Na polskim rynku pracy pojawił się nowy trend. Chodzi o zatrudnienie i wynagrodzenie. Ekspert wyjaśnia: To ciekawe zjawisko (WIDEO)

Maciej Badowski
Maciej Badowski

Na polskim rynku pracy pojawił się nowy trend...

Wysoka inflacja oraz rosnące koszty utrzymania powodują, że co drugi pracownik spodziewa się podwyżki w tym roku, a co trzeci sam zamierza poprosić o to szefa. – Te podwyżki w dużej mierze są odpowiedzią na presję płacową i oczekiwania ze strony pracowników – mówi nam Mateusz Żydek, Randstad Polska. Nie jest tajemnicą, że większość firm nie planuje zwiększać zatrudnienia, ale odpowiedzią na to może być nowy trend na rynku. O co chodzi? Kogo mogą objąć zmiany w firmie? Zobacz materiał wideo.

Spis treści

– Ponad połowa pracowników w zeszłym roku otrzymała podwyżki i jest to skala wyższa, niż w poprzednich latach i wręcz diametralnie różni się to od okresu pandemii – tłumaczy w rozmowie ze Strefą Biznesu Mateusz Żydek, Randstad Polska. – Te podwyżki w dużej mierze są odpowiedzią na presję płacową i oczekiwania ze strony pracowników – dodaje.

Jak tłumaczy, pracodawcy chcieliby je w jakikolwiek sposób spełnić, jednak z deklaracji samych pracowników wynika, że podwyżki oscylowały pomiędzy 5 a 10 proc., co oznacza, że o ile rosła płaca nominalna, to nie przekładało się to na wzrost płacy realnej. – Część podwyżek była konsumowana przez inflację – mówi ekspert i dodaje, że powoduje to, że poziom zadowolenia z aktualnie otrzymywanego wynagrodzenia wśród polskich pracowników nie jest wysoki.

Pracownicy liczą na podwyżki

– Porównując czasy przed pandemią, to poziom zadowolenia jest nawet radykalnie niższy. To może powodować, że te oczekiwania płacowe będą się przenosiły na kolejny rok, czy na kolejne lata – tłumaczy Mateusz Żydek. – Kiedy pytamy pracowników, czy spodziewają się podwyżki w najbliższym czasie, to znowu 53 proc. pracowników przyznaje, że spodziewa się podwyżek. Częściowo mogą się spodziewać tej podwyżki zrealizowanej w styczniu i dotyczącej płacy minimalnej, ale musimy mieć świadomość, że znaczna część polskich pracowników zarabia powyżej płacy minimalnej i te osoby także spodziewają się aktualizacji wynagrodzenia ze strony pracodawców – dodaje.

Żydek wskazuje, że mamy sporą grupę osób, która aktywnie będzie występowała po podwyżki. – 1/3 pracowników pójdzie do szefa po podwyżkę – przyznaje. Najczęściej wskazywanym powodem jest wzrost kosztów życia, ale część osób uważa, że podwyżka im się po prostu należy. – Mamy też sporą grupę pracowników, którzy sami z siebie po podwyżki nie pójdą, a wynika to z tego, że część z nich w ostatnim okresie otrzymało podwyżki, ale spora grupa po prostu obawia się takiej rozmowy i jest to specyfika naszego rynku pracy – tłumaczy.

Zdaniem eksperta na rodzimym rynku pracy brakuje kultury rozmowy o wynagrodzeniach, „przestrzeni” do rozmowy z szefem. – Miejmy świadomość, że nie każda tego typu rozmowa będzie kończyła się podwyżką, ale już sam fakt, że w firmie jest przestrzeń, aby o tym rozmawiać, jest raczej korzystną informacją– zauważa.

W jakich branżach i zawodach największe podwyżki?

Według deklaracji pracowników w badaniu Monitora Rynku Pracy realizowanego przez Randstad we współpracy z Pollster, w 2022 roku wzrosty pensji najczęściej pojawiały się w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej (74 proc.), przemyśle (64 proc.) oraz telekomunikacji i IT (61 proc.).

W pierwszej trójce grup zawodowych, w których najczęściej pracodawcy podnieśli pensje, znaleźli się: mistrzowie i brygadziści (69 proc.), inżynierowie (67 proc.) oraz robotnicy wykwalifikowani (65 proc.). Podwyżki otrzymał też co szósty kierowca (59 proc.), członek top managementu (59 proc.), a także przedstawiciel kadry kierowniczej średniego szczebla (58 proc.). Najrzadziej z kolei podwyżki dostawali pracownicy biurowi i administracyjni (44 proc.).

Pod względem typu zatrudnienia, najczęściej rosło wynagrodzenie pracowników z umową na czas nieokreślony (63 proc.), a najrzadziej osób zatrudnionych na umowie zlecenia lub o dzieło (30 proc.).

Presja płacowa jednak może wyhamować?

W badaniu, gorzej niż w poprzednim, pracownicy oceniali szanse na znalezienie pracy: spadł zarówno odsetek tych, którzy twierdzą, że w przypadku utraty zatrudnienia, znaleźliby jakąkolwiek pracę (84 proc. – spadek o 4 punkty procentowe) oraz tych, którzy prognozują, że znaleźliby tak samo dobrą lub lepszą posadę: (63 proc. – spadek o 2 p.p.).

– W naszym badaniu pojawiło się kilka sygnałów mówiących o tym, że presja płacowa może hamować – przyznaje ekspert. Żydek nie ukrywa, że rynku pojawia się mniej ofert pracy, które przebijałyby dotychczasowe oferty, czyli lepszych ze względu na wynagrodzenie, warunki zatrudnienia czy formę zatrudnienia, co także dostrzegają respondenci.

– Zaledwie 63 proc. pracowników uważa, że bez problemu znalazłoby w najbliższym czasie znalazłoby pracę lepszą od dotychczasowej. Dodatkowo spada czynnik szans na znalezienie jakiejkolwiek pracy – mówi i dodaje, że pracownicy trochę gorzej oceniają swoje szanse na rynku.

To z kolei sprawia, że jeżeli nie ma ofert lepszych od naszego dotychczasowego miejsca pracy, trudniej mówić o tym, że mamy argumenty, żeby rozmawiać z szefem o wzroście wynagrodzenia. Żydek przy okazji podkreśla, że kolejny kwartał z rzędu obserwowany jest spadek rotacji w firmach. Jak tłumaczy, rzadko się zdarza, żeby te wyniki się utrzymywały, a tym razem wyraźnie widać, że trend wyhamowania rotacji, zwrotu ku stabilności aktualnego miejsca pracy, zwrotu ku temu, by zostać u aktualnego pracodawcy, będzie się w najbliższym czasie nasilał.

Dlaczego? Jak wyjaśnia Żydek – rynek pracy nie jest już tak atrakcyjny, aby swobodnie się po nim poruszać i szukać nowych miejsc pracy.

– To, co pewnie jest pozytywne, to nieco słabnące obawy o utratę zatrudnienia. Obawy te pojawiły się wraz z niepokojącymi danymi z gospodarki i rynku pracy. Teraz trochę się przyzwyczajmy do nowej sytuacji i łatwiej jest nam pogodzić rosnące koszty – tłumaczy i dodaje, że firmy starają się radzić sobie w okresie spowolnienia gospodarczego i nie podejmują radykalnych kroków, jeśli chodzi o poziom zatrudnienia. To przejawia się w nieco słabszych obawach o utratę zatrudnienia – wyjaśnia.

Z drugiej strony najczęściej wskazywanymi powodami zmiany pracy nadal jest wyższe wynagrodzenie u nowego pracodawcy, jak również chęć rozwoju zawodowego (te przyczyny wskazuje po 43 proc. ankietowanych). Natomiast zmianę stanowiska u aktualnego pracodawcy w ciągu ostatniego półrocza zadeklarowało 19 proc. pracowników – co stanowi wzrost o 2 p.p. w stosunku do poprzedniego badania. Najczęściej stanowisko zmieniali najmłodsi pracownicy – 18-29 lat (28 proc.) oraz osoby z wyższym wykształceniem (24 proc.). Częściej też zmiana ta dotyczyła pracujących na umowę na czas określony (25 proc.).

Nowy trend na rynku pracy. Zwiększa się rotacja wewnątrz firmy

W badaniu pojawił się jeszcze jeden ciekawy wątek, a mianowicie zwiększyła się rotacja wewnątrz firm, rozumiana jako awanse, jako zmianę stanowiska, przekwalifikowanie czy pewnego rodzaju rozwój stanowiskowy. Zdaniem eksperta, firmy mogą mieć mniej przestrzeni na automatyczne podwyżki, przewidziane w przeglądzie wynagrodzeń, ale mogą mieć więcej przestrzeni na to, aby awansować pracowników albo zmieniać ich zakres stanowiskowy, co bardzo często wiąże się ze zmianą wynagrodzenia.

– Pracodawcy skłaniają się bardziej do utrzymania obecnego zatrudnienia, rzadziej żeby zwiększać zatrudnienie, ale równie rzadko pojawiają się plany mówiące o redukcji zatrudnienia – mówi. – Jeżeli nie podwyżki, to przynajmniej zmiany wewnątrz firmy, np. awanse czy dodatkowe role, które wiążą się pośrednio ze wzrostem wynagrodzenia. Pracodawcy idą w kierunku zmiany wynagrodzenia, ale przy spełnieniu określonych warunków – podsumowuje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Młody
Jak zwykle podwyżki dla służby zdrowia i nauczycieli. Ci pierwsi pracują już po 48 godzin na dobę nie jedząc i nie śpiąc a drudzy drugi etat mają w domu sprawdzając klasówki. Później przemęczeni jadą na Tajlandię na urlop.
Wróć na strefabiznesu.pl Strefa Biznesu