wspólnych celów Państw Członkowskich w ramach rynku wewnętrznego do realizacji i nadzoru nad wykonaniem wspomnianych działań – tłumaczy.

Ważną kwestią jest także proaktywna polityka handlowa. Negocjowanie korzystnych umów handlowych, ochrona własności intelektualnej i walka z nieuczciwą konkurencją wydają się kluczowe dla polskich przedsiębiorców, zwłaszcza działających w obszarze e-commerce – dodaje Michała Wójcika, Partnership Director, Alsendo.

– Obserwuję, że część przedsiębiorców kieruje w stronę Unii Europejskiej dużo wymagań w zakresie spowolnienia tempa zmian lub dodatkowych środków finansowych – zaznacza z kolei Tomasz Wiśniewski, Prezes Pracowni Finansowej.

– Zapewnienie stabilności politycznej i gospodarczej w Unii Europejskiej jest kluczowe dla budowania zaufania inwestorów i przedsiębiorców. Przewidywalne otoczenie polityczne, prawne i gospodarcze sprzyja planowaniu długoterminowych inwestycji i rozwoju firm i z pewnością przyniesie Europie wiele korzyści – podsumowuje Maciołek.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Strefę Biznesu codziennie. Obserwuj StrefaBiznesu.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu